Granica człowieczeństwa

46 4 2
                                        

Woń pieczonego mięsa ogarnęła niewielki dom na przedmieściach Hays. Wyciszony telewizor szumiał cicho w kącie małego salonu połączonego z równie skromną kuchnią. Ciche brzdęknięcia metalowych sztućców o białą porcelanę raz na jakiś czas przerywały niechcianą ciszę między dwójką nastolatków, siedzących naprzeciwko siebie przy dębowym stole. Brązowowłosa siedemnastolatka przeżuwała od niechcenia kawałek suchej pieczeni w słabo przyprawionym sosie. Wpatrywała się w jakiś punkt ponad ramieniem młodszego od siebie szatyna, który także wbił wzrok w jakiś stary mebel stojący w salonie. Obydwoje milczeli tak od kilku godzin. Od zamknięcia drzwi wejściowych i zdawkowej odpowiedzi nastolatki na pytanie jej własnego brata, minęła cała noc i kawałek deszczowej soboty. Żadne z nich jednak się nie odezwało, zamyślone nad ostatnimi dniami, które przyniosły aż za dużo rewelacji, jak na ich przezorne życie. Tworzyli najczarniejsze scenariusze, które mimo nadziei mogły się szybko spełnić. Dlatego nic nie mówili. Pomimo ich dobrych kontaktów, jako rodzeństwa z niewielką różnicą wieku, potrafili siedzieć całymi dniami bez zamienienia ze sobą nawet dwóch zdań. To pomagało uporządkować wszystkie informacje.

To dlatego siedzieli już tyle godzin w całkowitej ciszy, wsłuchując się w szum znów niedziałającego przez deszcz telewizora. Jednak i to nie było im dane tego pechowego dnia, jakim miał się on już niedługo okazać. Bo właśnie w trakcie kończenia posiłku ugotowanego wspólnymi siłami, do ich uszu doszedł brzdęk nieudolnie otwieranych drzwi do ich mieszkania. Obydwoje w jednej chwili unieśli głowy i skierowali je w tamtą stronę w popłochu. Kręgosłup dziewczyny się napiął, a ona sama wyprostowała się zdenerwowana. Także młodszy nastolatek jeszcze bardziej spoważniał i zmarszczył jasnobrązowe brwi.

Napięcie szybko z nich jednak zeszło, gdy w progu, po otwarciu drzwi, ukazał się siwy pięćdziesięciolatek do złudzenia podobny do siedzącego w jadalni rodzeństwa. W prawej, drżącej ręce, którą zamykał drzwi, trzymał poplamioną od tłuszczu marynarkę. W drugiej dłoni niepewnie trzymał skórzaną aktówkę wypełnioną po brzeg jakimiś papierami i drukami. Niebieska koszula miała niedopięty ostatni guzik, a spodnie wygniotły się pomimo wyprasowania ich poprzedniego dnia. Zagubiony wzrok mężczyzny analizował z pewnego rodzaju uprzedzeniem dwójkę młodych domowników. Spierzchnięte usta miał lekko rozchylone, gdy odkładał swoje rzeczy na wieszak przytwierdzony do źle pomalowanej ściany.

- Cześć, dzieciaki - mruknął niewyraźnie i wkroczył chwiejnym krokiem do jadalni połączonej zarazem z salonem i małą kuchnią.

Chłopak bez słowa odsunął krzesło stojące tuż obok niego, dając znak mężczyźnie, by usiadł przy stole. Mężczyzna kiwnął głową i zajął przeznaczone dla niego miejsce. Szatynka przewróciła oczami, gdy zobaczyła gest swojego brata, ale pozostała na swoim krześle z zamiarem szybkiego dokończenia swojej porcji. Starała się jednak zignorować towarzystwo pozostałej części jej rodziny.

- Jak się czujesz Will? - zagaił niespodziewanie najstarszy z całej trójki, chcąc rozpocząć rozmowę ze swoimi dziećmi. One jednak nadal milczały, choć ich uwaga przestała być już skupiona na ich problemach związanych z jednym, nieoczekiwanym w Hays, demonem.

- Czemu miałbym się źle czuć? - zdziwił się szatyn, obracając się w stronę swojego ojca.

Dopiero w takich chwilach siedemnastolatka zauważała dużo podobieństwo między nimi. W swoim młodszym bracie od pewnego czasu dostrzegała pierwsze oznaki stawania się młodym mężczyzną. Rysy twarzy przekształcały się w coraz ostrzejsze, a nie okrągłe i chłopięce, jak dotychczas. Stawał się coraz bardziej barczysty, choć nie oczekiwała po nim postawnego licealisty. Czekała już tylko na pierwsze oznaki zarostu, które mogły pojawić się w każdej chwili. Także w tych bladych oczach pojawiały się ogniki nastoletniej energii. Tak, jej braciszek przestawał być już tylko dzieckiem, choć sam jeszcze tego nie rozumiał. I teraz widziała to wyraźnie, gdy zerkała od niechcenia na dwóch najbliższych jej mężczyzn w życiu.

VenandiOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz