Santia:
No i tak to właśnie wyglądało.... pierwszy tydzień spędziliśmy wszyscy razem, dałam Marcelowi i Wiktorowi pieniądze na utrzymanie się i dziewczyn. Po cudownym tygodniu razem z Borysem przenieśliśmy się do nie dużego ale idealnego dla nas domku i tak zamieszkaliśmy na jakiś czas. Po miesiącu mieszkania wszyscy na spokojnie mieliśmy ze sobą kontakt.
W USA spędziliśmy ponad rok! Borys oczywiście chciał wyjechać do Polski do swoich rodziców na święta lecz nie wyjechał tylko spędził je ze mną. Po długim czasie mieszkania tu przenieśliśmy się do większego mieszkania i Borys raz na dwa miesiące jeździł na tydzień do rodziców, a ja siedziałam w USA. W ciągu tego wszystkiego weszłam w związek z Borysem, byliśmy bardzo szczęśliwi lecz nie chciałam ujawniać się jego rodzicą pomimo, że mnie znają... Był dziś dwudziesty grudnia a Borys za dwa dni wyjeżdża do swoich rodziców. Kolejne święta spędzę sama ale co mu zaprzeczę? Jak ma dobry kontakt z rodzicami to niech korzysta... dalej bolał mnie ten fakt o rodzicach. Nigdy ich nie miałam i nie mam do tej pory... siedząc na kanapie w salonie właśnie to rozmyślałam. Czemu nie mam rodziców?
-Myszko!- krzyknął z góry Borys przerywając moie myślenie
-Co tam?- zapytałam
-chodź na chwilke!- ponownie krzyknął
Wstałam z kanapy wzdychając i udałam się na góre do naszego pokoju gdzie znajdował się Borys. Siedział on przy komputerze grając w fortnitem gdy weszłam uderzył dłonią o biurko
-spokojnie misiek, co się stało?- zapytałam
-sory, mam pytanie- powiedział odwracając się krzesłem w moją stronę
-jakie?- zapytałam
-Nie chciała byś możemy pojechać ze mną do moich rodziców?- zapytał podjeżdżając krzesłem do mnie i posadził mnie na swoich kolanach
-Borys wiele razy ci mówiłam, że nie... przepraszam- odpowiedziałam chcąc wstać
-dlaczego nie? Jesteś moją dziewczyną od kilkunastu miesięcy- powiedział trzymając mnie bardziej
-ja wiem Borys ale tak jakoś mnie nie ciągnie do Warszawy ani nigdzie wiesz...- powiedziałam próbując unikając tematu
-dlaczego? Nikt tam już mafi nie pamieta Myszko no proszę- mówił błagając
-Nie chodzi o mafię ani nic- odpowiedziałam
-to o co?- zapytał
-nie smaczy mnie polska- odpowiedziałam obojętnie
-dawno nie byłaś, może się jeszcze przekonasz?- próbował mnie namówić
Borys namawiał mnie na pojechanie z nim do Polski naprawdę długo i wkońcu mu uległam. Pojadę z nim do Polski ale tylko na ten jebany tydzień i od razu wracam tutaj. Nie żebym miała coś do kogoś poprostu nie chce tam wracać...
Było już około północy stałam w kuchni biorąc leki na ból brzucha gdy usłyszałam jak ktoś podjeżdża pod nasz dom. Jakoś się tym nie przejęłam bo dom był bardzo zabezpieczony ale wyjżalam za okno i zobaczyłam dwóch mężczyzn. Napakowanych a za nimi wyszła dziewczyna a po chwili chłopak
-Misek chodź tu proszę!- krzyknęłam do Borysa
-gram!- odkrzyczał
-Borys!- powiedziałam poważniejszym głosem i po chwili na dół zszedł Borys
-co się stało?- zapytał stając obok mnie
-ktoś przyjechał... znasz ich może?- zapytałam pokazując w szybę
-nie znam, poczekaj pójdę zobaczyć- odpowiedział i skierował się do drzwi
-ode z tobą...- powiedziałam cicho i oboje wyszliśmy z naszego domku I podeszliśmy do furtki
-proszę proszę kogo my tu mamy, Santia Kozłowska i...?- powiedział chłopak patrząc ma Borysa
-kim jesteś- zapytał stanowczo Borys
-Santia nie poznajesz mnie? Kacper jestem- powiedział podając Borysowi przez furtkę rękę
-a to fajnie czego chcesz?- zapytał chamsko Borys
-Borys spokojnie, co tu robisz i wogole skąd wiesz gdzie mieszkam?- zapytałam
-wiem od twoich znajomych i nie przyjechałem tu z byle czego, jest propozycja- powiedział
-nie bawię się w interesy z tobą wiesz o tym od dawna- odpowiedziałam
-to nie jest interes to prośba- powiedział podając mi kopertę
-co to?- zapytałam chwytając kopertę
-otwórz sobie-
Otworzyłam kopertę w której zobaczyłam kartkę, wyjęłam to i zaczęłam czytać. Była to obrzydliwa prośba i chyba każdy z nas by ją odrzucił
-nie dzięki- powiedziałam oddając kopertę
-jesteś jedyną która by to zrobiła- oznajmił
-mam chłopaka, a teraz bierz swoich ziomków i zjeżdzaj- powiedziałam I chwyciłam Borysa za rękę z nadzieją iścia już do domu ponieważ było zimno i był śnieg
-ale Sant...- chciał coś powiedzieć
-czego jeszcze nie rozumiesz? Ma chłopaka i tyle wypad stąd- przerwał mu Borys
-jeszcze się zobaczymy- powiedział groźnie i wsiadł do auta i po chwili odjechali
-kto to był słońce?- zapytał kierując się do domu
-stary dowódca naszej mafi, był jeszcze przedemną- odpowiedziałam
Porozmawialiśmy z Borysem jeszcze z godzinę I zaczeliśmy szykować się do spania ponieważ było już po pierwszej. Razem z Borysem tak jak zawsze zasnęliśmy przytuleni do siebie podczas filmu. Rano gdy wstałam Borys już nie spał tylko siedział przy komputerze i grał w gry. Ostatnio jak mu kupiłam uzależnił się od tego i gra codziennie po kilka godzin. Czasami się denerwuje ale jest to do przeżycia... wstałam z łóżka i zaczęłam się ogarniać, gdy byłam już ubrana i lekko pomalowana podeszłam do Borysa
-Borys nie jesteś głodny?- zapytałam stojąc obok niego
-no zjadłbym coś- odpowiedział dalej grając
-a co byś zjadł?- zapytałam ponownie
-ciebie- powiedział uśmiechając się i odwrócił się w moją stronę
-a tak na poważnie- popatrzyłam na niego
-nie wiem myszko- powiedział. Myszko to było jego ulubione słowo mówił do mnie tak najczęściej
-Co powiesz żeby pojechać do jakiejś restauracji na śniadanko? Oderwiesz się do tego komputera- powiedziałam
-przeszkadza Ci to, że ciągle gram?- zapytał wstając z krzesła i wyłączając komputer
-nie ale grasz codziennie po kilka godzin a jutro jedziesz do swoich rodziców- powiedziałam
-a ty jedziesz ze mną moja droga i się z tego nie wyślizgniesz jak rok temu- powiedział
-Ta...- jedynie przewróciłam oczami
-Dobra zbieraj się jedziemy do jakiejś restauracji- oznajmił
-Dobra tylko się przebiorę- powiedziałam ponieważ byłam ubrana na luzaka
Z szafy wyjęłam szare jeansy i do tego białą bluzę. Gotowa zeszłam na dół gdzie był już Borys. Ubraliśmy się ciepło i poszliśmy do samochodu. Po kilku minutach byliśmy już w restauracji. Zamówiliśmy sobie jedzenie przy czym rozmawialiśmy o wielu rzeczach (ps. Santia i Borys są już rok razem). Gdy przyszło nasze jedzenie po woli je zjedliśmy i spowtorem pojechaliśmy do domu.
985 SŁOW
POSTARAM SIE JUTRO WRZUCIĆ KOLEJNY ROZDZIAL ALE NIE OBIECUJE. WESOŁYCH ŚWIĄT MOI MILI!🎅🏿
CZYTASZ
MYSZKO...
Roman pour AdolescentsW opowieści występują przekleństw, przemoc, sceny seksualne, seks, narkotyki lub papierosy, alkohol itp.
