Rozdział 13

445 43 3
                                        

-Zgadzasz się?
-Tak i dziękuję Luke.
Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku.
Luke włączył jakiś film, który razem oglądaliśmy. Ja leżałam na kanapie z głową ułożoną na jego kolanach, a on "siedział" na kanapie. "Siedział" ponieważ jego nogi wyciągnięte były na stoliku. Film niezbyt przypadł mi do gustu, Luke'owi chyba też ponieważ chłopak bawił się moimi włosami. Zawijał kosmyk na palec, a potem ciągnął mnie lekko w celu wyplątania się. Po pewnym czasie moje powieki stały się ciężkie i odpłynęłam w krainy Morfeusza.

*Perspektywa Luke'a*
Włączyłem to gówno, bo filmem by tego nie nazwał. Niestety nic innego nie było w telewizji. Bawiłem się włosami dziewczyny rozmyślając czy nie narażam jej życia. Cholera po co ja się zgadzałem na to spotkanie? Ha! Już wiem. Bo ją kocham i wiem, że to dla niej ważne. Mam nadzieję, że ten chuj nas nie znajdzie i temu całemu Will'owi można ufać. Jestem w końcu jej to winny. Kiedy film się skończył była już 1.00 więc chyba pora spać. Spojrzałem na brunetkę i ujrzałem przesłodki widok. Moje kochanie spało na moich kolanach z otwartymi ustami. Wyglądała tak słodko. Podniosłem jej głowę i ułożyłem ją na poduszce. Byliśmy w Elk Grove Village, więc mieliśmy ponad godzinę drogi do Chicago. Jeszcze do niego nie zadzwoniłem, a obiecałem jej to. Wyszedłem na dwór, odpaliłem papierosa i zaciągnąłem się nim. Wyjąłem telefon Alice i wybrałem numer Willa.

-Alice! Gdzie jesteś?-Zapytał od razu

-Jutro o 24.00 przy ulicy S Lumber St. Masz czekać przy torach w pobliżu mostu. Zrozumiałeś?

-Tak. Ale jeśli zro...

-Świetnie. Będziesz miał okazję się z nią spotkać, ale jeśli powiesz komuś o tym spotkaniu to własnoręcznie cię zabiję. Dziękuj Alice za przekonanie mnie do waszego spotkania. Masz nie mówić nikomu o tym spotkaniu! Zrozumiałeś!?

-Tak, ale...

-Świetnie! Masz tam jutro czekać, chyba że nie chcesz jej zobaczyć...

-Chce, tylko...

-To do zobaczenia.-rzuciłem i zakończyłem połączenie.

Od razu wyłączyłem telefon, ponieważ wiedziałem jakie sposoby wykorzystuje ojciec Alice. Kończyłem już papierosa, kiedy zadzwonił mój telefon. Wyciągnąłem go z kieszeni i spojrzałem na wyświetlacz. Nieznany...

-Słucham?-zapytałem niepewnie w duchu modląc się by nie był to Philip

-Siema stary!-krzyknął Drake

-Masz nowy numer?

-No.. Musiałem zmienić, ale to długa historia. Słuchaj jest problem.

-Jaki?

-Philip wie, że pomagasz Alice.

-Tak szybko?

-Sam nie wiem jakim cudem. Jest wściekły. Powiedział, że zabije cię za to, a ją sprzeda dla największych skurwysynów jacy istnieją.

-Wie gdzie jesteśmy?

-Nie. Jeszcze...

-To chociaż tyle dobrze.

-Powiedziałeś jej?

-Nie...

-Kurwa stary! Musisz jej powiedzieć.

-Problem w tym że nie wiem jak. Dzisiaj się przede mną otworzyła. Opowiedziała mi o przeszłości, o tym co jej ojciec jej robił...

-Czy on ją...

-Nie. On ją bił i znęcał się nad nią. Ale to też długa historia...

-Dobrze byłoby się spotkać, ale to jest nie możliwe.

Trust MeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz