12

3.5K 395 26
                                        

Luhan uznał, że mimo tego, że ma jeszcze godzinę do spotkania z Sehunem, już pójdzie się przygotowywać. Wziął prysznic, wysuszył włosy, a później starannie je ułożył. Podszedł do szafy i znów zaczął się odwieczny dylemat. W co się ubrać? W końcu zdecydował się na czarne rurki, swoje ulubione air-maxy w tym samym kolorze i również czarną koszulę. Przez chwilę stał przy lustrze i zastanawiał się, czy przypadkiem nie wygląda jak satanista, co jak co, ale chciał się podobać swojemu crush'owi, choć i tak wiedział, że nie ma u niego żadnych szans. Poszedł jeszcze do łazienki nałożyć na twarz podkład i uznał, że aby zdążyć do parku potrzebuje co najmniej dwudziestu minut, więc nie czekając dłużej wyszedł z domu, aby się nie spóźnić. Włożył słuchawki do uszu i włączył swoją ulubioną playliste. W rytmie ,,A" Got7 szedł na umówione miejsce spotkania. Gdy tam dotarł zaczął rozglądać się za Sehun'em. W końcu go zobaczył. Jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył, że chłopak nie jest sam. Mimo wszystko zachował zimną krew i podszedł do stojącej nieopodal pary. Sehun, gdy tylko go dostrzegł uśmiechnął się szeroko.
- Hej Lulu, wziąłem ze sobą Kai'a, nie gniewasz się?
- Nie, jasne, że nie - Gniewać? Nie, to za mało powiedziane. Luhan był w tej chwili wściekły na Sehuna. Mieli ten czas spędzić WE DWOJE, a nie z jakimś przydupasem. - Luhan, miło mi - wyciągnął rękę w stronę bruneta.
- Kai, mi też.
Mierzyli się przez chwilę wzrokiem, po czym Sehun chcąc przerwać krepujacą ciszę powiedział:
- To jak, idziemy?
- Jasne, ale gdzie tak właściwie? - zapytał Luhan
- Mmmm...Na lody!
- W sumie, czemu nie? - Kai przypomniał im o swoim istnieniu.
- Nie wziąłem portfela.
- Nie martw się Luhannie, zapłacę za ciebie.
- Nie, nie trzeba. Wiecie, ja już chyba będę szedł, zapomniałem, że mam jutro sprawdzian z matmy, muszę się pouczyć - Luhan chciał jak najszybciej stamtąd pójść, czuł się nieswojo w towarzystwie Kai'a. Nie polubił go, Kai zresztą chyba czuł to samo.
- Luhan, nie żartuj. Dopiero co przyszedłeś, a już chcesz iść?
- Sehun, daj spokój, szkoła jest ważna. Musi to dobrze napisać.
- No proszę, Lulu - Oh popatrzył na niego błagalnie.
- No, ugh, dobra. Najwyżej poucze się jak wrócę - można było zauważyć, że Kai'owi niezbyt spodobał się ten pomysł. Od początku był do Hana źle nastawiony. Przez niego Sehun miał dla niego mniej czasu.
- Świetnie! To chodźmy!
Luhan także był niezadowolony perspektywą spędzania czasu z Jongin'em. Zrobił to tylko dla Sehun'a.
Poszli do pobliskiej lodziarni, zamawiając po 2 gałki. Sehun - bakaliowie i jagodowe, Kai - waniliowe i truskawkowe, a Luhan - mango i mięta z czekoladą. Luhan i Kai wogóle się nie odzywali, a Sehun za to, gadał jak najęty. Postanowili udać się z powrotem do parku, obok fontanny. Oh i Kim nie szczędzili sobie pieszczot, które inicjował starszy.
- Powiedzcie coś w końcu!
- Coś - mruknął pod nosem Han.
- Luhan! Jesteś dzisiaj jakiś nieobecny, coś się dzieje?
- Nie, wszystko w porządku.
- Nie wydaje mi się.
- Po prostu trochę się martwię tym sprawdzianem, to wszystko.
- Może lepiej idź do domu? - zaproponował Kai z udawaną troską.
- Nie idź! Dopiero jesteśmy ze sobą jakieś 40 minut, a na sprawdzian jeszcze zdążysz się nauczyć.
- No dobra, mogę jeszcze chwilę zostać, ale godzinę, nie więcej.
- Ok - powiedział Hunnie z uśmiechem. Postanowili się przejść. Dużo rozmawiali, nie, raczej Sehun z Kai'em rozmawiali. Luhan czuł się jak piąte koło u wozu, ale nie chciał się do tego przyznać. Zastanawiał się jak wyglądała by ta randka yyy...spotkanie, gdyby był z Sehunem sam na sam. Pewnie zabrałby go do wesołego miasteczka, kupił watę cukrową, grał w gry, w których do zdobycia są miśki...Jego rozmyślania przerwał głos Sehuna:
- Co się stało?! - dopiero teraz zobaczył, że są pod blokiem młodszego, a z jego mieszkania wydobywa się dym. Wokół nich było dużo straży pożarnej i ludzi. Jakiś młody strażak poinformował ich, że wszystkie mieszkania na drugim i trzecim piętrze (w tym i to Hunniego) uległo totalnemu spaleniu.
- Wszystkie moje rzeczy... - Sehun zaczął płakać. Kai od razu podszedł do niego i go przytulił. Ja pocieszałem go słowami, bo tylko na tyle mogłem sobie pozwolić w obecności Jongin'a. - Gdzie ja mam teraz spać?
- U mnie niestety nie możesz. Wiesz jacy są moi rodzice, nie akceptują cię...
- Wiem Jongin, nie mam ci tego za złe.
- Możesz zamieszkać u mnie.

--------------------------
Zostawiam was w niepewności hehe, następny rozdział najpewniej jutro :*

Przypadkowy SMS HunhanOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz