Luhan pov.
- Sehun, przepraszam, ale to nie ma sensu. Zrywam z tobą - z trudem wypowiedziałem te słowa. Spojrzałem na młodszego. Na jego twarzy wymalowane było zdezorientowanie. Gdy w końcu przyswoił moje słowa w jego oczach zalśniły łzy. Nie, proszę Sehun, nie płacz. Dla mnie to też nie jest łatwe, więc nie utrudniaj mi tego.
- Z-zrywasz? A-ale dlaczego? - chłopak położył mi rękę na ramieniu, ale natychmiast ją odepchnąłem, choć tak naprawdę miałem ochotę go za nią do siebie przyciągnąć, pocałować i zapewnić, że go kocham.
- Po prostu już mi się znudziłeś - z wszystkich możliwych opcji kłamania wybrałem chyba tą najgorszą, która najbardziej go zrani.
- Czyli byłem dla ciebie tylko jakąś zabawką?! Nie wierzę... - pokręcił głową. - Lu ty nie jesteś taki. Coś musiało się stać.
- Sehun wyjdź już stąd. Nie pisz, nie dzwoń, udawaj że nigdy nie byliśmy razem. To już koniec.
- Luhan, nie wyjdę stąd, bo cię kocham. Błagam, powiedz, zrobiłem coś źle? - po jego policzkach zaczęły płynąć słone krople.
- Nie, tu bardziej chodzi o mnie.
- Lu błagam, przemyśl to jeszcze raz. Ja naprawdę cię kocham.
- Nic nie rozumiesz! - krzyknąłem nagle. - To był tylko głupi przypadkowy SMS, to nigdy nie powinno się wydarzyć!
- Jeśli tak to wszystko postrzegasz, to więcej mnie tu nie zobaczysz! Nienawidzę cię Luhan! Jesteś taki sam jak Jongin! Jesteś niczym... - odwrócił się na pięcie i wybiegł z mojego mieszkania. Zamknąłem drzwi od pokoju, położyłem się na łóżku przykrywając kołdrą po samą głowę i zacząłem cicho łkać. Nim się zorientowałem przerodziło się to w jeden wielki szloch. Płakałem tak przez długie godziny, dopóki ze zmęczenia zasnąłem.
Sehun pov.
Wybiegłem z mieszkania Luhana. Nie wiedziałem dokąd idę, bo łzy zamazywały mi obraz. Nagle usłyszałem pisk opon, a następnie bardzo głośny dźwięk klaksonu. Odwróciłem głowę w prawo i zauważyłem, że jestem na środku jezdni. Szybko przeprosiłem kierowcę i zszedłem z ulicy. Nie potrafiłem zrozumieć postępowania Luhana. Wszystko było jak w bajce, a nagle ze mną zrywa. Znałem Lu bardzo dobrze i wiedziałem, że coś się musiało za tym kryć. Widziałem zawsze szczerość w jego oczach, gdy mówił mi że mnie kocha. Nie mógł tak po prostu tego skończyć. Moje rozmyślania przerwał jakiś chłopczyk, który wpadł we mnie. Szybko przeprosił i uciekł. Ocknąłem się i rozglądnąłem. Było już ciemno, więc uznałem, że dobrze będzie wrócić do domu, ale nie wiedziałem gdzie jestem. Próbowałem znaleźć drogę do mojego mieszkania, ale na nic. Otarłem łzy i sięgnąłem po telefon. Nie wiedziałem do kogo mam zadzwonić. Luhan - odpada z wiadomych powodów. Baek - to przyjaciel Hana, więc może już nie chce mnie widzieć. Chanyeol - to samo co Byun. Została mi tylko jedna opcja. Wybrałem numer i przyłożyłem telefon do ucha. Po kilku sygnałach chłopak odebrał.
- Halo, Kai? To ja Sehun.
- No cześć Hunnie - powiedział pogodnym tonem.
- Mam problem. Zgubiłem się i totalnie nie wiem gdzie jestem. Podam ci adres i mógłbyś po mnie przyjechać? Nie wiem, włącz jakiegoś gps'a czy coś.
- Jasne. Mów.
- *adres*
- Wiem gdzie to jest, mój chłopak mieszka niedaleko. Stój gdzie stoisz i się nie ruszaj. Zaraz będę - chłopak rozłączył się. Po piętnastu minutach spędzonych na rozmyślaniu o moim, byłym już chłopaku i cichym płaczu stanął przede mną Kai. Szybko przetarłem ręką oczy tak, aby chłopak nic nie zauważył. Niestety, ale już po chwili powiedział:
- Hunnie? Coś się stało? Wyglądasz okropnie.
- Lu. Zerwał ze mną - musiałem bardzo się starać, aby znowu nie wybuchnąć płaczem. Jednak znając moje szczęście coś musiało pójść nie tak, bo zaraz po wypowiedzeniu tego zdania wstrząsnął mną szloch.
- Sehunnie, nie płacz - Kim zgarnął mnie w swoje ramiona. Staliśmy tak chwilę, dopóki nie przerwał nam czyjś głos.
Kai pov.
Przytulałem Sehuna i co chwilę szeptałem mu jakieś miłe rzeczy do ucha, aby się uspokoił. Już wiedziałem jak chłopak się czuł po naszym zerwaniu. Było mi wstyd, ale też byłem strasznie wściekły na Luhana. Przecież obiecywał Hunowi, że nigdy go nie zrani, tak, jak zrobiłem to ja.
- JONGIN!? - usłyszałem znajomy głos i natychmiast oderwałem się od Sehuna. Spojrzałem na Kyungsoo, stojącego jakieś trzy metry od nas, który widać nieźle się wkurzył. No to mam przechlapane. Podszedł do nas i wykrzyknął: - CO TO MA ZNACZYĆ? - założył ręce na klatce piersiowej. - Czekam na jakieś wyjaśnienia.
- Kotek, to nie tak jak myślisz - zacząłem się tłumaczyć.
- A JAK?! KIM JONGIN, CZY TY JUŻ NIE MASZ ZA GROSZ WSTYDU?! PRZYCHODZISZ POD MÓJ DOM I OBŚCISKUJESZ SIĘ Z JAKIMŚ KOLESIEM, W DODATKU TWOIM BYŁYM!
- Kyungsoo uspokój się! Czy ty naprawdę nie widzisz w jakim on jest stanie?! - wskazałem ręką na najmłodszego z nas. D.O. dopiero teraz spojrzał na chłopaka. Wyraz jego twarzy od razu złagodniał.
- C-co mu się stało? - zapytał Soo. Widać było, że zrobiło mu się trochę głupio.
- Luhan z nim zerwał.
- A co robiliście pod moim domem?
- Sehun się zgubił, bo nigdy tu nie był, więc zadzwonił po mnie, żebym po niego przyjechał.
- Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłem - podrapał się po głowie, a jego policzki zrobiły się różowe od zażenowania. Wyglądał strasznie uroczo.
- Nic się nie stało, głuptasie - przytuliłem go i poczochrałem po włosach.
- To skoro już tu jesteście to może wejdziecie? - zapytał Kyung, a ja odsunąłem się od niego. Sehun już chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałem.
- Z miłą chęcią.
CZYTASZ
Przypadkowy SMS Hunhan
Hayran KurguSehun niechcący wysyła SMS'a do Luhana, zamiast do Kai'a-swojego ukochanego. Co z tego wyniknie? Paring: główny-Hunhan, pobocznie-Sekai, Chanbaek, Sulay Ostrzeżenia: sceny erotyczne, czasem mogą pojawić się przekleństwa
