Nebbie
Byłam świadkiem czegoś dziwnego. Czegoś, na co nie byłam przygotowana.
Mój pan płakał. Szlochał tak, że nie podejrzewałam go o to, iż był w stanie wydobywać z siebie takie dźwięki.
Byłam zaskoczona i zszokowana. Rozumiałam jednak, dlaczego Rafferty płakał. Powoli zaczynałam rozgryzać jego osobowość. Dotarło do mnie, że ten mężczyzna był bardzo samotny. David był jego jedynym przyjacielem, ale David wcale nie chciał nim być. Wyszedł stąd, nie myśląc ani chwilę o tym, aby jednak zostać z Rafferty'm.
Rozumiałam Davida. Gdybym miała możliwość, ja także nie chciałabym być przyjaciółką mordercy i gwałciciela. Wyglądało jednak na to, że David złożył mojemu panu obietnicę o pomoc, a skoro wywiązał się z tejże obietnicy, nie był dłużej potrzebny Rafferty'emu.
Mój pan płakał, kołysząc mnie w ramionach. Wtulał pobliźnioną i zniszczoną twarz w moje ramię. Jego łzy moczyły moją skórę, ale nie obchodziło mnie to za bardzo. Sama czułam jego ból. Doskonale wiedziałam, jakie to było uczucie, gdy wszyscy cię opuścili. Może moi rodzice nie zostawili mnie z własnej woli, ale wiedziałam, że już nigdy ich nie zobaczę i to bolało tak samo mocno. Byłam na tym świecie zupełnie sama, podobnie jak mój oprawca.
Kiedy Rafferty płakał, próbowałam przetworzyć na spokojnie to, czego byłam świadkiem.
Kiedy zobaczyłam Davida, poczułam niedowierzanie. Nie mogłam zrozumieć, jakim cudem ten szczery, kochający i dobry człowiek był przyjacielem mordercy bez serca. Nie mieściło mi się w głowie to, że Rafferty i David się znali i byli ze sobą powiązani. To było możliwe, ale po prostu trudne do przetworzenia.
Gdy zobaczyłam Davida, moja nadzieja w pierwszej chwili ożyła. Wiedziałam, że mi pomoże. On musiał mi przecież pomóc. Szybko jednak zobaczyłam w jego oczach rezygnację. Było mi przykro, że był gotów zostawić mnie na pastwę losu w objęciach psychopatycznego mordercy, ale jego żona była dla niego najważniejsza. Szanowałam za to lekarza. Miał głowę na karku i odważył się postawić Rafferty'emu, zrywając z nim kontakt. Chciałabym mieć w niewoli takiego przyjaciela jak David, ale wiedziałam, że nie byłoby to dla niego bezpieczne. Jego rodzina była priorytetem i to o nią chciał najbardziej dbać. Tak było dobrze. Tak było właściwie.
Rafferty podniósł głowę. Jego oczy były opuchnięte od płaczu. Kręcił głową w niedowierzaniu.
- Nikt mnie nie chce. Nikt mnie nie potrzebuje. Nikt mnie nie kocha.
Nie mogłam powiedzieć, że nie była to prawda, gdyż wówczas skłamałabym.
- Nie mam szans na normalne życie. David nie chce mnie znać. To boli, kwiatuszku. Myślałem, że mam chociaż jego, ale skoro on mnie nie chce...
- Przykro mi, panie - powiedziałam, mówiąc to całkowicie szczerze. - To okropne uczucie, gdy człowiek jest samotny. Musisz jednak zrozumieć Davida. Jego żona jest dla niego najważniejsza. Chce dbać o nią i o dziecko. To właściwa postawa.
- Och, ależ ja to wiem, kwiatuszku - odparł smutnym głosem, kreśląc palcami niewidzialne wzorki na moich udach. - Pewnie masz mnie za słabeusza, co? Rozpłakałem się jak dzieciak. Ależ ja jestem żałosny, kochanie.
Nie wiedziałam, co powinnam odpowiedzieć. Zmęczona i smutna, oparłam policzek na piersi Rafferty'ego. Mężczyzna mocniej otulił mnie ramionami.
Zadawałam sobie pytanie, czy nie mogło być tak już zawsze? Czy Rafferty nie mógł pozostać przy tej stronie swojej osobowości? Czy naprawdę musiał być takim dupkiem, który mnie pieprzył i traktował jak niewolnicę? Przecież pokazanie prawdziwego siebie nie byłoby takie trudne. Raff już powoli to robił, ale był to bardzo powolny proces. Miałam wrażenie, że celowo chował się za maską kogoś, kim nie był, aby sprawiać wrażenie twardszego, pewniejszego siebie i aroganckiego. On jednak taki nie był. Odnosiłam wrażenie, że powoli spod tego mroku wyłaniał się prawdziwy Rafferty Donovan. Ten facet, którym był, zanim udał się na wojnę i stracił na niej wszystko.
CZYTASZ
Rafferty
AzioneRafferty Donovan pojechał na wojnę z nadzieją, że pomoże mu to poukładać w głowie pewne sprawy. Niestety stało się inaczej. Będąc świadkiem śmierci swoich przyjaciół, jego umysł przestaje funkcjonować prawidłowo. Raff staje się ofiarą wrogów i jest...
