Rozdział 1

1K 92 8
                                        

*Perspektywa Alice*

Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się mój chłopak Harry leżący w naszym łóżku z jakąś blondynką. Byli nadzy... W tym momencie mam ochotę go zabić.

-Kochanie-zaczął zmieszany
-Nie nazywaj mnie tak nigdy więcej!-krzyknęłam wściekła
-Ja Ci to wszystko wytłumaczę.
-Nic nie będziesz mi tłumaczył! Bo tu nie ma nic do tłumaczenia!
-To nie tak jak myślisz...
-A co mam myśleć!?
-My tylko...
-Co wy!? Wy tylko się pieprzyliście! Mam tego dość! Zniknij raz i na zawsze z mojego życia!
-Alice! Pro...-nie zdążył dokończyć, ponieważ wyszłam z naszego mieszkania trzaskając głośno drzwiami
Byłam wściekła. Wściekła na niego i na siebie. Na siebie za to, że byłam taka głupia i się z nim związałam... Nie miałam co z sobą zrobić. Pierwsza myśl od razu skierowana była ku Will'owi. On jedyny w tym momencie może mi pomóc, ponieważ nie widzi mi się spanie na ulicy. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do niego.
-Hej.-powiedziałam niepewnie powstrzymując z całych sił gorzkie łzy, które próbowały znaleźć ujście
-Cześć. Co się stało? Alice wszystko w porządku?-Will zawsze wyczuwał z tonu mojego głosu czy coś się dzieje  
-Mam do Ciebie małą prośbę.
-Co się stało? Mów mi to od razu!
-Nie mam gdzie spać. Harry mnie zdradził.-wyszeptałam zalewając się łzami
-Co?!
-Czy mogłabym przenocować u Ciebie?
-Alice kochanie oczywiście. Już po Ciebie jadę.
-Ale...-nie dane było mi dokończyć, ponieważ się rozłączył.
Will to wspaniały przyjaciel, zawsze mogę na niego liczyć. Zadziwiający jest fakt , że nie ma dziewczyny, a jest nieziemsko przystojny. Jego brązowe włosy, lekki zarost i ciemne oczy idealnie się ze sobą komponują. Wyraziste kości policzkowe...
Nie musiałam długo na niego czekać. Parę chwil później przyjechał pod mój dom, a w zasadzie były dom.
-Wsiadaj!- krzyknął
-Nawet nie wiem jak Ci dziękować.-powiedziałam kiedy zajęłam miejsce pasażera
-Przestań. Dobrze wiesz, że zawsze Ci pomogę.
-Dziękuje, na prawdę.
-Nie ma sprawy. To co?
-Co?
-Skopać mu dupę za to, że złamał małe serduszko mojej najlepszej przyjaciółki?
-Sama muszę to załatwić.-szepnęłam powstrzymując kolejny wybuch łez
-Jak chcesz. Ale pamiętaj! Jedno słowo i już jego ciało będzie miało parę siniaków więcej.-mrugnął do mnie okiem
Wiedziałam, że próbuje mnie pocieszyć, ale w tamtym momencie chciałam tylko się nawalić i zapomnieć o nim. Kiedy dotarliśmy do mieszkania, Will od razu zaproponował mi wódkę. Wiedział jak poprawić mi humor. Zaczęliśmy pić, straciłam rachubę przy 8 kieliszku. Jeszcze nigdy tyle emocji nie towarzyszyło mi przy piciu. Smutek, radość, tęsknota. Płakałam, śmiałam się na zmianę. Alkohol to niezbyt dobry środek pocieszający, ale czasem trzeba wypić. W końcu zaczęłam coraz mniej kontaktować, aż w końcu upita padłam.
Obudziły mnie rano promienie słoneczne wpadające przez odsłonięte okno, które drażniąco świeciły mi prosto w oczy. Chciało mi się bardzo pić i bardzo bolała mnie głowa. Typowe objawy kaca. Przeklinam tego kto to wymyślił! Chciałam się podnieść, ale czyjaś głowa mi to uniemożliwiała. Will spał na mnie z położoną głową na moich plecach. Wyglądał jak małe dziecko,aż szkoda było mi go budzić. Leniwie spojrzałam na zegarek stojący wysoko na szafie. Wskazywał 13.00.
-Will? Will wstawaj.-powiedziałam spychając delikatnie jego głowę z moich pleców.
-Hmm?-odmruknął
-Wstawaj jest 13.00.
-I co? Do pracy mamy na 17.00.
-Leń. Muszę iść po swoje rzeczy, a na dodatek strasznie boli mnie głowa. A tak w ogóle to ile wczoraj wypiliśmy?
-Nie mam pojęcia. Gdzie chcesz iść?
-Chce iść do mnie do domu.
-Nie ma mowy, nie pójdziesz tam sama.
-Ale..
-Idę z Tobą, albo zostaniesz u mnie siłą. I nie chce słyszeć odmowy!
-Will...
-Powiedziałem!
-Niech Ci będzie!
-Grzeczna przyjaciółka.
-Mówiłam Ci już jak bardzo cię kocham?
-Tak. I to wiele razy. Ale ja ciebie bardziej kocham.
Wzięłam jakąś tabletkę na ból głowy, którą wygrzebałam z szafki nad umywalką, ubrałam się w jakieś ubrania, które zostawiłam kiedyś u niego na wszelki wypadek, który właśnie się przytrafił. Zjadłam śniadanie i wyszłam z Will'em. Pojechaliśmy do mojego starego mieszkania. Mieliśmy wziąć moje rzeczy i jak wcześniej uzgodniliśmy mam zamieszkać u Will'a. Przekręciłam klucz w zamku i weszłam do mieszkania. Oby go nie było, błagam. Moje prośby niestety nie zostały wysłuchane ponieważ Harry po chwili  wyłonił się z kuchni idąc w moją stronę.
-Alice. Kochanie! Martwiłem się. Czemu nie odbierałaś telefonu kiedy dzwoniłem? Myślałem, że Ci się coś stało? A co do wieczoru, to była tylko koleżanka...
Ignorowałam jego puste słowa, tylko pakowałam niedbale swoje ciuchy do walizek. Chce jak najszybciej zniknąć z tego miejsca.
-Alice. Proszę!- kontynuował i złapał mnie za nadgarstek, chcąc bym zwróciła na jego uwagę
-Zostaw mnie!- krzyknęłam zła i odepchnęłam go od siebie,  do mieszkania natychmiast wpadł Will, który tylko czekał na mnie pod drzwiami wejściowymi.
-Nie dotykaj jej!-warknął Will
-A ty się nie wpieprzaj w nie swoje sprawy! A w ogóle to jakim prawem wszedłeś do mojego domu!-krzyknął Harry
-Gówno mnie to obchodzi! Masz ją zostawić!-zbliżył się niebezpiecznie blisko Harry'ego. Tak, że prawie stykali się klatkami

