Dobra.. Przesadziłam z tymi 25 gwiazdkami... ;/ Dajcie 20 i rozdział się ukarze :* Powodzenia :)
-Hej.-powiedział Calum
Na ton jego głosu moje ciało automatycznie się spięło. Bałam się go jak cholera.
-Nie bój się mnie. Nie zamierzam zrobić ci krzywdy.-powiedział-Na razie dodał i na jego twarzy wstąpił ogromny sztuczny uśmiech
-C-Co?-wyjąkałam przestraszona
-Ciszej.-warknął i złapał mnie za włosy potrząsając nimi przez co powodując u mnie ból
-Puść mnie. To boli.-zaskomlałam
-Będzie bardziej jak będziesz nie posłuszna. A teraz kurwa słuchaj bo nie będę się powtarzał. Masz być mi posłuszna i robić co tylko ci rozkaże, bo inaczej twój tatuś cię dostanie. A uwierz mi on nie będzie zadowolony z tego, że dajesz dupy jemu byłemu najlepszemu współpracownikowi. A szkoda byłoby takiej ładniej twarzyczki i takiego apetycznego ciałka.
-Jesteś chory!-krzyknęłam w przypływie odwagi i odepchnęłam go od siebie
Chłopak wściekł się i rzucił się na mnie z pięściami. Uderzał w każdy milimetr mojego ciała. Wszystko mnie bolało, czułam że z każdej rany leci mi krew. Z każdym zadanym ciosem byłam coraz bardziej słabsza.
-Odwołaj to suko!-ryknął nade mną i zaczął jeszcze mocniej okładać mnie pięściami.
Nie słuchał moich sprzeciwów i błagań. Był wyłączony na ludzkie uczucia.
-Idź do piekła!-krzyknęłam
-A teraz doigrałaś się mała dziwko!-warknął i złapał swoimi silnymi dłońmi moją szyję
Zaczął mnie dusić. Nie mogłam złapać najmniejszego oddechu. Z każdą następną sekundą walczyłam o oddech jak o drogocenny skarb. W pewnym momencie zaczęłam odlatywać. Przed oczami zrobiło mi się bardzo ciemno. Nie... Nie mogę umierać. Nie mogę zostawić Luke'a. Nie...
-Luke kocham cię.-szepnęłam i zamknęłam oczy
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Alice! Alice! Obudź się!-usłyszałam czyjeś krzyki nade mną
Czyjeś ramiona potrząsały mną, ale ja nie miałam siły unieść powiek.
-To tylko zły sen. Otwórz oczy. No dalej!-krzyczał blondyn
Zebrałam w sobie wszystkie siły i otworzyłam oczy. Byłam dalej w szopie. Chłopcy przyglądali mi się uważnie ze strachem i troską wymalowaną w oczach. Nigdzie nie było Calum'a. Czyli to był tylko sen?
Oddychałam nierównomiernie łapiąc łapczywie powietrze. Byłam cała spocona i zmęczona jakbym przebiegła długodystansowy maraton.
-To tylko sen.-powiedział już dużo spokojniej niebieskooki i potarł delikatnie moje ramiona które były ubrudzone jakimś smarem
-P-przepraszam-wychrypiałam i zdałam sobie właśnie sprawę jak bardzo chce mi się pić
Luke sięgnął za siebie i podał mi butelkę wody.
-Napij się. Dobrze ci to zrobi.-powiedział
Złapałam butelkę w swoje drżące dłonie i zaczęłam łapczywie pić. Skończyłam pić i podałam prawie pustą butelkę blondynowi. Wypuściłam z głośnym świstem powietrze i przetarłam dłonią swoje spocone czoło.
-Przepraszam.-powiedziałam i spuściłam wzrok na podłogę wstydząc się tego co wydarzyło się kilka chwil temu
-Za co przepraszasz?-zapytał zdezorientowany chłopak
-Nie wiesz... Za to co wydarzyło się kilka chwil temu...
-Nie masz za co przepraszać. Każdy ma swoje chwile słabości. Przecież nic się nie stało.
-Z wyjątkiem Mike, który prawie dostałby zawału wchodząc do szopy bo pomyślał że zrobił komuś krzywdę.-wtrącił Ashton i zaśmiał się cicho
-To nie jest śmieszne idioto! Naprawdę mogłem dostać zawalu!- odkrzyknął
-W tak młodym wieku ci to nie grozi.
-A skąd wiesz doktorku?!
-L-Luke?-wyjąkałam wciąż przejęta snem
-Tak?-odpowiedział i spojrzał głęboko w moje zielone oczy
-Źle się czuje. Mogłabym się położyć?-spytałam
-Jeszcze się pytasz? Chodź pomogę ci.
Blondyn pomógł mi wstać. Kiedy tylko stanęłam na nogach od razu zakręciło mi się w głowie. Nogi miałam jak z waty przez co ciężko było mi ustać o własnych siłach.
-Słabo mi.-powiedziałam
-Ashton.-powiedział Luke
-To tylko z przemęczenia. Nic jej nie będzie.-zapewnił i skina głową- Idź z nią. My dokończymy.-dorzucił
-Nie. Dam radę. Zostań.-powiedziałam blondynowi
Nie chciałam by przeze mnie chłopak musiał rezygnować. Zwłaszcza wiedziałam że Luke interesuje się motorami i mechaniką.
-Nawet tak nie mów. Nie ma mowy bym cię zostawił samą.-zapewnił i pokiwał głową na boki
Luke wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do domu. O dziwo nie poszedł ze mną do sypialni tylko do salonu gdzie położył mnie delikatnie na kanapie. Przyniósł mi koc, którym szczelnie mnie okrył, a sam zajął miejsce tuż obok mnie.
-Jak się czujesz?spytał i pogładził opiekuńczo moją dłoń
-Już lepiej, ale wciąż mi nie dobrze i kręci mi się w głowie.-powiedziałam zgodnie z prawdą
-Zrobię ci coś do jedzenia.
-Nie! Nie chcę nie jestem głodna.
-Na pewno? Jesteś strasznie blada. Na pewno jest ci lepiej?
-Tak. Jestem tylko trochę zmęczona. Nic mi nie będzie. Z gorszych rzeczy się wylizywałam.
-Nawet z tego nie żartuj.
-Co mnie nie zabiję to tylko mnie wzmocni.
-Czasem po prost u nie mam do ciebie siły.
-Ja czasami też. Ale da się przywyknąć
-Co ty na to żebyśmy obejrzeli jakiś film?
-Jestem za!
Usiedliśmy wygodnie i zaczęliśmy oglądać jakiś film lecący w telewizji. Nie był on zbyt ciekawy,ale nic lepszego nie leciało na innych stacjach. Moja głowa spoczywała na kolanach chłopaka, a on bawił się moimi włosami.
-Gdzie jest Calum?-spytałam
-Nie wiem.-odrzekł dość chłodno
-On mieszka jeszcze z nami?
-Nie chce o nim rozmawiać.
-Ale..
-Co w słowie nie chce nie rozumiesz?-warknął
-Przepraszam.-odpowiedziałam szybko w obawie przed nagłym wybuchem chłopaka
-To ja przepraszam. Po prostu nie chce o nim rozmawiać.
Siedzieliśmy dalej w ciszy oglądając dalej film. Ciało chłopaka było dalej spięte, ale z czasem rozluźniło się całkowicie. W pewnym momencie zerwałam się na równe nogi i popędziłam do łazienki. Upadłam na kolana przed muszlą klozetową i zwróciłam wszystko co miałam w żołądku. Luke wpadł za mną do łazienki wystraszony moim zachowaniem.
-Odejdź. Nie chcę żebyś na to patrzył.-powiedziałam w przerwie pomiędzy wymiotami
Oczywiście chłopak mnie nie posłuchał tylko podszedł do mnie i przytrzymał moje włosy, które opadały mi na twarz. A czego ja się mogłam spodziewać? Jest tak samo uparty jak ja.
Podniosłam się z podłogi i podeszłam chwiejnym krokiem do umywalki. Pochyliłam się i opłukałam usta wodą. Chłopak cały czas był ze mną w łazience.
Usiadłam do brzegu wanny i przetarłam nerwowo twarz dłonią. Luke stał oparty o futrynę drzwi i przyglądał mi się z troską wymalowaną w oczach.
-Co się dzieje?-zapytał spokojnie i podszedł do mnie kucając naprzeciw mnie, jego dłonie umiejscowione były na moich udach
Chłopak pocierał je delikatnie dodając mi otuchy.
-Który jest dzisiaj?-spytałam
-22. Czemu pytasz?
-Okres mi się spóźnia.
-Kurwa...
Ten rozdział jest krótszy, ale to dlatego że są dwie części. Jeśli wbijecie 25 gwiazdek to rozdział pojawi się od razu, jeśli nie to rozdział pokaże się w następny poniedziałek. ;-)
Życzę powodzenia i Pozdrawiam ;-)
CZYTASZ
Trust Me
RomanceAlice przez całe życie miała pod górkę, ale ostatnie wydarzenia to zdecydowanie przesada. Luke chce jej pomóc, troszczy się o nią i opiekuje się nią. Nie pozwoli by choćby jeden włos spadł z głowy jego małej brunetki. Alice jedynie musi mu zaufać, a...
