Odwróciłam się i moje serce zamarło...
Szklanka wypadła z mojej ręki wprost na podłogę i przy okazji stłukła się na miliony kawałków. Ja przerażona do granic możliwości stałam tam i wpatrywałam się w twarz Luke'a bojąc się wykonać jak najmniejszy ruch. Luke stał w progu drzwi przyglądając się mi. Miał spokojny wyraz twarzy, ale ja wiedziałam, że to mogą być tylko pozory. Wysunął w moją stronę rękę, a ja na jego gest od razu ruszyłam biegiem w stronę korytarza. Ale na moje nieszczęście zapomniałam o stłuczonej szklance i rozlanej wodzie. Pośliznęłam się i upadłam raniąc przy tym moje przedramiona kawałkami szkieł. Luke od razu do mnie podszedł i wyciągnął do mnie rękę.
-Nie zbliżają się do mnie.-powiedziałam tłumiąc łzy, które jak na złość chciały znaleźć ujście
-Alice przepraszam. Poniosło mnie. Przepraszam.-powiedział kucając obok mnie i złapał mnie za ramiona
-Nie dotykaj mnie!-krzyknęłam wyrywając się i przy okazji wbijając odłamki szkła głębiej
-Wiem. Masz prawo bać się mnie i być na mnie zła. Zaufaj mi.
-Mam ci zaufać?! A ty za chwilę znowu będziesz próbował mnie zgwałcić?
-Wiem. Przepraszam.
-W dupie mam twoje przeprosiny. Co mi po nich?
-Pozwól sobie pomóc.
-Nie!
-Wiem jesteś wściekła przez to co próbowałam zrobić, ale ty mi się tak bardzo podobasz. Jesteś taką pociągająca, że nie mogłem się oprzeć. Byłem jak w transie. Na samą myśl że moglibyśmy się kochać rozsadza mnie od środka. Wiem spieprzyłem sprawę. Błagam wybacz mi i Pozwól sobie pomóc.
-Nie ufam ci.
-Wiem masz prawo po tym co robiłem. A raczej co próbowałem, ale błagam powtarzam kolejny raz pozwól sobie pomóc.
-A ty znowu...
-Zaufaj mi. Proszę nie chcę Cię skrzywdzić. Nie chcę byś cierpiała przeze mnie, bała się mnie, była zła przeze mnie, płakała przeze mnie. Przepraszam. Na prawdę przepraszam.-mówił skruszony wpatrując się tymi cholernie niebieskimi oczami we mnie
Siedziałam tam na podłodze, a z moich rąk leciały strużki krwi. Piekło i bolało jak cholera, ale nie chciałam tego okazywać. Luke wyciągnął do mnie rękę i dalej ilustrował mnie wzrokiem. Nie wiem czy powinnam ponownie mu zaufać. Nie wiem co mam robić... Nagle Luke złapał mnie za ramiona i postawił do pionu.
-Zostaw mnie!- pisnęłam przerażona jego nagłym zachowaniem
-To pozwól sobie pomóc do jasnej cholery!-krzyczał na mnie wyraźnie zirytowany
Od razu zwiesiłam głowę w dół przez jego ton głosu. Nienawidziłam kiedy ktoś na mnie krzyczał. Zawsze wtedy zamykałam się w sobie i nie nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Robiłam się wtedy potulna jak baranek, a to wszystko było spowodowane wydarzeniami z przeszłości, której nienawidziłam. Luke stał nade mną zaciskając swoje palce na moich ramionach co sprawiało mi ból. Jego szczęka była zaciśnięte, a mięśnie jego ciała wyraźnie naprężone.
-Proszę puść mnie. To boli.-szepnęłam
-A posłuchasz mnie wreszcie?-Warknął, ale już nie krzyczał
Pokiwałam niepewnie głową. Niestety musiałam się zgodzić. Wolę go nie prowokować. Zabrał ręce z moich ramion, ale dalej stał przy mnie patrząc na mnie z góry. Rozmasowałam swoje ramiona, ale dalej wpatrywałam się w swoje bose stopy.
-Spójrz na mnie.- powiedział, ale ja dalej stałam i wpatrywałam się w podłogę
Złapał delikatnie moją brodę w dwa palce i zmusił mnie do podniesienia głowy przez co musiałam spojrzeć w jego niebieskie tęczówki. Moje zęby drżały przez to że tamowałam swoje słone łzy.
-Dlaczego musisz być taka uparta? Nie płacz.- powiedział odgarniając moje pasmo włosów za ucho
-Wiem że źle zrobiłem i już cię za to nie raz przepraszałem i będę to dalej powtarzał. I błagam nie płacz. Chodź opatrzę ci rany.-kontynuował i pociągnął mnie za nadgarstek w stronę łazienki
Usiadłam na muszli klozetowej, a Luke wyszedł. Wrócił po chwili niosąc w ręku apteczkę. Wyją z niej wszystkie potrzebne rzeczy i zaczął opatrywać moje ręce. Parę odłamków wbiło się głębiej i Luke musiał je wyciągać co bardzo bolało. Na koniec zawinął moje ręce w bandaże.
