Minęło już kilka dni od ostatniego feralnego wydarzenia. Przez cały czas unikałam Calum'a. Jedyną osobą, z którą złapałam lepszy kontakt to Ashton. On jako jedyny wydał mi się "normalny". Cała czwórka chłopaków była naprawdę stuknięta. Wszyscy mieli szalone pomysły. A Ashton jako jedyny chciał mnie jakoś poznać. Na szczęście nie wypytywał mnie o moja przeszłość, o której nienawidziłam wspominać. Ogólnie zbytnio nie kręciłam się po domu. Jedyne pokoje, które odwiedzałam to była łazienka, kuchnia i pokój, w którym śpię razem z Luke'iem. To był cud jeśli mogłam zobaczyć chłopaka. Wychodził rano i wracał późno w nocy. Wielokrotnie doszło pomiędzy nami do małych sprzeczek, ponieważ chciałam wiedzieć co się dzieje i dlaczego stał się taki dziwnie tajemniczy.
Siedziałam na łóżku i czytałam kolejną książkę. Przez te ostatnie dni przeczytałam chyba z siedem książek. Z zawrotną prędkością pochłaniam kolejne rozdziały ciekawych lektur. Mój trans przerwało pukanie do drzwi.
-Proszę- powiedziałam i odłożyłam książkę na stolik obok łóżka
-Hej.-powiedział Luke i posłał mi szczery uśmiech
-Hej.-powiedziałam i odwzajemniłam go
Naprawdę ucieszyłam się, że go widzę. Chłopak podszedł do łóżka i zajął na nim miejsce.
-Wszystkiego najlepszego.-powiedział i położył przy mojej ręce małe czerwone pudełko
-Luke nie musiałeś.-powiedziałam szybko posłałam mu szybki uśmiech
-Należy ci się.
-Naprawdę nie musiałeś. Ja i tak nie obchodzę urodzin. A w ogóle to skąd wiedziałeś, że mam dzisiaj urodziny?
-Kochanie pamiętaj, że wiem więcej o tobie niż ci się wydaje.
-Dziękuję Luke.-pocałowałam chłopaka w policzek
-Nie otworzysz?-zapytał zdziwiony, kiedy oglądałam małe pudełeczko
Odchyliłam wierzch i moim oczom ukazał się cudny naszyjnik. Był on na złotym łańcuszku z zawieszką w kształcie małego serduszka. Mimowolnie uśmiech zawitał na moich ustach. Obejrzałam dokładnie prezent i byłam pod ogromnym wrażeniem. Był on niesamowity. Po prostu przepiękny.
-Zapniesz?-zapytałam i podałam Luke'owi drobiazg
-Jasne.-odpowiedział
Uniosłam włosy do góry by ułatwić zapinanie naszyjnika chłopakowi.
Kiedy naszyjnik opadł na moja szyję mój uśmiech jeszcze bardziej się powiększył. Dotknęła delikatnie drobiazgu i spojrzałam na blondyna.
-Podoba ci się?-zapytał i uśmiechnął się
-Jest cudowny. Przepiękny. Dziękuję.-powiedziałam i pocałowałam czule chłopaka
-Cieszę się, że ci się podoba.-powiedział kiedy odezwaliśmy się od siebie
-Jesteś kochany. Kocham cię.
-Ja ciebie też słońce.
-Dziękuje. Jest przepiękny.
-Chciałbym z tobą zostać, ale muszę wyjść na chwilę.
-Luke...
-Wiem. Ale to ważne.
-Mogę wiedzieć chociaż gdzie idziesz?
-Alice lepiej będzie jak będziesz żyła w niewiedzy.
-Przestań pieprzyć. Chyba należą mi się jakieś wyjaśnienia.
-Wiem, ale nie mogę.
-No tak. Lepiej żebym nie miała o niczym pojęcia.
-Kiedyś ci to wszystko wyjaśnię. Obiecuję.
-Tylko żeby nie było na to już za późno.-powiedziałam i wyszłam z pokoju trzaskając głośno drzwiami
Szybkim krokiem wpadłam do pokoju Ashtona i zamknęłam drzwi na klucz. Nie powinnam tak naskoczyć na blondyna, ale życie w ciągłej niewiedzy mnie wykańczało od środka. Odsunęłam się od drzwi i podparłam się plecami o chłodną ścianę odsuwając się przy tym na ziemię. Siedziałam skulona pod ściana i próbowałam się uspokoić. W domu od dłuższego czasu panowała grobowa cisza, więc postanowiłam wyjść ze swojego ukrycia. Zeszłam na palcach do kuchni. Rozejrzałam się dogłębnie po pomieszczeniu, ale nikogo nie znalazłam. Zostawiliby mnie samą?Nie chce mi się w to uwierzyć...
Sięgnęłam do szafki po słodką przekąskę, ponieważ już od dłuższego czasu potrzebowałam dostarczyć mojemu organizmowi cukru. Odwróciłam się gwałtownie, ale na moje nieszczęście wpadłam na czyjś tors. Pisnęłam wystraszona i chciałam się odsunąć od Calum'a stojącego nade mną, ale niestety skutecznie uniemożliwiały mi szafki stojące za mną.
-Jesteś z Luke'iem, a już lecisz w moje ramiona?-zapytał z chytrym uśmiechem kładąc ręce po obu stronach moich bioder
-Mógłbyś się przesunąć?-wyjąkałam przestraszona jego bliskością
Był zdecydowanie za blisko.
-Czemu? Kiedy mi tak wygodnie.-powiedział śmiejąc się
-Zostaw mnie proszę.-szepnęłam
-Kochanie przecież ci nic nie robię.-powiedział ignorując moje nalegania
-Wypuść mnie.-nalegałam
-A czy ja cię trzymam?
Jego ręką zaczęła niebezpiecznie sunąć wzdłuż mojego ciała i zatrzymała się na moim policzku i pogładziła go. Stałam jak sparaliżowana nie mogąc się ruszyć. Bałam się, że chłopak zrobi mi krzywdę jeśli się mu sprzeciwię. Wzdrygnęłam się kiedy jego usta delikatnie musnęły moje.
-Jesteś taka niewinna. Taka pociągająca. Szkoda że Luke pierwszy cię zdobył. Ze mną byłoby ci o wiele lepiej.-wyszeptał wprost do mojego ucha przy czym lekko je przygryzając
-Tylko nie mów Luke'owi. To będzie nasza mała tajemnica.-kontynuował i ścisnął mój pośladek przez co pisnęłam wystraszona jego nagłym gestem
-Czego ma nie mówić Luke'owi?-zapytał Ashton przenikliwe na nas patrząc
Kiedy Calum usłyszał głos Ashton'a to od razu ode mnie odskoczył.
-O niczym.-warknął Calum
-Nie ciebie pytałem!-głośno krzyknął
Zatrzęsłam się na ton jego głosu i zaczęłam się trząść.
-Alice o czym ma nie mówić Luke'owi?-powiedział spokojniej jakby nie chciał mnie spłoszyć
Stałam w tym samym miejscu co przyparł mnie Calum. Nie wykonywałam żadnego ruch. Mój wzrok był wpity w podłogę, a moja warga bardzo drżała ze strachu.
-Alice coś się stało?-ponowił pytanie Ashton przybliżając się do mnie powoli
-Przecież widzisz, że wszystko jest w porządku.-zapewniał Calum
-Wyjdź! Nie z tobą rozmawiam!-krzyknął Ashton
-Wyjdź!-wrzasnął kiedy Calum nie wykonał żadnego ruchu, jedynie wpatrywał się pusto w chłopaka
-Mam cię stąd zabrać siłą?-zapytał zirytowany Ashton
-Już mnie nie ma.-rzucił krótko Calum i opuścił pokój, w drzwiach jeszcze obdarzył mnie porozumiewawczym spojrzeniem i wyszedł
-A teraz idziemy do mnie do pokoju i w spokoju porozmawiamy.-powiedział Ashton i złapał mnie delikatnie za ramię
-Ale...-nie dane było mi dokończyć ponieważ chłopak uciszył mnie jednym spojrzeniem
Weszliśmy do pokoju i zajęliśmy miejsca na dużym łóżku.
-A teraz mi powiesz co się stało tam w kuchni.-powiedział i uważnie ilustrował moja twarz
-Nic.-szepnęłam bawiąc się swoimi palcami
-Nie kłam. Przecież widzę, że jesteś przestraszona. Co on ci zrobił?
-Ale naprawdę. Nic mi nie jest.
-Alice do cholery! Mi możesz powiedzieć wszystko. Zaufaj mi. Możesz na mnie liczyć. Zawsze..
Po raz pierwszy od wejścia do pokoju obdarzyłam chłopaka spojrzeniem. Jego słowa mnie przekonały, ale dalej bałam się czy nie powie tego wszystkiego Luke'owi. Wahałam się przez dłuższy czas, ale na szczęście Ashton czekał cierpliwie, aż zacznę mówić.
-Nie powiesz Luke'owi?-powiedziałam po chwili przyciszonym głosem
-Nie. Nie powiem.-zapewnił mnie, ale ja jakoś za specjalnie nie uwierzyłam w jego słowa
-Obiecujesz?-zapytałam
-Alice, ale czego mam nie mówić?
-Obiecaj!
-Dobrze. Spokojnie. Obiecuję.
-Na prawdę?
-Obiecuję. Ja zawsze dotrzymuję słowa.
Wzięłam głęboki oddech i po chwili zaczęłam wyrzucać z siebie słowa. Nie mam pojęcia, w którym momencie z moich oczu poleciał potok łez. Ashton siedział i uważnie przesłuchiwał się moim słowom.
-Zajebie skurwiela.-krzyknął Ashton kiedy skończyłam opowiadać mu o wszystkim
-Ashton proszę.-szepnęłam przerażona jego tonem głosu
-Czy ty sobie ze mnie żartujesz!? To co on wyprawia jest niedopuszczalne! Nie ma prawa cię dotykać!-krzyczał wściekły
Jeszcze nigdy nie widziałam tak zdenerwowanego człowieka. Zadrżałam pod wpływem jego głosu. Zacisnęłam oczy w obawie przed tym co może mi zrobić.
-Boisz się mnie?-zapytał już dużo spokojniej
-Boisz?-kontynuował kiedy nic mu nie odpowiedziałam
-Tak.-szepnęłam cicho
-Nie bój się. Nie jestem taki jak twój ojciec.-powiedział
Otworzyłam powoli oczy, a Ashton siedział naprzeciwko mnie i gładził delikatnie moją rękę.
-Nie mów Luke'owi.-szepnęłam i spojrzałam mu w oczy
-Luke powinien wiedzieć.-powiedział
-Nie! Obiecałeś mi, że mu nie powiesz.
-Ale to jest niedopuszczalne, by się do ciebie przystawiał.
-Nie powinnam ci mówić. Zaufałam ci, a teraz chcesz mu wszystko powiedzieć.
-To nie tak...
-A jak?! Obiecałeś, że nic z tym nie zrobisz!
-Obiecałem, że nie powiem, ale już nie obiecałem, że nic z tym nie zrobię.
-Ashton błagam!
Przez dobre 10 minut sprzeczałam się z nim. Na szczęście dał za wybrana i przyrzekł, że nic nie zrobi w tej sprawie. Zeszłam do swojej sypialni i moim oczom ukazała się sylwetka Luke'a który siedział na łóżku i intensywnie wpatrywał się w komputer. Nawet nie zauważył, że weszłam do pokoju. Podeszłam powoli do niego i stanęłam mu za ramieniem. Luke otworzył jeden plik na komputerze i po chwili można było usłyszeć głos mojego ojca rozbrzmiewający w naszej sypialni.
-Witaj Kochanie. Wszystkiego najlepszego. Mam nadzieję, że dobrze się teraz bawisz. Ale powiem ci szczerze, że radzę ci żebyś się poddała. Wtedy nie stanie ci się wiele. Obiecuję. Ale w innym przypadku obiecuję ci że będziesz błagała mnie bym skończył twoje nędzne życie. Dobrze ci radzę. Poddaj się. Kocham cię. Twój tatuś.-mówił mój ojciec siedzący wygodnie na fotelu i uśmiechający się podle do kamery
Na sam obraz mojego taty, aż ściągnęło mnie w żołądku. Łzy powoli zaczęły spływać po moich policzkach tworząc nowe korytarze. Z moich ust wyleciał cichy jęk przez co Luke gwałtownie się odwrócił i spojrzałam na mnie z troską.
-Alice...-zaczął
-Mam tego dość! Rozumiesz?! Mam dość takiego życia!-wykrzyczałam i wybiegłam na korytarz
Chciałam jak najszybciej zniknąć stąd. Niestety nie było mi to dane, ponieważ w drodze do drzwi wpadłam wprost na Ashton'a.
-Co się stało?-zapytał spanikowany
-Zostaw mnie. Puść!-krzyczałam i próbowałam się wydostać z jego uścisku
Poczułam czyjś dotyk na ramieniu po czym cała przylegałam do czyjegoś torsu. Złapałam głęboki wdech i od razu wiedziałam kim jest ten człowiek. Był to Luke poznała go po perfumach, które zawsze używał. Szarpałam się by wyrwać się z silnego uścisku, ale niestety byłam zbyt słaba.
