28

3.4K 165 1
                                        

- Powiedz jak to się stało ? - zapytałam chyba już 20 raz.

- No bo przyszła Perrie po swoje rzeczy. Przyszedł z nią ten jej facet. Zayn oczywiście musiał prowokować. Prowokował, prowokował i mu się dostało.

- Co on mu zrobił ?

- Rozbił mu wazon na głowie i rzucił na komodę. Walnął głową o komodę i komoda na niego spadła. - wytłumaczył w końcu Niall.

- I nikt nic nie próbował zrobić ?! - krzyknęłam przez co parę ludzi w szpitalu się na nas spojrzało.

- Odciągałem tego gościa. A ta suka stała i tylko patrzała. Ale co mogłem zrobić ?! Tam ten gościu ma powyżej 2 metrów i do tego napakowany jak... no nie wiem.

- Dobra siedźcie już cicho ! - zbeształ nas Liam.

Siedzieliśmy półgodziny w ciszy. Aż w końcu przyszedł lekarz.
Od razu się na niego rzuciliśmy.

- Czy jest tu ktoś z rodziny ? - zapytał lekarz.

- Ja jestem bratem. - powiedział Noe. Jako jedyny był w miarę opanowany.

- Dobrze. - westchnął lekarz. - Stan pana Malika jest stabilny. Ma złamaną rękę w dwóch miejscach i wstrząśnienie mózgu. Ogólnie jest poobijany. Do tygodnia powinniśmy go wypuścić.

- Można go odwiedzić ? - zapytał Niall.

- Dopiero jutro. Pan Malik musi odpocząć. - i odszedł.

Usiedliśmy z powrotem na krzesełka. Wpatrywałam się w ścianę. Nikt się nie odzywał.

Dlaczego ona mu to zrobiła ? Dlaczego tak szybko zaczęła go zdradzać ? Zawsze mi powtarzała, jak ona bardzo go kocha. Że przebaczyła by mu największy błąd. A sama uciekła. Sama go zdradziła. Nigdy nie rozumiałam zdrad. I dalej nie rozumiem. Jeśli kocha się tą osobę, to czemu się to robi ? I teraz nasuwa się przykład Niall'a. Kochał, a zdradził. Niby miał powód. Ale to nie ważne jaki powód. I tak zdrada zawsze boli. Nie ważne przez kogo zostaniemy zdradzeni, w jaki sposób. Czasem boli bardziej, a czasem mniej. Ale i tak boli. Ja nie umiałabym zdradzić osoby, którą kocham. Jeśli sprawiłabym jej ból, mnie by to bolało dwa razy bardziej.

Moje przemyślenia przerwał dzwonek telefonu. Liam wstał i zniknął za drzwiami oddziału.

- Pojedziemy po jakieś rzeczy od Zayn'a. - powiedział Niall i wystawił w moją stronę rękę. Złapałam ją i razem wyszliśmy z oddziału.

Na dworze stał Liam i rozmawiał przez telefon.

- Nie musicie.. Nie.. Już wszystko w porządku..

Nie chcieliśmy mu przeszkadzać, dlatego szybko wsiedliśmy do samochodu. Podjechaliśmy pod dom przyjaciela. Stał pod nim srebrny samochód.

- Kurwa.. - mruknął Niall. - Zostań tu Holi, zaraz przyjdę.

- Co się stało ? - zapytałam zmartwiona.

- Nic, poczekaj. - cmoknął mnie w usta i wysiadł. Pobiegł do domu.

Nie umiałam długo wysiedzieć, więc po jakiś 2 minutach wyszłam z samochodu. Pobiegłam do domu. Gdy weszłam, otworzyłam oczy ze zdziwienia.

Wszystko... dosłownie wszystko było zniszczone, powywracane.

Poszłam za głosami. W dawnej sypialni. Bo teraz tego sypialnią nazwać nie można.. Stał Niall i jakiś facet. Chyba wyżej niż 2 metry, napakowany, łysy... Boże, myślałam, że Perrie ma lepszy gust..

Chciał uderzyć Niall'a, ale w porę zareagowała i weszłam pomiędzy nich, przy okazji łapiąc rękę mięśniaka.

- Mówiłem ci, że masz zostać w samochodzie. - warknął Niall.

- Wierzyłeś, że cię posłucham ? - warknęłam.

Nagle poczułam mocne szarpnięcie i zostałam rzucona na podłogę. Zapomniałam, że cały czas trzymałam rękę tego mięśniaka. Uderzyłam o coś głową. Obraz zaczął się rozmazywać. Wszystko zaczęło się kręcić. Przed oczami miałam czarne mroczki.

Ostatnie co słyszałam to dźwięk rozbijanego szkła i huk.

N :

- Wierzyłeś, że cię posłucham ?- warknęła w moją stronę.

Ten chuj ją szarpnął. Holi poleciała na podłogę, przejechała kawałek i uderzyła głową o stół. Moze raczej resztki stołu. nie wytrzymałem i chwyciłem pierwszą lepszą rzecz, którą okazał się wazon. Na chuju im tyle wazonów.. Rzuciłem w Bill'a. Ten zachwiał się. Wykorzystałem sytuację i podłożyłem mu nogę. Wywalił się, chyba o coś uderzył, ale nie interesowałem się już tym. Podbiegłem do Holi i wziąłem ją na ręce.

- Holi ! Wstawaj ! - krzyczałem do niej gdy wychodziliśmy z domu. Jeszcze zaczęło lać, super...

Wsiadłem szybko do samochodu. Zapiąłem pas Holiday i szybko ruszyłem do szpitala.

- Co się stało ? - usłyszałem zachrypnięty głos mojej księżniczki. Byliśmy w połowie drogi do szpitala.

- Potem ci wyjaśnię. Zaraz będziemy w szpitalu. - pogładziłem jej kolano.

- Coś się stało ? - chciała się poprawić na siedzeniu, ale złapała się za głowę i jęknęła. - Ała moja głowa.

- Uderzyłaś się w głowę. Potem ci resztę wyjaśnię. Muszą cię zbadać.

Pokiwała lekko głową.

Po chwili byliśmy pod szpitalem. Wysiadłem szybko i podbiegłem do drzwi ze strony pasażera.  Holi chciała wysiąść, ale uprzedziłem ją i wziąłem ją na ręce.

- Ale chodzić to ja umiem. - zachichotała cicho.

Kocham jej śmiech.. Kocham ją całą.. 

- No i co z tego ? - fuknąłem.

Zabrali Holiday na tomografię. Siedziałem przed salą.

Jak ino spotkam tego gnoja to go zajebię.

Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na ekran.. Richard.. Czego on może chcieć...

- Halo ?

- Siema Horan.

- Czego ? - warknąłem.

- Jest sprawa.. - powiedział poważnie.

================================= 

Hej, hej, heloł ! ♥                                                    


This is not The End //n.hOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz