Naszą konwersację przerwali zaspani chłopcy, którzy weszli do naszej kuchni.
-Hej.-powiedzieli wszyscy chórem
-Cześć.-mruknęłam cicho
-Chce ktoś kawy?-zapytałam
-Z wielką chęcią.- odpowiedzieli
-Już robię.
-Mi też zrób.-powiedział Luke
-Ty masz dwie ręce i możesz sobie zrobić ją sam.
-Ejj! Własnemu chłopakowi nie zrobisz?
-Hmm... Pomyślmy... Nie.
-To było wredne.
-I miało takie być.-mruknęłam do chłopaka i wystawiłam mu język
-Rudzielec.
-Wiem, że faceci to z reguły daltoniści, ale żeby aż tak?
-Wiem, że jesteś brunetką, ale rudy to zdecydowanie twój kolor.
-Spadaj.
-Tylko z tobą.
-Niech stracę. Zrobię i ci tą cholerną kawę.
-Moja grzeczna dziewczynka.
Chłopaki cały czas się nam przyglądali i tylko co jakiś czas śmiali się pod nosem.
-I co was tak śmieszy?-warknął Luke w stronę chłopaków
-Jesteście tacy słodcy!-krzyknął uradowany Mike
-Ja nie jestem słodki.-mruknął niebieskooki
-Ależ jesteś mój ty Luke'asku kochany.-powiedziałam przesłodzonym głosem i uszczypnęłam Luke'a w policzek
-Nie denerwuj mnie kobieto!
-Ale jak ja cię uwielbiam denerwować, ponieważ lubię twoją reakcję.
Wywaliłam mu język i poszłam do łazienki. Przez wydarzenia z wczoraj nawet nie wzięłam prysznica. W szafce przy oknie znalazłam jakiś żel pod prysznic i szampon do włosów. Niestety, ale męskie.
A czego ja się spodziewałam?
Jestem w domu pełnym facetów, którzy są strasznie dziwni. Nie wiem czemu, ale w ich towarzystwie czuję się bardzo niezręcznie. W końcu są to przyjaciele Luke'a i będę musiała do nich przywyknąć. Podeszłam do lustra i przejrzałam się w nim. Wyglądałam tragicznie. Moje włosy były ułożone w różne strony, tusz do rzęs był rozmazany pod moimi oczami przez wczorajsze łzy, pod oczami miałam ogromne sińce. Najpierw starannie zmyłam resztki makijażu, a potem wzięłam długi odprężający prysznic. Kiedy wyszłam z prysznica to owiał mnie nie przyjemny powiew chłodnego powietrza. Po moim ciele przeszły nie przyjemne ciarki. Wytarłam się i właśnie w tamtym momencie uświadomiłam sobie, że nie mam nic na przebranie. Wcale nie pocieszała mnie myśl, że muszę zawołać Luke'a z prośbą o przyniesienie ubrania. Chłopak na pewno będzie próbował wejść do łazienki i będzie chciał kochać się ze mną. W zasadzie wcale nie musiałam, mogłam chodzić nago. Chłopakom to raczej by pasowało, ale nie koniecznie ja bym była z tego zadowolona. Więc ta opcja odpada.
-Ymm... Luke!-zawołałam
-Co jest?-okrzyknął
-Mógłbyś tu na chwilę przyjść?!
Po chwili usłyszała pukanie do drzwi.
-Możesz wejść.-powiedziałam speszona
-Co się stało?-zapytał z chytrym uśmiechem na twarzy
-Mógłbyś przynieść mi jakieś ubranie?
-Jasne. Nie ma problemu. Zaraz wracam.
Usiadłam na toalecie i czekałam na chłopaka. Nie musiałam długo czekać, a ponownie usłyszałam pukanie do drzwi. Tylko to nie był Luke. Był to Calum.
Od razu zerwałam się z miejsca i cofnęłam się gwałtownie. Starałam się jakoś zasłonić moje obniżone ciało, ale niestety wychodziło mi to nieudolnie.
-Wyglądasz seksownie w tym ręczniku. Ale na pewno lepiej wyglądasz bez niego.-powiedział bezczelnie się uśmiechając
-Mógłbyś wyjść?-powiedziałam jąkając się
-Czemu się jąkasz? Boisz się mnie?-zignorował moją prośbę
-Proszę wyjdź.-ponowiłam swoją prośbę
Luke mógł w każdej chwili wrócić. Nie miałam pojęcia jak mógłby zareagować widząc mnie prawie nagą w łazience ze swoim przyjacielem. Zapewne wściekłby się i mnie zostawił. A bardzo bym tego nie chciała. Jest najważniejszą osobą w moim życiu. Nie mogłabym go teraz stracić.
-Skarbie mną się nie przejmuj. Przyszedłem tylko po dezodorant.-powiedział
-Wyjdź już proszę.-powiedziałam spuszczając wzrok na podłogę
-Nie masz się czego wstydzić. Masz cudowne ciało. Wiesz zazdroszczę Luke'owi. Gdyby nie on już byś była moja.
-Błagam. Wyjdź.
-Już dobrze. Dobrze. Wychodzę wedle życzenia.-kiedy już miał opuścić pomieszczenie to zdążył jeszcze mrugnąć do mnie
Kamień spadł mi z serca kiedy drzwi się zamknęły. Osunęłam się po ścianie i podkuliłam nogi. Schowałam swoją twarz w dłonie i starałam się uspokoić mój oddech. Nagle drzwi się otworzyły, ale na szczęście stanął w nich Luke.
-Masz. Na razie musi wystarczyć.-powiedział i podał mi ubranie
-Dziękuję.-szepnęłam
-Coś się stało? Pobladłaś. Dobrze cię czujesz?
-Tak wszystko w porządku.
-Na pewno? Nie wyglądasz najlepiej.
-Tak. Jest dobrze. Mógłbyś już wyjść?
-Tak. Jak coś będę na dole.
Kiedy drzwi się zamknęły to dopiero wtedy wstałam z zimnej posadzki. Założyłam ubranie, które przyniósł mi Luke, a była to męska koszulka z logiem jakiegoś zespołu i damskie czarne leginsy. Ubrałam pośpiesznie je by przypadkiem ktoś znowu mi nie przeszkodził. Wysuszyłam porządnie włosy i opuściłam łazienkę. Usiadłam w pokoju na łóżku i rozmyślałam nad wydarzeniami. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Luke'a.
-Wychodzę. Nie musisz się bać. Zostają z tobą chłopaki, więc będą mieli na ciebie oko.-powiedział i złożył na moich ustach szybki pocałunek
-Gdzie jedziesz?-zapytałam
Nie mam najmniejszej ochoty zostać w domu razem z chłopakami, a już nie wspomnę o Calum'ie.
-Muszę coś załatwić.-rzekł i miał już wychodzić
-Mogę jechać z tobą?-zapytałam mając nadzieję że mi pozwoli
-To chyba nie najlepszy pomysł.
-Luke proszę. Nie chce zostać sama.
-Nie zostaniesz sama. Są chłopaki.
-Wolę jechać z tobą.
-To może być niezbyt przyjemne.
-Chodzi o Derek'a?
-Heh.. Tak.
-Proszę. Chce z tobą jechać.
-Alice.
-Proszę Luke.
-Tylko nie mów, że nie ostrzegałem.
-Dziękuję.-pocałowałam go namiętnie w ramach wdzięczności
Po chwili siedzieliśmy już w aucie i jechaliśmy do naszego byłego domu. Pomiędzy nami panowała grobowa atmosfera. Wiedziałam, że śmierć Derek'a była dla Luke'a wielkim ciosem prosto w serce. Ale podziwiam go, że jest tak twardy. Chłopak nawet nie włączył radia co było znakiem, że naprawdę jest przygnębiony. Nawet nie wiem kiedy, a byliśmy już pod domem.
-Jeśli nie chcesz to nie musisz wchodzić.-powiedział uważnie ilustrując moja twarz
-Nie. Chcę wejść.
-Na pewno?
-Tak.
Luke otworzył drzwi i weszliśmy do pomieszczenia. Ciało chłopaka dalej leżało na podłodze. Wszystkie wydarzenia z poprzedniego dnia pojawiły się w mojej głowie powodując nieprzyjemny skrę żołądka. Luke podszedł do ciała i zamknął jego oczy. Klęczał chwilę nad nim, a ja stałam i uważnie się mu przyglądałam. Po chwili usłyszała cichy szloch. Pierwszy raz widziałam jak Luke płakał. Podeszłym do niego i położyła rękę na jego ramieniu dając mu do zrozumienia, że ma u mnie wsparcie. Wstał gwałtownie i odwrócił się w moja stronę. Stał twarzą do mnie i płakał jak małe dziecko.Wtuliłam się w jego tors, a on schował swoją głowę w zagłębienie mojej szyi. Wiedziałam, że ten obraz rozdziera serce chłopaka na tysiące małych kawałków. Pierwszy raz widziałam go takiego. Nie mam pojęcia jak dużo czasu upłynęło jak tak staliśmy, ale kiedy Luke odsunął się ode mnie to na jego twarzy nie było już widać łez. Pozostały tylko czerwone oczy, które zdradzały naszą chwilę bezradności. Odszedł ode mnie i spojrzał jeszcze raz na ciało Derek'a.
-Zabije tego skurwiela własnymi rękami. Będzie zdychał w męczarniach. Za śmierć mojego najlepszego przyjaciela i za to co zrobił ci w przeszłości.-powiedział i zaciągnął ręce, aż pobielały mu knykcie
-Luke spokojnie. Nie masz na to wpływu.-powiedziałam cicho łapiąc go za dłoń
Pod moim dotykiem jego mięśnie się napięły, ale po chwili rozluźniły.
-To moja wina. To ja powinienem być na jego miejscu.-szepnął i otarł kolejne łzy, które kreśliły korytarze na jego policzkach
-Luke przestań. To nie jest niczyja wina. Nikt z nas nie miał na to wpływu.-powiedziała ścierają delikatnie kciukiem jego łzy
-Wiesz... Nie mogę w to uwierzyć. Przecież on nie poddał by się bez walki, a nie ma tu nigdzie śladów jakiej kolejek szamotaniny.
-Mi też w to ciężko uwierzyć. Luke wiem, że ci strasznie ciężko na to patrzeć, ale jeśli będziesz czegokolwiek potrzebował to nie krępuj się przyjdź z tym do mnie. Wiedz doskonale, że możesz na mnie zawsze liczyć, tak jak ja na ciebie. Kocham cię Luke.
-Dzięki. Też cię kocham maleńka.-pocałował mnie w czubek głowy i pogładził delikatnie mój policzek
-Idź lepiej do pokoju po swoje rzeczy. Ja muszę sprzątnąć ciało.-powiedział
-A co z nim zrobisz?
-Będę musiał go zakopać.
-Ale tak bez pogrzebu?
-Derek w takie rzeczy nigdy nie wierzył. Mogę się założyć że wolałby zostać zakopany w ogródku niż miałby mieć pogrzeb.
-Gdzie chcesz go zakopać?
-Jeszcze nie wiem. Idź już lepiej. Wolałbym byś na to nie patrzyła.
-Dobrze. Jak coś to będę na górze.
Wyszłam po schodach i poszłam wprost do naszego byłego pokoju. Znalazłam torbę na ubrania i zaczęłam pakować moje i Luke'a ubrania. Odsuwając jedną z przegródek w komodzie zauważyłam szarą płytę CD. Zdziwiłam się ponieważ Luke raczej nie schowałby płyt w komodzie z ubraniami. Schowałam płytę do torby i kontynuowałam pakowanie. Cały czas intrygowała mnie ta płyta. Co może się na niej znajdować?
-Skończyłaś?-zapytał Luke
-Jeszcze. Nie masz nic przeciwko, że zaczęłam pakować twoje ubrania. Prawda?-powiedziała niepewnie
-Daj spokój. Dobrze, że się wzięłaś za to. Ja w ogóle nie mam do tego głowy.
-To dobrze.
-Pomóc Ci jakoś?
-Nie. Nie trzeba. Sama dokończę.
-Mieć taka dziewczynę to istny skarb.
-A mieć takiego chłopaka to cud.
-Kocham cię maleńka.
-Ja ciebie też.
Luke przekładał jakieś papiery , a ja dalej wkładałam ubrania do walizek.
-Alice?-zapytał
-Tak?
-Dlaczego dzisiaj w łazience byłaś taka...
-Jaka?
-Inna. Wyglądałaś jakbyś się bała czegoś.
-Nie. Wszystko w porządku. Nic się nie stało.-skłamałam
-Na pewno? Kochanie mi możesz wszystko powiedzieć.
-Po prostu źle się poczułam.
-Nie za brzmiało to zbyt przekonująco.
-Luke. Naprawdę wszystko w porządku. Nic się nie stało. Jest okey.-złapałam go za rękę i spojrzałam mu głęboko w jego niebieskie tęczówki
-To dobrze.-musnął delikatnie moje wargi swoimi i kontynuował swoją pracę
Sama nie wiem czemu mu nie powiem prawdy. Nie wiem czy to jest w pewnym sensie strach czy po prostu tego nie chcę. Nawet sama nie wiem co chcę z tym zrobić.
-Na pewno wszystko w porządku? Dziwnie się zachowujesz.-rzekł i spojrzał na mnie z troską
-Luke do cholery! Wszystko jest okey!-warknęłam zirytowana jego ciągłym gadaniem o tym
-Przepraszam. Po prostu się martwię.
-Nie, To ja przepraszam. Nie powinnam tak na ciebie naskoczyć.