Musiałam jakoś zareagować. Przecież zaraz zaczną się bić jak ich nie rozdzielę! 

-Will starczy! Wyjdź, poradzę sobie.-powiedziałam ze stoickim spokojem odpychając delikatnie jego ciało.
Chwile tak stali i patrzyli sobie głęboko w oczy. Przypominali dwa lwy szykujące się do walki.
-Będę czekał w samochodzie.-rzucił krótko mój przyjaciel
Po jego wyjściu od razu zaczęłam ponownie wykonywać swoją poprzednią czynność. Harry cały czas coś do mnie mówił, ale ja z całych sił  go ignorowałam, pakowałam jedynie swoje rzeczy.
Po spakowaniu walizek wyszłam z mieszkania bez słowa, uprzednio zostawiając klucze na stoliczku w przedpokoju. Nie miałam ochoty ani siły porozmawiać z nim. Dla mnie jest on nikim po tym co zrobił... On i ja to zamknięty rozdział. My to przeszłość...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rozpakowałam już trochę walizek w mieszkaniu przyjaciela, ale czas pracy nadszedł i niestety musiałam do niej iść.
Pełno ludzi, dużo zamówień i dużo kręcenia się przy stolikach. Czyli normalny, ciężki dzień w mojej jakże "wspaniałej" pracy.
-Co podać?-zapytałam jednego z chyba setki klientów. Był bardzo przystojny. Jego blond włosy i błękitne oczy idealnie ze sobą współgrały. I jeszcze ten kolczyk w wardze... Był strasznie przyciągający, może gdyby nie moje rozstanie to umówiłabym się z nim. 
-Poproszę hamburgera, wodę i twój numer.-powiedział uśmiechając się do mnie uwodzicielsko, niestety na mnie takie sztuczki nie działają
-Już podaje, ale muszę pana zmartwić. Nie ma w menu mojego numeru.-nie chciałam mu podawać numeru, ponieważ nie mam najmniejszej ochoty spotykać się z kimkolwiek po tym co się stało. Mam dość facetów na najbliższy czas
- Ale zawsze można go dodać.-powiedział nieznajomy -A tak w ogóle to jestem Luke.-dodał wyciągając w moją stronę dłoń
-Czyli hamburger i woda?- powiedziałam ignorując jego wcześniejsze słowa i gest, wiem to było nie miłe, ale na prawdę mam ciężki dzień i nie chce mi się użerać z klientami. 
-Tak. A jak masz na imię piękna?- skąd on niby bierze takie teksty?
-Już podaję.
Odeszłam od stolika i od razu udałam się do kuchni. Natrętny typ. Strasznie nie lubię takich. Zabrałam jedzenie przygotowane przez Will'a i poszłam dokończyć go obsługiwać.
-Proszę i życzę smacznego.-rzuciłam krótko
-Dziękuję. A mógłbym poznać twoje imię ślicznotko?
-Niestety nie.
Poszłam dalej obsługiwać stoliki. Dzisiejszy dzień jest okropny. Pełno ludzi i jestem tylko ja z Will'em. Czasami są właściciele, ale to graniczy z cudem. Często mówimy im, żeby zatrudnili kogoś do pomocy, ale oni twierdzą, że rozpatrzą tą kwestię. A tak naprawdę mają to głęboko w dupie. Zbliżała się 24.00 więc ruch trochę się zmniejszył, ale tylko trochę. Powoli zbliżała się godzina 2.00 i przy stolikach zostało bardzo mało osób. Zaczęłam grzecznie wypraszać ludzi. Na szczęście nie sprawiali problemów i bez zbędnych słów kierowali się od razu do wyjścia. Kiedy skończyliśmy z Will'em sprzątać, postanowiliśmy pójść do domu. Kiedy wychodziłam z budynku to niespodziewanie zderzyłam się z czymś dużym i twardym...

Witajcie kochani w moim nowym opowiadaniu! Rozdziały będą pojawiać się co poniedziałek. Chyba... ;-) To znaczy jeszcze przemyślę dokładne kiedy będą się pojawiać. :-) Komentujcie i gwiazdkujcie! To motywuje! I to bardzo. Za wszelkie błędy przepraszam, ale piszę z telefonu. :-) Pozdrawiam :*

Trust MeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz