XIII. "Jestem wampirem"

5.1K 209 140
                                        

***


        — Jestem wampirem — wypaliła, nie zastanawiając się zbytnio nad konsekwencjami. 

Nadeszła pora wyjawić grzechy, przestać ich okłamywać. Musiała kiedyś nadejść, prawda? Wszystko co łatwe i przyjemne szybko się kończy, nawet dla wampirów, pozornie mogących wszystko. Bała się. Bała, że jej nie zaakceptują i zerwą z nią wszelki kontakty, bo jest inna. Szybsza, silniejsza, nieśmiertelna. Oprócz tego stałą cechą wampirów w każdej legendzie, było pożywianie się krwią, a to.. budziło pewne kontrowersje.

Tak jak mogła się spodziewać, parsknęli śmiechem. Widząc jej poważną minę zaprzestali, ale wciąż nie dowierzali jej słowom. Nie na co dzień ktoś ci mówi, że jest wampirem.

        — Gen, bardzo zabawne, naprawdę, ale bądź z nami szczera. Nie zamierzamy cię ganić, osaczać, pomożemy za twoim przyzwoleniem, ale na litość boską, powiedz o co tutaj.. — Georgina nie zdążyła dokończyć.

Z gardła wampirzycy wydobył się syk, a wraz z sykiem wyłoniły się kły oraz charakterystyczne, demoniczne oczy. Widok ten przeraził ich jak żaden inny, a widzieli martwe ciała swoich rodziców w kostnicy. Byli przerażeni tym, co właśnie zobaczyli. A co tak naprawdę zobaczyli?

Wtedy nie wiedzieli.

Z ust Jordana mimowolnie wyrwał się pisk. Przycisnął sobie po nim dłoń do ust, nadal nie wierząc własnym oczom. Jego siostra natomiast wbiła się w fotel i otworzyła szeroko oczy, a potem także buzię. Dosłownie zaniemówiła, nie mogła się nawet odezwać.

Kiedy twarz jej przyjaciółki powróciła do normalnego stanu, otworzyła usta i zaczęła wyjaśniać im.. właściwie wszystko. Bo tak naprawdę nie wiedzieli nic.

        — Chyba pora wyjawić prawdę... — zaśmiała się nerwowo — Nazywam się Genevieve Vivianne Salvatore, urodziłam się szóstego stycznia tysiąc osiemset czterdziestego czwartego roku. Moi.. rodzice byli jednymi z założycieli tego miasta. Mój brat walczył w wojnie secesyjnej, ja przeżyłam pierwszą i drugą. Mam sto sześćdziesiąt siedem lat i jestem wampirem.

Po jej wypowiedzi pojawiła się cisza. Wydawałoby się, że bezkresna. Rudowłosa zdobyła się jednak na odwagę i skupiając się na tym całkowicie, powiedziała coś.

        — Jesteś. Wampirem — powtórzyła po niej bardzo spokojnie, nie spuszczając z niej oczu.

Brunetka delikatnie pokiwała głową. Kąciki jej ust nieznacznie podniosły się do góry. To był już jakiś postęp.

        — Obiecuję, że wytłumaczę wam wszystko, poważnie. Ten sekret prześladował mnie od miesięcy, nie mogłam znieść myśli, że mogę was stracić i... Próbowałam ukrywać to przed wami, nie używając tych wszystkich wampirzych sztuczek, przez co wiele razy wyjeżdżałam bez słowa albo nic nie mówiłam. Jednak proszę, wysłuchajcie... 

Gdy Georgina piąty raz wymówiła imię Genevieve, tym razem krzykiem, brunetka przestała mówić i przeniosła spojrzenie na rudowłosą.

        — Pomimo tego, że.. naprawdę, naprawdę nie wiem co powiedzieć.. wciąż jesteś moją przyjaciółką, ale.. muszę sobie przyswoić tę informację — palnęła na jednym wdechu.

Nie kontrolując tego, Genevieve użyła wampirzego tempa i w dwie sekundy później obejmowała już Georginę, która początkowo oczywiście się przestraszyła. 

Wypuściwszy ją ze swojego uścisku, wróciła na swoje miejsce trochę speszona, co wydawałoby się właściwie niemożliwe. Niemożliwe dla Genevieve, jaką znali jej bracia oraz mieszkańcy Mystic Falls, a w tym pierwotni - inteligentną, żelazną, sprytną, nieustępliwą i władczą. Woodrowowie znali ją jako lubiącą się bawić studentkę, często oglądającą wieczorami filmy. Osobę szlachetną, zabawną i empatyczną. Przy nich czuła się swobodnie, nie trzymała się w ryzach tak, jak w Mystic Falls.

Sweet and Dangerous || The Vampire DiariesOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz