-Po prostu mi zaufaj.-wyszeptał mi do ucha
-Jak mam Ci zaufać?! Porwałeś mnie, przetrzymujesz mnie wbrew mojej woli i twierdzisz, że mam Ci zaufać!?
-Zaufaj mi i daj mi szansę, nie skreślaj mnie od razu.
W twoich snach na szczęście się powstrzymałam i nie powiedziałam tego na głos. Mam plan. Chyba całkiem dobry plan, który zamierzam wcielić w życie.
-Zaprowadzę Cię do pokoju. Chyba, że wolisz zostać w piwnicy?-zapytał uśmiechając się lekko
-W pokoju.-szepnęłam unikając jego przenikliwego wzroku
Nie miałam ochoty spędzać kolejnej nocy w tej cholernej ciemnej i zimnej piwnicy.
-Grzeczna dziewczynka.-powiedział z zadziornym uśmiechem na ustach
Zaprowadził mnie ,a raczej zawlókł mnie do pokoju, ponieważ nie byłam w stanie iść o własnych siłach. Weszliśmy po schodach na drugie piętro. Byliśmy na długim i wąskim korytarzu. Pokój znajdował się na samym jego końcu. Pomieszczenie było dość spore. Ciemny czerwony kolor ścian i podłoga z ciemnego drewna idealnie komponowały się ze sobą. W jednym z rogów pokoju stało dwu dwuosobowe łóżko z czerwoną pościelą,a po obu jego stronach stały dwa stoliki nocne. W drugim rogu stała kanapa, a w trzecim komoda. Za to w czwartym stał jakiś kwiatek. W pokoju były też drugie drzwi, które nie mam pojęcia gdzie prowadziły, pewnie do łazienki. W pomieszczeniu było duże okno. Wreszcie może się dowiem gdzie jestem, ale o ucieczce przez okno nie było mowy, ponieważ były zamontowane masywne kraty w oknie. O wszystkim pomyślał...
-O tym też kotku pomyślałem. -powiedział widząc moje zmartwienie i wzrok utkwiony w okno
Jak ja go nienawidzę! Ale trzeba przyznać. Przystojny jest. Jezu! Czy ja właśnie o tym pomyślałam? Nie! To nie może być prawda, kobieto opanuj się!
-Muszę do łazienki.-wyszeptałam niepewnie spuszczając wzrok
-Łazienka jest tam.-wskazał na drzwi, które znajdowały się w pokoju, tak jak się domyślałam
Wystawiłam ręce przed siebie czekając, aż mnie łaskawie rozkuje.
-Co robisz?-zapytał unosząc brew i patrząc na mnie niezrozumiale
-Rozkuj mnie.-powiedziałam cicho
-Chyba żartujesz? Mam Cię rozkuć? A ty od razu będziesz próbowała mi uciec. No na pewno.
-Jak mam niby sikać! Co!-warknęłam zdenerwowana i potrząsnęłam dłońmi
-Z tego co wiem to dziewczyny nie mają tego w spodniach.-powiedział rozbawiony wskazując na swoje krocze
Spojrzałam na niego z zażenowaniem i irytacją.
-Proszę rozkuj mnie. Nie ucieknę ci, obiecuję. Nawet nie dam rady ci uciec. Nie mam na to siły, a na dodatek nie mam zielonego pojęcia gdzie jestem.-mówiłam patrząc mu głęboko w oczy, błagam zlituj się człowieku
-Proszę- szepnęłam
-Dobra. Ale jak spróbujesz uciec to od razu wracasz do piwnicy na hak! Zrozumiałaś?!
-Tak, dziękuję.
Rozkuł mnie, a ja od razu potarłam moje już zaczerwienione nadgarstki. Wyszłam do łazienki, która była urządzona w podobnych kolorach co pokój. Czerwone kafelki i czarne meble fajnie ze sobą wyglądały. Przez okienko w łazience też nie ucieknę. Jest za małe i zbyt wąskie. Nic innego nie pozostaje mi jak wcielić mój plan w życie. Muszę być miła i na razie nie próbować niczego. Niech nabierze do mnie zaufania to może będzie mnie mniej kontrolował i wtedy spróbuję uciec, o ile dam radę.
Załatwiłam swoje potrzeby i wyszłam z łazienki. Luke leżał na kanapie robiąc coś na telefonie. Kiedy mnie zobaczył to schował telefon do kieszeni i wstał z kanapy uśmiechając się chytrze.
-Kładź się.-rozkazał i wskazał skinieniem głowy na łóżko
Zamarłam, moje serce właśnie stanęło w miejscu. Stałam na środku pokoju i patrzyłam się na niego z przerażeniem. On chce mnie zgwałcić? I mój cały plan legł w gruzach. Nie. Niech nie myśli, że oddam mu się tak łatwo, wcale nie jestem taką potulną dziewczyną.
-Powiedziałem kładź się na łóżko.-powtórzył lekko zdenerwowany
-Jeśli myślisz że pójdzie ci ze mną tak łatwo to się grubo mylisz.-zagroziłam i cofnęłam się o krok
-O co ci chodzi? Co?-powiedział zdenerwowany
-Nie zgwałcisz mnie! Nie poddam się bez walki.
Wybuchł głośnym śmiechem, a ja cała się trzęsąc ze strachu patrzyłam na niego jak na chorą psychicznie osobę.
-Myślałaś że chce Cię zgwałcić? Kochanie przyjdzie jeszcze taki czas, że sama będziesz mnie prosiła żebyśmy się kochali.
-Twoje niedoczekanie.
-Jeszcze zobaczymy!
-Pieprz się!
-Bo zmienię zdanie i będę Ciebie pieprzył! A teraz kładź się bo muszę Cię przykuć.
Nie pozostało mi nic innego jak wykonać jego polecenie. Podeszłam powoli do łóżka, starałam się odwlec ten moment jak najdłużej.
-Nie próbuj przedłużać, chodź tu szybko.
-Ręce nad głowę.-rozkazał, kiedy położyłam się na tym cholernym łóżku
Zrobiłam jak kazał, przyglądając się temu co robi. Przykuł oba moje nadgarstki do ram łóżka.
-Grzeczna dziewczynka. Tak trudno było?-powiedział z rozbawieniem w głosie
Odwróciłam głowę do ściany by nie patrzeć na niego.
-Dobrych snów kochanie.-wyszeptał mi do ucha całując mnie w skroń po czym opuścił "mój" pokój
Zostałam sama w ciemnym pokoju, przykuta do łóżka. I jak ja mam stąd niby uciec? Wiele myśli kręciło się po mojej głowie, ale w końcu usnęłam na wygodnym łóżku,a nie wisząc na haku.
Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno. Trochę się wyspałam. Lepiej tu, niż na tym haku. Moje nadgarstki były bardzo zaczerwienione i leciała z nich krew. Usłyszałam dźwięk przekręcania klucza w drzwiach i do pomieszczenia po chwili wszedł blondyn.
-Jak się spało?-zapytał wesoło
Nic mu nie odpowiedziałam
-Boli?-zapytał wskazując głową na moje ręce krzywiąc się trochę
-Tak.-szepnęłam
Podszedł do mnie i mnie rozkuł.
-Chodź.-powiedział wyciągając do mnie rękę
Spojrzałam na niego i się zawahałam czy iść z nim i czy w ogóle podać mu dłoń.
-Nie zrobię ci krzywdy. Chce ci tylko pomóc. Obiecuję.-powiedział patrząc mi głęboko w oczy
Nie wiem czemu, ale powoli i niepewnie złapałam jego dużą dłoń. Coś wewnątrz mnie mówiło mi, że mogę mu zaufać. Luke zaprowadził mnie do kuchni. Była ona mała, ale utrzymana w czystości, jak na faceta.
-Siadaj.-wskazał na krzesło przy stole
Grzecznie wykonałam jego polecenie i usiadłam przy stole przyglądając się jego poczynaniom. Z jednej z szafek wyjął apteczkę i usiadł przy mnie na drugim krześle.
-Daj. Opatrzę je.-Powiedział
Zrobiłam jak kazał i podałam mu niepewnie ręce. Opatrzył moje nadgarstki dokładnie i zawinął je w bandaże. Posprzątał wszystko i schował rzeczy na swoje miejsce. Odwrócił się do mnie i obserwował mnie w skupieniu. Ja za to skupiłam się na butelce wody, która stała na szafce i za wszelką cenę chciałam się jej napić. Głód nie dawał mi spokoju tak samo jak pragnienie. Przynajmniej pozwolił iść mi do łazienki. Chociaż tyle, a czego ja się spodziewałam po porywaczu?
-Chcesz się napić?-zapytał widząc mój utkwiony wzrok
-Tak.-odpowiedziałam spuszczając wzrok na podłogę
Wlał wodę do szklanki i postawił przede mną. Od razu zaczęłam ją pić łapczywie.
-Masz jeszcze. Chłopaki nie dawali ci pić?-zapytał zdziwiony
-Tak. Ani jeść, ani pójść do łazienki...
-Zabije ich.-powiedział zdenerwowany i przewrócił oczami
-Przygotuje ci coś do jedzenia.-kontynuował, był na prawdę wściekły
Przygotował mi stos kanapek, które od razu zjadłam. Wreszcie zaspokoiłam swoje potrzeby.
-Chodźmy do pokoju. Muszę wyjść na chwilę.-powiedział stanowczo
Zaprowadził mnie do pokoju i stanął przy łóżku z kajdankami w ręku.
-Nie rób tego. Proszę...-szepnęłam ze łzami w oczach...
I kolejny :) Dajcie znać czy się podoba. To dla mnie bardzo ważne. Proszę. :) Mam nadzieję, że tak.
Pozdrawiam i całuję. :) :*
CZYTASZ
Trust Me
RomanceAlice przez całe życie miała pod górkę, ale ostatnie wydarzenia to zdecydowanie przesada. Luke chce jej pomóc, troszczy się o nią i opiekuje się nią. Nie pozwoli by choćby jeden włos spadł z głowy jego małej brunetki. Alice jedynie musi mu zaufać, a...
