Po kolejnej kłótni z Shawnem nie wytrzymałaś, wybiegłaś z waszego wspólnego mieszkania i zaczęłaś iść w nieznanym kierunku. Miałaś już dość tego, że chłopak nie poświęca ci na tyle uwagi na ile zasługujesz. Był środek zimy, a ty zignorowałaś fakt, że na dworze było strasznie zimno. Wychodząc nie zabrałaś ze sobą żadnej bluzy ani kurtki. Było ci strasznie zimno, ale nie mogłaś tak po prostu tam wrócić.
T/I POV
- T/I, proszę porozmawiajmy. - Shawn chwycił mnie na ramię i odwrócił w swoją stronę. Najchętniej przyłożyłabym mu teraz w policzek.
- Do jasnej cholery daj mi już spokój! Nie masz dla mnie czasu, to mi go nie poświęcaj!- zrzuciłam jego dłoń z mojego ramienia i zaczęłam się od niego oddalać. Chłopak nawet nie próbował za mną iść. Pewnie domyślił się, że to nie ma już najmniejszego sensu. Tamtego wieczoru było okropnie zimno, a to, że wybiegłam na dwór bez żadnej cieplejszej rzeczy do założenia na siebie nie pomagało.
Poza mieszkaniem byłam już ponad 2 godzimy i zamarzałam z zimna. Po długich staraniach dotarłam do parku. Najzwyczajniej na świecie usiadłam na ławce niedaleko małego stawu i zaczęłam płakać. To wszystko zaczynało mnie przerastać. Zakochałam się w Shawnie, a ten nie umie poświęcić mi wystarczającej ilości czasu. Jeśli kariera jest ode mnie ważniejsza to niech po prostu mi to powie.
- Proszę, porozmawiajmy. - przez płacz mówiłam śmiejąc się jednocześnie. - W dupę sobie wsadź tą cholerną rozmowę. - szeptałam pod nosem dalej płacząc. Zaczęłam podnosić kamienie z ziemi i leniwie wrzucałam je do wody próbując opanować leczące z oczu łzy. W pewnej chwili poczułam jak ktoś kładzie coś na moich ramionach. Obróciłam się w stronę tej osoby i popatrzyłam na nią.
- Przepraszam, ale stało się coś, że siedzisz sama w parku o tej godzinie i płaczesz? - stał przede mną chłopak. Nie widziałam jego twarzy, ponieważ było już ciemno. Nie przejmowałam się także tym, że może mi coś zrobi. Bo równie dobrze mógłby być to jakiś pedofil.
- Ja... To znaczy... - mówiłam przez płacz. - To przez chłopaka, chociaż nie wiem czy dalej mogę go tak nazywać. - szczelniej okryłam się materiałem, który podarował mi mężczyzna.
- O boże. Chodź tu. - usiadł na ławce obok mnie, rozłożył w ręce, a ja bez dłuższego zastanowienia wtuliłam się w niego. Był taki miły i ciepły. Tego mi brakowało, ale... Shawn przytulał lepiej. Shawn był bardziej mięciutki, ciepły i był mój. Teraz przez moją głupotę mogłam go stracić, a bardzo długo zbierałam się, żeby powiedzieć mu o moich uczuciach. Kiedy przypomniałam sobie o nim, wybuchłam jeszcze głośniejszym płaczem. Byłam straszną histeryczką. W tej samej chwili zrobiło mi się okropnie głupio, że nakrzyczałam tak na bruneta. To nie jego wina, że ludzie chcą jego nowej muzyki, wywiadów i trasy.
- Tak w ogóle, to jestem Nick. - po kilku minutach ciszy odsunął się ode mnie i powiedział cichym głosem.
- A ja T/I. - ocierałam łzy, które już dawno powinny zamarznąć na moich policzkach. - Tak w ogóle to co robisz o tej godzinie w parku?
- Mógłbym cię zapytać o to samo. - zaśmiał się. Pomimo tego, że nie wiedziałam jego twarzy czułam dziwne uczucie jakbym mogła mu zaufać. - Wstawaj, odprowadzę cię do domu. - chłopak podniósł się z ławki, a ja w jednej chwili pustkę.
- Przepraszam, ale muszę spytać... - popatrzyłam na niego, pomrugałam kilka razy i spuściłam wzrok w dół.
- Pewnie zastanawia cię moja obecność tutaj. - zaśmiał się cicho. Miał rację.
- Tak. - powiedziałam szybko i zaczęłam bawić się swoją bransoletką. Dostałam ją od Shawna na 18 urodziny. Była wykonana ze srebra, a w niewidocznym miejscu widniał napis "zawszę będę przy Tobie. Twój Shawn ♥".
- U mnie podobnie jak u ciebie. - ciężko westchnął. - Też chodzi o drugą połówkę. Dziewczyna zarzuca mi, że ją zdradzam, a ja wcale tego nie robię.
- To w takim razie co robisz?
- Chodzę do mojej babci pomagać jej. Przeżyła już swoje lata świetności i jest po prostu schorowana.
Gdy Nick odprowadził mnie pod dom podziękowałam mu, ten natomiast uścisnął mnie mocno i podarował małą karteczkę z zapisanym na niej numerem telefonu. Wydawał się na miłego chłopaka, ale nie chciałam jego. Chciałam Shawna.
Stanęłam pod drzwiami frontowymi i czułam się okropnie. Nie tylko fizycznie, przede wszystkim psychicznie. Serce waliło mi jak nigdy, czułam okropną gulę w gardle, a nogi miałam jak z waty.
Wreszcie odważyłam się na ten gest. Zamarzniętą dłonią wcisnęłam dzwonek do drzwi. Po chwili uchyliły się one, a to co za nimi zobaczyłam sprawiło, że w jednej chwili do moich oczu napłynęły łzy.
------------------------------
Imagina kończę w okropny i podły sposób. :))) Jutro powinnam wstawić kolejną część.
Tak na marginesie chciałabym podziękować wam za 3k wyświetleń pod tą "książką".
Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję!! ♥♥
Teraz poproszę was o to abyście napisali mi co tam u was, jak w szkole, czy dajecie radę i ile macie już zapowiedzianych sprawdzianów i kartkówek. Strasznie lubię czytać wasze komentarze.
Teraz życzę miłego czytania.
Hope you emjoy! ♥
CZYTASZ
Imaginy || Shawn Mendes
Fiksi PenggemarTytuł mówi sam za siebie. Imaginy wymyślam i piszę sama. Najważniejsze notowania w DLA NASTOLATKÓW: #04 - xx.xx.xx #16 - 06.05.19 #35 - 23.12.17 *NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE* *WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE*
