Obudziły mnie promienie słoneczne wpadające przez okno do pokoju. Wczoraj z Luke'iem zapomnieliśmy zasłonić je, więc dzisiaj mamy tego efekty. Przeciągnęłam się na łóżku i spostrzegłam, że nie ma w pokoju blondyna. Założyłam bluzkę należącą do mojego chłopaka, ponieważ leżała ona najbliżej. Wyjęłam z komody świeżą bieliznę i zeszłam na dół do kuchni. W domu panowała całkowita cisza przerywana jedynie tykaniem zegarka. Na blacie kuchennym znalazłam mała karteczkę.
"Musieliśmy coś załatwić. Nie długo wrócę. Kocham Luke"
Schowałam papierek do jednej z szufladek komody i zaczęłam robić kawę. Moim porannym rytuałem była zawsze kawa, kiedy przez przypadek nie wypiłam jej rano to cały dzień był dla mnie nie udany i taki jakiś dziwny. Usiadłam na blacie i popijałam gorący napój. To było moje ulubione miejsce. Przymknęłam powieki i cieszyłam się idealną ciszą. Było tak spokojnie, tak idealnie. Nawet przez chwilę zapomniałam o całym świcie. Byłam tylko ja i wszech ogarniająca cisza. Niestety ten stan nie trwał długo, ponieważ usłyszałam dźwięk przekręcanego klucza w zamku. Już wiedziałam, że ta chwila wytchnienia dobiegła końca. Chłopcy weszli do kuchni i obdarowali mnie szczerym uśmiechami jedynie Calum spojrzał na mnie baz jakiejkolwiek emocji wyszedł z pomieszczenia. Zagryzłam nerwowo wargę mając nadzieję, że Ashton wysłuchał moich próśb i nic z tym nie zrobił.
-Zrobisz mi coś do jedzenia? Jestem strasznie głodny.-zapytał Luke i złożył delikatny pocałunek na moim czole
-Jasne. Może być jajecznica?-zapytałam
-Ty Wiesz jak mnie uszczęśliwić. Kocham cię.-powiedział i wyszedł z pomieszczenia z chłopakami
Wyjęłam wszystkie składniki na blat i zaczęłam przyrządzać jedzenie. Uwinęłam się w dziesięć minut i poszłam zawołać blondyna. Już miałam wchodzić na schody kiedy zauważyłam mojego chłopaka na tarasie, który rozmawiał przez telefon. Kiedy przyjrzałam mu się dogłębnie to zauważyłam, że Luke jest zły. Nie on nie jest zły. On jest wściekły. Krzyczał coś do komórki po czym podskoczyłam gwałtownie kiedy jego telefon spotkał się z ziemią rozpadając się przy tym na kilka kawałków. Odsunęłam drzwi i weszłam niepewnie na podest. Chłopak ściskał z całej siły pięści, które pobielały i bardzo głośno oddychał.
-Co się stało?-zapytałam cicho
Luke gwałtownie odwrócił się i spojrzał na mnie ze złością, a ja odsunęłam się do tyłu.
-Nie twoja sprawa.-warknął
-Chodziło o mnie?-spytałam cicho
-Powiedziałem nie interesuj się.-krzyknął widocznie zirytowany
-Nie uważasz że powinnam wiedzieć? Powiedz mi proszę.
-Kurwa! Czy ty nie rozumiesz, że to nie twoja sprawa? Tak trudno jest to zrozumieć?! Nauczyć się wreszcie mnie słuchać! Zawsze musisz się do czegoś mieszać!?-wrzeszczał
Przesunął się do mnie jak najbliżej przy czym przyciskał mnie do chłodnej szyby. Stał nade mną i patrzył się w moje już załzawione oczy. Z całych sił starałam się nie wypuścić niechcianych łez, ale niestety przychodziło mi to z ogromnym trudem ponieważ im bardziej się starałam to jeszcze więcej słonych łez chciało kreślić ścieżki na moich policzkach. Od razu zamknęłam się w sobie przez ton jego głosu. Zamknęłam oczy i modliłam się w duchu by zniknąć w tamtym momencie. On doskonale wiedział, że nienawidzę gdy ktoś na mnie krzyczy i wie czym to się z reguły kończy.
-Cieszę się, że chociaż raz mnie zrozumiałaś!-wrzasnął i walnął pięścią w szybę tuż obok mojej głowy
Byłam przerażona. Szyba niebezpiecznie zatrzęsła się pod wpływem siły chłopaka. Myślałam, że mnie skrzywdzi. Ja byłam przerażona jego zachowaniem. Jeszcze nigdy tak się w stosunku do mnie nie zachowywał. Nigdy. Patrzył na mnie przez chwilę po czym odsunął się ode mnie i poszedł w kierunku drzwi. Kiedy miał już wejść do środka, zatrzymał się i wziął głęboki oddech. Odwrócił się i podszedł do mnie. Kiedy dotknął mojego ramienia, wzdrygnęłam się pod jego dotykiem. Zamknął mnie w szczelnym uścisku i pocałował czubek mojej głowy. Stałam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć. Bałam się ze może mi coś zrobić.
-Przepraszam. Nie wiem dla czego na ciebie nakrzyczałem. Przepraszam. Tak mi przykro.-powiedział i jeszcze mocniej przytulił mnie do siebie
Po chwil dopiero dotarły do mnie jego słowa i odwzajemniłam uścisk. Wtuliłam się w jego tors.
-Przepraszam. Po prostu... Wszystko się po komplikowało.-wyszeptał w moje włosy
-Co masz na myśli?-zapytałam
-Są pewne sprawy, o których nie masz pojęcia i wolałbym by tak zostało. Tak będzie najlepiej dla ciebie.
-Mam dość tajemnic. Obiecałeś, że nie będziesz mnie okłamywał. Powiedz mi proszę.
-Alice...
-Luke proszę.
- W takim razie chodź do środka.
Luke złapał mnie za rękę i weszliśmy razem do wewnątrz. Zaprowadził mnie do naszej sypialni i kazał mi usiąść na łóżku. Wykonałam jego polecenie bojąc się odmówić, ponieważ mogło go to ponownie zezłościć.
-Jak ci już mówiłem..-zaczął chodząc po pokoju
-Luke! Do rzeczy!- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
Widać było że się denerwuje. I to bardzo.
-Twój ojciec nie miał pojęcia o tym, że jesteś ze mną. Moim zadaniem było zawieźć cię ojcu kiedy cię znajdę, ale jak ci kiedyś wspomniałem nie zrobiłem tego i nie zrobię. I tak na prawdę nie odszedłem od niego. Dalej dla niego pracuję, ale raczej pasuje wersja pracowałem. On się dowiedział, że ci pomagam i to właśnie z nim rozmawiałem przez telefon. Zdenerwował się tak samo jak ja i mnie "wyrzucił".- powiedział robiąc w powietrzu cudzysłów
-Co masz na myśli mówiąc "wyrzucił"?-zapytałam
- Będzie chciał mnie zabić. Zawsze tak robi, gdy ktoś mu się przeciwstawi.-szepnął
-Nie.-powiedziałam
-Nie!-krzyknęłam i zaczęłam płakać
-On nie może! Nie może!-krzyczałam
Luke podszedł do mnie i przytulił mnie bardzo mocno. Płakałam cicho w jego ramionach. Nawet nie zdenerwowałam się tym, że chłopak mnie perfidnie okłamał. Cały czas miał kontakt z moim ojcem, a ja nie miałam najmniejszego pojęcia o tym. Bardziej załamał mnie fakt, że chłopakowi mogła stać się jakaś krzywda, a wtedy nie wybaczyłabym sobie. Obwiniałabym siebie za jego śmierć. W końcu to z mojego powodu narażał już nie raz swoje życie by mnie ratować. On nie może zginać. To nie może się stać. W końcu płakałam tak długo, aż złożył mnie sen i odpłynęłam ponownie w jego bezpiecznych ramionach.
Obudziłam się wtulona w blondyna, który bawił się moimi włosami.
-Cześć śpiochu.-powiedział i mnie pocałował
-Ile spałam?-zapytałam ziewając i przeciągając się na łóżku
-Z jakieś 3 godziny.
-Dlaczego mnie nie obudziłeś?
-Tak słodko spałaś, że było mi cię szkoda budzić.
-I chcesz mi powiedzieć, że przez cały czas tu byłeś i nie poszedłeś spać?
-Tak. Dokładnie tak.
-Chciało ci się?
-Tylko jak jesteś przy mnie. Chodź zjemy coś.
-Nie jestem głodna.
-To co jadłaś na śniadanie?
-Nic.
-Jak to nic!?
-No nie. Piłam kawę.
-Kawa to nie jedzenie! Chcesz się zagłodzić?
-Nigdy nie jem śniadań.
-To od jutra zaczniesz. Dopilnuje tego!
-Luke...
- Chodź!
Zeszliśmy na dół i zjedliśmy pizzę którą zamówili chłopcy. Nie warto kłócić się z chłopakiem, ponieważ i tak będzie chciał postawić na swoim. Następnie zostaliśmy sami z Luke'iem w domu, ponieważ chłopcy pojechali na mecz. Luke włączył jakiś film w telewizji, który z zaciekawieniem oboje oglądaliśmy. Kiedy skończyliśmy swój maraton filmowy, było już grubo po pierwszej.
-Co ty na to żebyśmy zaoszczędzili trochę wody?-powiedział Luke i potarł delikatnie moje udo
-A może jednak nie?-odpowiedziałam
-No chodź. Będzie ci przyjemnie. Obiecuję.-wyszeptał wprost do mojego ucha
-Nie.-odszepnęłam mu do ucha i wstałam z kanapy
Poszłam do łazienki i wykonałam wieczorną toaletę. Luke leżał już w samych bokserkach i stukał coś na klawiaturze telefonu. Zaparło mi dech w piersiach na widok jego umięśnionej klatki piersiowej. Nie wiem czemu, ale zawsze tak działo się ze mną kiedy na niego patrzyłam.
-Zrób zdjęcie. Starczy na dłużej.-powiedział rozbawiony i puścił mi oczko
Od razu odwróciłam się do niego plecami i złożyłam dokładnie moje ubranie i schowałam je do szafki. Uśmiechnęłam się kiedy poczuła ręce chłopaka na moich biodrach. Luke składał pocałunki na moim ciele od głowy po szyję. Właśnie jej poświęcił najwięcej uwagi robiąc na niej dwie malinki.
-Teraz jesteś moja. Tylko moja.-wyszeptał do mojego ucha
-Chodźmy do łóżka. Jestem zmęczona.-powiedziałam
-Bez żadnej gry wstępnej? Szybka jesteś kochanie. Podoba mi się.
-Chce spać.
-Daj spokój. Proszę potrzebuję tego.
Położyłam się na łóżku, a chwilę później Luke już znalazł się nade mną i zaczął mnie delikatnie całować.
-Luke ja nie chce.- powiedziałam i poruszyłam biodrami przez co Luke jęknął
-To nie potrwa długo.-powiedział i włożył swoje chłodne ręce pod materiał mojej bluzki
-Luke przestań. Proszę.-szepnęłam
Chłopak wypuścił głośno powietrze i zszedł ze mnie. Położył się i wpatrywał się intensywnie w sufit. Wiedziałam, że myślał nad czymś intensywnie.
-Jesteś na mnie zły?-zapytałam
-Przepraszam.-zignorował moje pytanie
-To ja przepraszam. Jestem po prostu zmęczona.
-Nie przejmuj się. Dobranoc.-rzekł i pocałował mnie w czubek głowy
Złapał mnie w pasie i mocno do siebie przytulił. W końcu usnęłam w jego bezpiecznych ramionach.
Obudziły mnie głośny huk. Usiadłam na łóżku i przesłuchiwała się odgłosom. Luke smacznie spał pochrapując co jakiś czas. Wyglądałaś naprawdę uroczo. Podskoczyłam na łóżku kiedy usłyszałam ponowny huk. Na zegarku widniała 3.21. Zaniepokoiłam się nie na żarty kiedy usłyszałam ponowny huk.
-Luke! Luke! Wstań!-wyszeptałam i potrząsnęłam chłopakiem
-Co?-powiedział zaspany
-Ktoś jest w domu.
-My i chłopaki?
-Jest 3.21. Mecz już dawno się skończył i powinni już dawno temu wrócić.
-Może dłużej się bawili?
-Sprawdź to. Proszę.
-Nie przesądzaj. To pewnie chłopaki.
-Luke boję się. Proszę sprawdź to.
Chłopak usiadł na łóżku i przesłuchał się odgłosom. Następnie sięgnął po coś do stolika. Kiedy usłyszałam cichy trzask, od razu wiedziałam co to jest.
-Zostań tu.- powiedział i pocałował mnie w usta
Luke wyszedł z pomieszczenia, a ja siedziałam i czekałam jak na wyrok śmierci. Moje serce biło nie miłosiernego szybko. Strasznie długo nie było blondyna, była już 3.31. Bardzo się martwiłam. Wstałam niepewnie z łóżka i starałam się jak najciszej podejść do drzwi.
-Uciekaj!-ryknął Luke kiedy byłam już jedną nogą poza pokojem
Mój wzrok powędrował na jedną postać która stała w pokoju i wpatrywała się we mnie. Chwilę patrzyliśmy sobie w oczy po czym ruszyłam pędem w stronę drzwi wyjściowych. Strasznie się bałam, a na dodatek nie wiedziałam co się właśnie dzieje. Już sięgałam po klamkę by ją nacisnąć, ale uniemożliwiły mi to czyjeś ręce oplatające moją talię i po chwili nie czułam twardego gruntu pod nogami. Zaczęłam krzyczeć, szarpać się na wszystkie strony, kopać... Robiłam wszystko by napastnik mnie wypuścił ze stalowego uścisku. Już z góry przewidywałam, że moja pozycja jest przegrana, ponieważ ten mężczyzna jest o wiele silniejszy ode mnie. Luke też coś krzyczał, ale bardziej skupiłam się na próbie ucieczki.
-Zamknij się!-warknął mężczyzna i szarpnął mnie mocno za włosy
Zaczęłam jeszcze bardziej krzyczeć i się szarpać. Nagle poczułam przeszywający ból głowy. Ten skurwiel uderzył moją głową o ścianę. Krzyknęłam z powodu silnego bólu i mimowolnie z oczu pociekły łzy bezsilności i cierpienia. Moja głowa ponownie spotkała się z ściana. Ponownie, ponownie i ponownie do momentu, aż straciłam przytomność.
Rozdział trochę krótszy. Nie powala, wiem o tym. Akcja się rozkręci i mam nadzieję, że następny rozdział będzie lepszy. W następnych rozdziałem będzie trochę boleśnie... Przynajmniej teraz tak myślę kto wie co mi przyjdzie do głowy... ;-) Komentujcie i gwiazdkujcie to bardzo motywuje! :D Jestem bardzo ciekawa czy wam podoba się to opowiadanie i czy macie do niego jakieś zastrzeżenia. Dajcie mi znać. ;-) Krytyka mile przyjęta!!! Jestem otwarta na wszelakie porady. ;-) Pozdrawiam i całuję. :*
CZYTASZ
Trust Me
RomanceAlice przez całe życie miała pod górkę, ale ostatnie wydarzenia to zdecydowanie przesada. Luke chce jej pomóc, troszczy się o nią i opiekuje się nią. Nie pozwoli by choćby jeden włos spadł z głowy jego małej brunetki. Alice jedynie musi mu zaufać, a...
