Żałował. Wyrzuty sumienia i świadomość popełnionego błędu, zżerały go od środka, choć początkowo uważał, że zerwanie z Prevcem było słuszną decyzją. Pierwszy raz od dawna poczuł się wolny od jakichkolwiek ograniczeń i zobowiązań. Dopiero po upływie kilku miesięcy zrozumiał, że życie jakie wybrał, nie jest życiem, jakiego naprawdę chce. Że noce spędzone z przypadkowymi osobami, nie mogą się równać z wyjątkowymi chwilami, jakie spędził wspólnie z Domenem. Że namiętność i pożądanie nie zastępują mu otrzymywanej czułości i poczucia bycia kochanym. Że wolność, choć piękna w jego wyobrażeniach, w rzeczywistości była silnie związana z samotnością.
Zaczął tęsknić. Cierpieć. Kilkakrotnie przez jego głowę przechodziły plany odzyskania Prevca, jednak każdy z nich pozostał w jego wyobraźni, wkrótce zabity przez dumę i nieumiejętność przyznania się do błędu. Pragnął odzyskać swoją miłość, lecz nie potrafił wsiąść w samolot i udać się do Słowenii, by to zrobić. Nie potrafił nawet zadzwonić, ani wysłać wiadomości. Nie potrafił zrobić nic w tym kierunku.
W końcu postanowił odciąć się od przeszłości. Poznał Johanna, który szybko obdarzył go miłością nie mniejszą, niż Słoweniec. Daniel widział w nim szansę na zapomnienie poprzedniego partnera i uczuć, jakie do niego żywił, więc zgodził się na związek, głęboko wierząc, że pewnego dnia będzie w stanie odwzajemnić jego miłość.
Po zaledwie czterech miesiącach budowania relacji z Johannem, a zarazem odbudowywania samego siebie, przekorny los postanowił zabawić się zarówno z nim, jak i z Domenem, sprawiając, że obaj dosłownie wpadli na siebie na jednej z ulic Oslo. I w ciągu jednej chwili, jak za dotknięciem magicznej różdżki, wszystkie uczucia blondyna powróciły. A ponieważ ten nie był w stanie się im oprzeć, na tę jedną noc zapomniał o Johannie, poddając się pożądaniu i korzystając z możliwości ukojenia tej rozpaczliwej tęsknoty, jaką czuł po zerwaniu ze Słoweńcem.
Teraz, gdy już było po wszystkim, jego uczucia zamiast wygasnąć, były jeszcze żywsze. Więc zamiast wyjść, zostawić Prevca choćby i bez słowa, udając, że to był kolejny jednorazowy i nic nie znaczący wyskok, stał już ubrany, w progu sypialni i obserwował jak Słoweniec ze złością wrzuca swoje rzeczy do walizki. Został, ponieważ zaślepiony miłością, która się w nim rozbudziła, nie myślał logicznie. Nie potrafił nawet odwrócić od niego wzroku.
- Idiota... - warknął Domen, zakładając na siebie zieloną koszulkę. - Jak mogłem być tak głupi i uwierzyć, że chcesz spędzić czas po przyjacielsku.
- Pocałowałeś mnie jako pierwszy - odparł spokojnie Daniel, wzruszając ramionami.
- Byłem pijany! - krzyknął w jego stronę Prevc.
- To nic nie zmienia.
- Oczywiście, że nie - wyjąkał, siadając na krawędzi łóżka. Pochylił się i wplótł dłonie we włosy, zaciskając na nich swoje palce. - Zdradziłem go...
- Żałujesz?
Słoweniec zmarszczył brwi, słysząc to pytanie. W pierwszej chwili miał ochotę rzucić się na blondyna z pięściami za jego podejście do tej sytuacji. Zrezygnował z tego w chwili, gdy sam zadał sobie to pytanie. Czy żałował? Nie umiał sobie odpowiedzieć. Chciał powiedzieć, że tak, ale nie potrafił. A sumienie nie pozwoliło mu zaprzeczyć. Podniósł powoli głowę i spojrzał na Daniela.
- Co masz na myśli?
Norweg podszedł do niego i usiadł obok, po czym wbił głęboko zamyślone spojrzenie gdzieś w przestrzeń przed sobą.
- Ja nie żałuję.
- Ty niczego nie żałujesz - prychnął Prevc, prostując się.
- Nie, nieprawda - pokręcił przecząco głową, spuszczając wzrok. - Raz czegoś żałowałem i to cholernie mocno.
CZYTASZ
||Ski Jumping | One shots ||
FanfictionTrochę o miłości, trochę o śmierci, trochę o psychopatach, a trochę o zwykłych ludziach. I wszystko ze skoczkami w rolach głównych.
