Ważna notka pod spodem*
*Perspektywa Luke'a*
Obudziło mnie lekkie szarpanie. Poczułem małe i chude dłonie na moich plecach. Nie miałem najmniejszej ochoty wstać z łóżka, ale dla świętego spokoju to zrobiłem.
Wyjąłem broń i ją odbezpieczyłem. Wstałem mozolnie z łóżka i poszedłem na dół sprawdzić co było źródłem hałasu. Sprawdziłem cały dom i wszędzie było pusto. Kiedy wszedłem do salonu, poczułem przeżywając ból głowy. Zamroczyło mnie przez co zakołysałem się i złapałem się komody przez co, niektóre rzeczy spadły na ziemię przy okazji rozbijając się, ale utrzymałem się na nogach. Nim się zorientowałem i doszedłem do siebie, byłem już przyciśnięty do ściany, moje dłonie były skute kajdankami za plecami.
-Uciekaj-ryknąłem
Po chwili usłyszałem szybki tupot bosych stup odbijających się od podłogi. Sylwetka Alice mignęła mi przed oczami, a zaraz za nią znajdował się ten skurwiel. Po chwili usłyszałem krzyki Alice i odgłosy szamotaniny. Broniła się. Moja dziewczynka walczyła. Sam zacząłem krzyczeć, ale to i tak nic nie dało. Wyrywałem się by jej pomóc, ale byłem bezsilny. I to było najgorsze uczucie. Bezsilność. Wiesz że nic nie możesz zrobić i to cię niszczy. Nienawidzę go. Nie wiedziałem co on jej robił. Słyszałem jedynie głośne huki, które po chwili ucichły. Napastnik trzymał Alice za jej włosy i ciągnął ją za nie do salonu. Z jej głowy ciekła krew. Zacząłem jeszcze bardziej się wyrywać. Ten sukinsyn zginie za to że wyrządził jej krzywdę.
-Waleczna. Lubię takie. Będzie z nią niezła zabawa.-powiedział i chamsko się zaśmiał
-Tylko ją tknij.-warknąłem
-Nie omieszkam.
To były ostatnie słowa jakie pamiętam. Poczułem ukłucie na ramieniu, a potem już całkowita ciemność, która mnie pochłonęła.
*Perspektywa Alice*
Powoli odzyskiwałam przytomność. Głowa bolała mnie niemiłosiernie. Chciałam poruszyć rękami, ale dopiero po chwili zorientowałam się, że moje dłonie są zakute w kajdanki za moimi plecami. Szarpnęłam nimi kilka razy, ale to nic nie dało. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. W pokoju panował mrok. Jedynie spod ciężkich metalowych drzwi paliło się światło, które w minimalnym stopniu przedstawiało się do pomieszczenia, w którym obecnie się znajdowałam. Ściany zapewne były kiedyś koloru bieli. Obecnie były brudne, zakurzone i obdarte. Zajęło mi chwilę, zanim przypomniałam sobie coś się stało. Próbowałam się podnieść z brudnej podłogi, ale coś mi to utrudniało. Spojrzałam na ścianę za moimi plecami. Znajdował się hak, z którego ciągnął się gruby łańcuch, aż do mojej szyi. Ci skurwiele przykuli mnie jak psa. Nagle sobie przypomniałam. Luke! Gdzie jest do cholery Luke! Jedno jest pewne. Tu go na pewno nie ma. Martwiłam się o niego. I to bardzo. Nie obchodziło mnie co się ze mną stanie. Każdy i tak kiedyś musi umrzeć. A wychodzi na to, że mój czas już nadszedł.
Od dłuższego czasu siedziałam w kącie pokoju z przyciśniętymi nogami do klatki piersiowej. Chciałam zniknąć z stamtąd jak najszybciej. Nikt do mnie nie przychodził. Liczyłam, że za chwilę w drzwiach pojawi się mój blondyn i mi pomoże, ale nic takiego się nie działo. W całym budynku panowała absolutna wręcz przerażająca cisza. Nie mam pojęcia która była godzina, jaki jest dzień i najważniejsze. Gdzie jest mój Luke. W pewnym momencie usłyszałam ciche głosy.
-Gdzie ona jest?-doszedł do mnie szept, ale miałam wrażenie że znałam z skądś ten głos
-Zamknij się.-kolejny szept
Po czym można było usłyszeć krzyki i uderzenia. Moja głowa pękała z bólu. Skuliłam się jeszcze bardziej i oparłam głowę o kolana. Sen nadszedł niespodziewanie szybko.
*Perspektywa Luke'a*
Obudziłem się w ciemnym pomieszczeniu. Rozejrzałem się po brudnym pomieszczeniu, ale nigdzie nie ujrzałem mojej brunetki. Chciałem wstać z podłogi, ale skutecznie powstrzymywały mnie łańcuchy na moich rękach, którymi byłem przyczepiony do ściany. Cholernie martwiłem się o Alice. W duchu błagałem by nie stała jej się jakaś krzywda. Tak bardzo się bałem o nią. Niespodziewanie klucz przekręcił się w drzwiach i do pomieszczenia weszło dwóch facetów, którzy mnie rozkuli i zaciągnęli do innego pomieszczenia. Szarpałem się i krzyczałem, ale to nic nie dawało. Kiedy weszliśmy do pomieszczenia moje ręce powędrowały nad moją głowę i zostały przypięte do sufitu. Zawisłem na haku. Ale na szczęście mogłem dotykać podłoża. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, ale dalej nie mogłem ujrzeć brunetki.
-Gdzie ona jest!-warknąłem zirytowany
-Zamknij się!-powiedział jeden z nich i uderzył mnie z pięści w twarz
Nie liczyłem już ciosów. Uderzyli mnie w brzuch, w twarz... A konkretniej wszędzie. Krzyczałem do nich by mnie rozwiązali i wtedy możemy się zmierzyć, ale to nic nie dawało. Wyplułem krew, która ciążyła mi w ustach wprost na twarz jednego z nich. Tamten zdenerwowany wytarł twarz i uderzył mnie ostatni raz na tyle mocno, aż straciłem przytomność.
CZYTASZ
Trust Me
RomanceAlice przez całe życie miała pod górkę, ale ostatnie wydarzenia to zdecydowanie przesada. Luke chce jej pomóc, troszczy się o nią i opiekuje się nią. Nie pozwoli by choćby jeden włos spadł z głowy jego małej brunetki. Alice jedynie musi mu zaufać, a...
