"Obejmuje cię ból i smutek jeżeli
bliska osoba ci umiera i
uświadamiasz sobie, że już jej
więcej nie zobaczysz"
Stoję przed lustrem i ocieram kolejną łzę spływająca po moim policzku. Z mojej twarzy i oczu nie schodzi opuchlizna od ciągłego płaczu. Mam na sobie czarna sukienkę, w której byłam z Luke'iem na naszej "pierwszej" randce. Na samo wspomnienie moje serce zaciska się nieprzyjemnie, a z ust wydobywa się kolejny szloch. Moje życie nie ma teraz najmniejszego sensu. Nie ma przy mnie już blondyna, nie zobaczę jego niezwykle błękitnych niczym ocean tęczówek, już nie pokłócę się z nim, już nie zrobię mu śniadania, obiadu, ani kolacji, nie poczuję jego dotyku na swoim ciele, nie poczuje jego niezwykle przyjemnego zapachu. Zostały mi jedynie zdjęcia i wspomnienia, których nikt nie może mi odebrać. Chłopaki nie odstępują mnie nawet na krok, cały czas któryś z nich czuwa przy mnie bym nie zrobiła czegoś głupiego. Od śmierci blondyna nie odezwałam się do nikogo nawet słowem. Cały czas leże na łóżku nie opuszczając go na krok z wyjątkiem łazienki. Nie jem i nie pije prawie niczego, nie mam na to siły ani ochoty. Śmierć chłopaka całkowicie mnie złamała i zniszczyła. Nigdy nie uważałam się za twardą osobą, ale teraz jestem całkowicie złamana, zbrukana, zrównana z ziemią.
-Już czas.-powiedział Michael, kiedy wszedł do mojej i dawnej sypialni Luke'a
Odeszłam od lustra i zeszłam na dół wsiadając na tył do samochodu. Chłopaki już czekali siedząc na swoich miejscach pogrążeni w ciszy. Zapięłam pasy po czym położyłam swoje dłonie na moich udach, po czym odwróciłam głowę wyglądając za okno. W końcu auto ruszyło, a obraz za oknem zaczął się oddalać. W pewnym momencie poczułam dłoń Ashton'a na swojej, ścisną ją lekko chcąc dodać mi otuchy, ale to w żaden sposób mi nie pomogło, nie umorzyło bólu, który kłębił się w środku mnie. Nic nie jest w stanie pomoc złamanemu i zrozpaczonemu sercu.
Uśmiechnął się do mnie lekko, ale bardziej wyszedł mu z tego grymas, nawet nie wysiliłam się by mu cokolwiek odpowiedzieć, nie mogłam wypowiedzieć choćby słowa.
Dojechaliśmy w ciszy na miejsce. Przez całą drogę nikt się nie odezwał, każdy był pochłonięty w swoich smutnych myślach. Michael otworzył mi drzwi jak na dżentelmena przystało, a ja nawet nie byłam wstanie mu podziękować. Chłopaki poprowadzili mnie do sali, w której znajdowała się trumna z ciałem mojego chłopaka. Stanęłam jak wryta tuż przed drzwiami, nie mogąc dać kroku do przodu. Myśl, że po raz ostatni będę go widzieć przerażała mnie. Mój brzuch zacisną się niczym supeł, a ja miałam wrażenie, że zaraz zwymiotuje. A najgorsze jeszcze na mnie czekało.
Po długotrwałej walce z myślami wykonałam niepewny krok i przeszłam przez drzwi wykonane z masywnego drewna. Podchodziłam powoli do trumny, moje nogi plątały się i w duchu mogę podziękować Ashton'owi, że podtrzymuje mnie, bo gdyby nie on już dawno upadłabym.
Zatrzymałam się przy ciele blondyna, spojrzałam na jego twarz, a z moich ust wydobył się głośny szloch. Zakryłam usta dłonią, by stłumić swoje łkania, ale to nie za wiele dawało. Ash wzmocnił swój uścisk powstrzymując mnie przed upadkiem na kolana. Stałam nad jego bezwładnym ciałem i zanosiłam się gorzkim płaczem. Pracownicy zakładu posyłali mi współczujące spojrzenia, ale żaden z nich nie zdawał sobie sprawy z tego co czuję. Nikt tego nie wiedział, jak żałośnie się czułam. A myśl, że ludzie litują się nade mną jeszcze bardziej mnie dołowała.
Nie mam pojęcia ile tak stałam nad jego ciałem zalewając się rzewnymi łzami, ale w końcu mężczyźni z zakładu byli zmuszeni zamknąć trumnę. Wieko opadło, a ja równo z nim upadlam na kolana. Ash tulił mnie do swojego ciała, ale to w żaden sposób mi nie pomagało. Płakałam jak małe dziecko.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
And I will swallow my pride
You're the one that I love
And I'm saying goodbye
Stałam nad grobem mojego chłopaka, po zakończeniu całej ceremonii pogrzebu. Ocierałam moje policzki od nadmiaru łez, ale to było bezsensownym działaniem, bo i tak łzy dalej spływały na moje czerwone policzki.
Nie mogę pogodzić się z tym, że to już koniec. Że to koniec historii mojej i jego...
*"Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje
potem cisza normalna, więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą"
*"Śpieszmy się" ks.Jan Twardowski
CZYTASZ
Trust Me
Roman d'amourAlice przez całe życie miała pod górkę, ale ostatnie wydarzenia to zdecydowanie przesada. Luke chce jej pomóc, troszczy się o nią i opiekuje się nią. Nie pozwoli by choćby jeden włos spadł z głowy jego małej brunetki. Alice jedynie musi mu zaufać, a...