-Dziękuję.- mruknęłam pod nosem i wstałam z mojego siedzenia
-Przepraszam.-powiedział kolejny raz Luke i zamknął mnie w uścisku dociskając mnie do siebie
Na początku stałam cała spięta, ale po chwili wtuliłam się w jego ciało. Dzięki niemu czułam się bezpiecznie.
-Tak bardzo cię przepraszam.-szeptał składając pocałunki na czubku mojej głowy
-Przestań.-powiedziałam
-Nie to...
-Wybaczam ci.
Sama nie wieżę, że to mówię. Ale coś wewnątrz mnie zmusza mnie do tego by mu wybaczyć i ponownie zaufać. Luke jest wybuchowy i porywczy, ale krzywdy mi nie zrobi. Tak myślę...
-Dziękuję Alice. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.-rzekł i jeszcze mocniej mnie do siebie przytulił
Po kilku minutach odsunęliśmy się od siebie, ale dalej patrzyliśmy sobie w oczy.
-Mogłabym wziąć prysznic?-zapytałam niepewnie
-Nie musisz mnie o to pytać.-powiedział rozbawiony
-Ale ja nie mam ubrań.
-Zapomniałem. Zaraz ci je przyniosę.
Luke zostawił mnie na chwilę i wrócił zaraz z koszulką i bokserkami.
-Kupię ci jutro jakieś rzeczy.-powiedział
-A mogłabym jechać z tobą?-zapytałam niepewnie, ponieważ bałam się reakcji blondyna
-Nie.-w momencie jego uśmiech został zastąpiony powagą i gniewem
-Dlaczego?
-To nie jest dobry pomysł.
-Ale dlaczego?
-Bo ja tak kurwa mówię i nie ma mowy o tym byś pojechała ze mną!-ryknął na cały dom po czym wyszedł z łazienki trzaskając drzwiami
Co ja najlepszego zrobiłam. Znowu go zdenerwowałam. Kiedy krzyknął od razu zniknęła moja pewność siebie. Dlaczego on nie zostawi mnie w spokoju. A najgorsze jest to że ja chyba nie chcę by zostawił mnie w spokoju. Weszłam pod gorący strumień prysznica i od razu poczułam się lepiej. Zawsze kiedy jestem pod prysznicem to mam czas na swoje przemyślenia.
Cholernie tęsknię za Will'em. Zrobiłabym wszystko by go zobaczyć. Może zapytam o to Luke'a. Ale na pewno się nie zgodzi aczkolwiek zawsze można spróbować. Mam nadzieję że nie będzie na mnie krzyczał. W końcu jestem u niego już dobrowolnie. Przynajmniej ja tak myślę. Wychodząc spod prysznica owiał mnie zimny powiew powietrza. W końcu mamy listopad. Nic dziwnego, że w domu jest zimno. Założyłam na siebie ubrania Luke'a i szybko opuściłam łazienkę. Zeszłam na dół i od razu skierowałam się do kuchni. Na podłodze już nie było resztek szkła, a Luke coś gotował. A raczej mu to nie wychodziło, ponieważ w całym domu śmierdziało spalenizną.
-Luke? Chyba coś ci się przypala.-powiedziałam
On od razu doskoczył do patelni i przeklął pod nosem. Rozbawiło mnie to.
-Dałeś olej?-Zapytałam
-A do tego dodaje się olej?-odpowiedział, a ja od razu walnęłam się w czoło otwartą ręką
-Może ja coś zrobię?
-Chyba tak będzie lepiej...
Jedyne co mogłam zrobić to jajecznicę.
-Musi być jajecznica. Nie ma nic innego w lodówce.-rzekłam
-Jutro zrobię zakupy.-powiedział i wyszedł z pomieszczenia
Od razu zabrałam się za przyrządzanie posiłku. Zjedliśmy, pozmywaliśmy i usiedliśmy w salonie na kanapie.
-Luke mogę Cię o coś zapytać?-powiedziałam mając nadzieję że nie będzie na mnie krzyczał
I leci kolejny rozdział! Pozdrawiam i całuję. :*
CZYTASZ
Trust Me
RomanceAlice przez całe życie miała pod górkę, ale ostatnie wydarzenia to zdecydowanie przesada. Luke chce jej pomóc, troszczy się o nią i opiekuje się nią. Nie pozwoli by choćby jeden włos spadł z głowy jego małej brunetki. Alice jedynie musi mu zaufać, a...
