***
Dwa dni po zniknięciu Mikaela wciąż nie było śladu po matce pierwotnych. Nie wiadomo gdzie się zaszyła, co planuje, ani czy w ogóle zamierza wrócić. Nawet bez mocy Bennettów była trudnym przeciwnikiem, chociaż nie mogła już zabić swoich dzieci. Do tego potrzebowałaby kołka, a jak powszechnie wiadomo - takowego na świecie już nie było.
A przynajmniej nikt nie wiedział, że było to kłamstwo.
Brunetka udała się do lasu już o świcie, bo to właśnie wtedy przez jej okno wleciał gołąb. Wraz z wiadomością od pewnej kłamliwej wampirzycy, która jednak dotrzymała słowa danego Salvatorównie. Oddała wisiorek, kiedy ta była w Filadelfii. Teraz przyszła na jej kolej.
— Szybko. Myślałam, że zdążę przejrzeć facebooka — powiedziała, wychodząc zza drzewa. Mimo wszystko jej pobyt tutaj był ryzykowny.
— Chciałam to po prostu prędko załatwić — odpowiedziała z kamienną miną. — Muszę przyznać, że to czego oczekiwałaś nie było łatwe do zdobycia. "Broń, która uchroni mnie przed Klausem" można interpretować na wiele sposobów. Ale proszę, oto drzazgi z białego dębu.
Wysunęła dłoń, na której spoczywało sześć bardzo niewielkich odłamków drewna, którego wszyscy wrogowie pierwotnych tak pragnęli. Sobowtór podniósł na nią wzrok, a kąciki jej ust się podniosły.
— Robić interesy z tobą to sama przyjemność — odparła i wzięła drewienka — Przez ile czasu działają?
— Jak się już domyśliłaś, nie zdołają zabić pierwszego. Nawet jeśli wpakowałabyś wszystkie naraz do jego serca. W każdym razie; jeśli takowa drzazga znajdzie się w sercu pierwotnego, unieruchomi go, dopóki nie zostanie wyciągnięta. Radzę używać tylko w sytuacjach kryzysowych — uśmiechnęła się złośliwie.
— Zapytałabym, skąd je wytrzasnęłaś, ale wiem, że i tak mi nie odpowiesz — oznajmiła, na co siostra jej byłych skinęła głową — Domyślam się także, że nie dasz mi więcej. Może powiesz chociaż jakie zastosowanie ma twój naszyjnik? — zainteresowała się.
Szersze niż myślisz.
— Ochrona przed światłem słonecznym, nic ciekawego — mruknęła.
— Skoro tak twierdzisz... — zakończyła Petrova, wiedząc, że niczego więcej się nie dowie. Genevieve należała do najbardziej znanych jej skrytych osób.
Wiedziała natomiast, że nie mówiła prawdy.
Uprzednio, kiedy Pierce założyła go na swoją szyję i zdjęła swój niebieski naszyjnik od Emily, o mało nie spłonęła żywcem. Albo ona kłamie i jest bezużyteczny, albo jego moc jest ogromna. Gdyby tak nie było, czemu dawałaby jej coś tak cennego jak drzazgi z białego dębu?
***
Pomimo że słońce niedawno wstało, a uczniowie dopiero szykowali się do szkoły, Stefan i Damon Salvatore już pili w swoim salonie burbon. Może nie jest to zdziwieniem w przypadku czarnowłosego, ale żeby Stefan? Co prawda w ostatnich miesiącach to on był tym "złym bratem", ale teraz, kiedy włączył już swoje człowieczeństwo, stawia go to w zupełnie innym świetle. Złym świetle.
Przez drzwi jak do siebie weszła Elena Gilbert. Nieczęsto zaglądała do nich przed szkołą, jednak dziś, a raczej wczoraj miała miejsce dziwna sytuacja. Nietrudno się domyślić, że chodzi tu o ojca pierwotnych i jego rozmowę z Genevieve Salvatore. Elena usłyszała o tym od Caroline, która usłyszała to od Matta, który ich zobaczył w Grillu. Poplątane, ale prawdziwe.
CZYTASZ
Sweet and Dangerous || The Vampire Diaries
FanfictionPodczas gdy wampiry oraz czarownice z Mystic Falls wciąż zmagają się z Klausem i jego rodziną, w mieście pojawia się kolejny nieśmiertelny krwiopijca, jedna z najbardziej znanego tam rodzeństwa, Genevieve Salvatore. Wprowadzi chaos, który niełatwo b...
