Nie zapowiada się na żaden przełom. Ot, zwykły czwartek, trochę pochmurny, trochę znużony. O dziesiątej wyłączam budzik, a o trzynastej nadal jestem w dresie, niepewna, czy warto cokolwiek planować.
Aż rozlega się dzwonek do drzwi.
— Nie zamawiałam nic — mówię pod nosem, podchodząc do drzwi.
Otwieram.
Michał. Trzyma papierową torbę z czymś parującym i... bukiet. Taki nieoczywisty — małe słoneczniki, eukaliptus, kilka dzikich róż. Trochę jakby się zgubiły po drodze z łąki do kwiaciarni.
— Cześć. — Uśmiecha się, lekko niepewnie. — Pomyślałem, że może jeszcze nie jadłaś. Albo że nawet jeśli jadłaś, to zjesz drugi raz. Ze mną.
Pachnie curry i kolendrą. Pachnie ciepło.
— Wejdź — mówię tylko, przesuwając się w bok.
Siadamy przy stole. On opowiada o nowym numerze, który nagrali dzień wcześniej. O jakimś gościnnym wokalu, który zupełnie rozbił im plan. O tym, że mają problem z beat'em albo ze zwrotką.
Słucham, jem i… nie analizuję. Nie rozbieram każdego zdania. Jest mi dobrze. Po prostu.
— A Ty? — pyta po chwili. — Robisz ostatnio jakieś zdjęcia?
Parskam śmiechem.
— Głównie moim rodzicom, ale też pokochałam fotografować przyrodę. Ale wiesz co? Chyba dawno nie miałam takiego luzu w zdjęciach. Nie pędzę za niczym. Patrzę sobie spokojnie. I to chyba nowy etap.
Michał kiwa głową. Milczy, ale uśmiecha się. Lubi, kiedy mówię o fotografii.
***
Po obiedzie zostaje jeszcze chwilę. Siadamy na kanapie, przeglądamy stary album z koncertów. Ten pierwszy, na którym go fotografowałam.
— Miałeś wtedy zajebistą energię — mówię, pokazując jedno z ujęć. — Jakbyś czuł, że jesteś w odpowiednim miejscu i możesz coś naprawdę przebić. I było w Tobie coś, co przyciągało.
— Ty byłaś jedną z pierwszych osób, które to zauważyły — odpowiada cicho. — I które mi to pokazały.
Na moment zapada cisza. Nie taka niewygodna. Taka, która mówi, że nie trzeba już uciekać w definicje.
***
– Pokażesz mi co ostatnio projektujesz?– odzywa się a ja w jego głosie od razu zauważam tą czystą ciekawość. I ja już wiem, że chce słuchać o mojej pracy i pasjach.
On chce uczestniczyć w mojej codzienności.
Odpalam urządzenie i chwilę zajmuje zanim projekt się uruchamia.
— O kurwa— pyta, przyglądając się nietypowemu wnętrzu.— Wygląda jak jakaś... minimalistyczna świątynia.
To willa z ogromną ilością szkła, szyb oraz wyjątkowo nietuzinkowym podejściem.
– Prawie– śmieję się na jego słowa i pokazuję mu kolejne pomieszczenia willi.
— Zawsze wiedziałem, że Ty jesteś bardziej artystką niż niejedna osoba, która się tak nazywa– mówi te słowa i one zapisują się w mojej głowie na długo.
Na moment znowu robi się cicho. Nie tak niezręcznie, tylko tak… domowo.
Patrzę na niego. Na jego dłonie, które poruszają się rytmicznie, gdy mówi. Na jego oczy, które już nie szukają odpowiedzi, tylko obecności. Myślę o tym, jak to wszystko mogło się rozsypać — a potem złożyć na nowo. Inaczej. Z pęknięciem, ale też z większą pokorą.
CZYTASZ
PRZY TOBIE || MATA
FanfictionHistoria dwójki osobliwych osób. Michała Matczaka, który skupia się na muzyce i często przekracza granice oraz Natalii Budzyńskiej, do niedawna studentki, która do tej pory nie wyobraża sobie życia w innym miejscu. Łączy ich jedno miasto. Wrocław. "...