-Jakby coś się działo to zawsze możesz mi powiedzieć. Pamiętaj.
-Wiem o tym doskonale.
-To ja może spakuję kosmetyki z łazienki?
-Jak nic już teraz nie robisz.
-To zaraz wracam.
Sama nie wiedziałam, że mam tyle ciuchów. Co prawda, niektóre można by było już wyrzucić bo w nich nie chodzę ponieważ... Kupiłam je i wrzuciłam do szafy i zapomniałam o nich. Chyba jak każda kobieta.
-Gotowe.-powiedział Luke i położył kuferek z kosmetykami na łóżku
-Dobrze.-odpowiedziałam i składała dalej ubrania
-Dużo ci tego zostało?
-Nie. Jeszcze dwie szuflady.
-Pomogę.
-Nie trzeba.
-Ale chcę pomóc!
-Niech ci będzie.
Luke sięgnął do szuflady i chwilę w niej pogrzebał. Po czym zagwizdał z aprobatą i podniósł do góry moją czerwoną bieliznę.
-Chcę cię kiedyś w tym zobaczyć.-powiedział z chytrym uśmiechem
-W twoich snach Hemmings.-rzekłam i próbowałam zabrać z jego rąk moja bieliznę, ale on uniósł wysoko rękę przez co nie mogłam jej dosięgnąć
-Wiesz co? Łóżko w naszym nowym domu jeszcze nie jest wypróbowane. Chyba najwyższą pora by je wypróbować? Co powiesz na to?
-Nie. Przestań!
-Uroczo się czerwienisz.
-Spadaj.
-Oj nie obrażaj się. To chyba normalne że pociągasz swojego chłopaka.
-Daj mi spokój. Mówiłam ci byś mi nie pomagał.
-Ale to jest najprzyjemniejsza rzecz na świecie.
-Ah tak? Bo dotykasz moje majtki?
-Nie bo wyobrażam sobie ciebie w nich leżącą pode mną.
-Jesteś zboczony.
-Po prostu mi się podobasz.
Nie zamierzałam dalej w to brnąć. I tak wiedziałam, że chłopak będzie chciał postawić na swoim. Spakowaliśmy wszystko w walizki i wsiedliśmy wreszcie do auta.
-Pojedziemy tylko w jedno miejsce.-powiedział Luke
-Gdzie?-zapytała
-Zobaczysz.
-Luke...
-Jedziemy w miejsce gdzie Derek uwielbiał przebywać. To powinno być dobre miejsce by go pochować.
Jechaliśmy w ciszy. Obojgu nam udzieliły się grobowe nastroje. Siedziałam w fotelu i bawiłam się palcami wykręcając je boleśnie na wszystkie strony.
-Przestań.-powiedział Luke i rozdzielił mi ręce
-Przepraszam.-szepnęłam
-Czym się tak denerwujesz?
-Niczym.
-Przecież widzę.
-Będziemy mieszkać z chłopakami?
-Na razie tak. Musimy tak wytrzymać.
-Na prawdę?
-O co chodzi? Kiedy jesteś w ich towarzystwie jesteś taka inna.
-Po prostu...
-Wstydzisz się ich?
-Tak.
-Czemu?
-Sama nie wiem. Dziwnie się czuje.
-Przywykniesz. Czasami są dość dziwni, ale w głębi serca to wspaniałe chłopaki.
-Obyś miał rację.
Do końca drogi nie odezwaliśmy się do siebie słowem. Wysiedliśmy z auta szliśmy kawałek jeszcze lasem.
-Pięknie tu.-powiedziałam
Przed nami rozciągnięte było piękne jezioro.
Luke wziął ode mnie łopatę którą niosłam i zaczął kopać dół. Ja w tym czasie nazbierałam kwiatów i uformowałam z nich duży bukiet.
Na sam koniec położyłam bukiet na ziemi i splotłam moje i Luke palce ze sobą. Staliśmy nad grobem w ciszy. Jedynie nasze oddech było słychać.
-Żegnaj przyjacielu.-powiedział cicho Luke i ścisnął mocniej moja dłoń
Smutny koniec rozdziału. Ale mam nadzieję ze nie znienawidzicie mnie za uśmiercenie Derek'a. Do następnego. Xx
CZYTASZ
Trust Me
RomanceAlice przez całe życie miała pod górkę, ale ostatnie wydarzenia to zdecydowanie przesada. Luke chce jej pomóc, troszczy się o nią i opiekuje się nią. Nie pozwoli by choćby jeden włos spadł z głowy jego małej brunetki. Alice jedynie musi mu zaufać, a...