-Mam dość. Mam dość. Dość.-mamrotałam pod nosem i kręciłam głową z zrezygnowaniem głową
Luke cierpliwie czekał, aż minie mój atak histerii po czym zaprowadził mnie do pokoju i usadowił mnie na łóżku
-Ja już naprawdę nie daje rady. To za dużo. Luke ja nie mogę.-powiedziałam i spojrzałam w jego zabójcze błękitne tęczówki, w których zawsze tonęłam
-Wiem Skarbie. Chcę jak najlepiej dla ciebie. Też bym chciał by było to już za nami.-powiedział i pogładził delikatnie mój policzek przy czym starł kilka łez
-Nie potrafię dać sobie z tym rady. Odkąd mnie porwałeś nie robię nic innego jak płakanie. A wcześniej nigdy mi się to nie zdarzało. Jestem tym wszystkim zmęczona.
-Wiem. Zdaję sobie z tego sprawę, ale jestem bezsilny. Nie mogę nic zrobić. Chciałbym żeby twoje urodziny były wyjątkowe. Chciałbym byś już nigdy nie uroniła ani jednej łzy, przestała się bać i mogła spokojnie usnąć bez obawy przed jutrem. Chciałbym tego. Nawet nie wiesz jak bardzo.
-Moje urodziny są wyjątkowe. Ponieważ ty jesteś przy mnie.
-Kocham cię maleńka.
-Ja ciebie też kocham.
Leżeliśmy już na łóżku przytuleni do siebie. Moja głowa spoczywała na jego ramieniu. Było mi wtedy tak przyjemnie.
-Mogę cię o coś zapytać?-spytałam niepewnie
-Oczywiście słoneczko.-odpowiedział i ucałował mnie w czubek głowy, a ja uśmiechnęłam się mimowolnie na jego gest
-Zamierzałeś mi pokazać ten film?-zapytała
-Nie wiem. Nie chciałbym żebyś miała pretensje do mnie, że ci go nie pokazałem, a z drugiej strony cierpiałem kiedy płakałaś.
-Chciałabym wiedzieć. Mam dość tych wszystkich tajemnic. Chcę by to wszystko się zakończyło raz na zawsze.
-Też bym chciał najdroższa.
-Wiesz co?
-Co?
-Kocham cię misiu.
-Ja ciebie też słońce.
Dalej leżeliśmy w ciszy. Słychać było tylko nasz oddechy. Nagle poczułam, że powinnam wynagrodzić to wszystko chłopakowi. Staje na rzęsach by nic mi się nie stało i żebym była bezpieczna.
Usiadłam niespodziewanie okrakiem na chłopaku i złączyłam nasze wargi w namiętnym pocałunku.
-Widzę że ktoś tu przejmuje inicjatywę.-mruknął cicho pomiędzy pocałunkami
-Ale wiesz co? To ja rządzę w łóżku.-powiedział i nagle przekręcił nas tak, że ja tym sposobem leżałam pod nim, a on siedział na mnie okrakiem
Uśmiechnęłam się mimowolnie. Znowu nasze usta z łączyły się w pocałunku. Z czasem usta blondyna wylądowały na mojej szyi robiąc na niej duże malinki. Syczałam cicho z nieprzyjemnego bólu, ale Luke'owi chyba to się podobało ponieważ kontynuował swoje czyny z większym zaangażowaniem. Jego ręce wylądowały pod moja koszulka i powoli ją podwijały aż w końcu znalazła sobie miejsce gdzieś na podłodze w pokoju. Mimowolnie zakryłam swoje nagie piersi, ale Luke szybko zabrał moje ręce i zaczął obsypywać mój dekolt pocałunkami. Mimowolnie z moich ust wydobywał się ciche jęki.
-Już jęczysz? Ciekawy jestem co będzie jak będę się z tobą kochał.-wychrypiał do mojego ucha po czym znowu zaczął mnie całować
Tym razem jego ręce znalazły się na moich biodrach. Luke zaczął schodzić pocałunkami na mój brzuch. Jednym zwinnym ruchem pozbył się moich majtek i sam również pozbył się swoich bokserek. Nie miałam odwagi spojrzeć na niego ponieważ jeszcze wstydziłam się naszych poczynań w łóżku. Luke splótł nasze palce razem i jednym szybkim sposobem wszedł we mnie. I stało się. Zaczęliśmy się namiętnie kochać do momentu, aż oboje wycieńczeni osiągnęliśmy szczyt i usnęliśmy wtuleni w siebie.
Komentujące i gwiazdkujcie! To bardzo motywuje!! :* Pozdrawiam i całuję :*
CZYTASZ
Trust Me
RomansaAlice przez całe życie miała pod górkę, ale ostatnie wydarzenia to zdecydowanie przesada. Luke chce jej pomóc, troszczy się o nią i opiekuje się nią. Nie pozwoli by choćby jeden włos spadł z głowy jego małej brunetki. Alice jedynie musi mu zaufać, a...
