Obudziłam się w szpitalu. Nic nie pamiętam... Nie wiem która jest godzina, nie wiem nic. Wstałam z łóżka z nadzieją wyjścia stąd, idpielam się od wszystkiego i wyszłam z sali. Powoli robiło się jasno. Szłam korytarzem lecz zauważył mnie jeden z lekarzy
-dzień dobry a pani gdzie idzie?- zapytał
-em ja... wychodzę- odpowiedziałam
-a dostałam pani wypis?- zapytal ponownie
-nie, jestem dorosła i decyduje sama za siebie, do widzenia- powiedziałam i wyszłam z szpitala
Nie miałam przy sobie telefonu. Zostałam bez niczego... Kulałam z bólu kostki który stawał się co chwili mocniejszy. Była to katorga! Szłam przez ulicę gdy wkońcu zobaczyłam swój dom rodzinny. Podeszłam do furtki i przed nim stanęłam. Jeszcze prawie dwa lata temu nigdy bym z niego nie wyszła tak o. Chciałabym powrócić do tego co było kiedyś. Moja relacja z Natanem zanikła, relacja z rodzicami się urwała bo wyjechali. Pomimo, że nie dawali mi za dużo prawdziwej miłości bo jednak nie jestem ich córka... mam jeden sekret który kryje w sobie od dzieciaka.
Mój piesek zmarł kilka miesięcy temu, wtedy był przy mnie jeszcze Borys... miałam wszystko co chciałam a teraz wszystko tak szybko się sypie. Boję się, że powrócę do tego co działo się kiedyś. Nie nawidze tego, tego uczucia które w sobie miałam, tych kebanych myśli samobójczych, życie tylko na papierosach i alkoholu. Obiecywałam, że już nigdy do tego nie powrócę ale chyba czas. Wszystko się rozpada, i to wszystko przezemnie... to moja wina, moja wina!
Jedyne co widziałam to w tym domu mieszkają nowi właściciele a ja o niczym nie miałam pojęcia. Zaniedbałam szkołę, zaniedbałam samą siebie tylko dla miłości która nigdy mi nie wychodziła i nie wyjdzie? Odeszłam od domu i udałam się w stronę salu. Robiło mi się powoli słabo ale doszłam. Wpisałam kod i weszłam do bazy. Opadałam z nóg które się całe trzęsły, oczy się powoli zamykały, kostka bolała coraz bardziej, w głowie kręciło się bez przerwy. Doszłam do kanapy gdzie kogoś ujrzałam. Nie mogłam z niczego rozwiązać kto by mógł to być przed moimi oczami było dosłownie czarno. Położyłam się na kanapie i zamknęłam oczy...
Pov Borys-
Byłem zły na Santie, sam nie wiem czemu tak powiedziałem... niby ją kocham ale wszystkie wiadomości od Neli przerażały mnie coraz bardziej.
Na drugi dzień w bazie nie ujrzałem ani razu Santi ale miałem wyjebane, przyprowadziłem sobie Nele. Na drugi dzień też nie było Santi co każdego powoli bardzo dziwiło. Co dziennie przyprowadzałem tu Nele. Niby byłem w niej zakochany ale nie tak jak w Santi której nie było już ponad tydzień. Mafia w tym czasie też nie działała. Wszyscy zaczęli się na mnie wydzierać, że to wszystko przezemnie ale ja tak nie twierdziłem. Na wieczór dowiedziałem się od Neli, że byłem jebanym zakładem. Miałem w to jednak wyjebane. Siedziałam do rana w salonie oglądając filmy. Około siódmej piedziesiat ktoś wszedł do bazy. Nie wiedziałem kogo mogę się spodziewać ale przeczuwałem, że to ktoś z nas. Patrzyłem w telewizor gdy ktoś wszedł do salonu. Popatrzyłem na tą osobę. Była to Santia... powróciła po ponad dwóch tygodniach. Nie wyglądała za dobrze. Kulała i nie mogła złapał równowagi. Położyła się na kanapie i nic nie mówiła...
-Santia?- zapytałem z nadzieją, że mi odpowie
Nie odpowiedziała. Szturchalem ją lecz dalej nic. Trochę się przeraziłem ale myślałem, że poprostu nie chce ze mną rozmawiać. Mówiłem do niej ale nic mi nie odpowiedziala, przewróciłem ją wkońcu tak, że mogłem na nią popatrzeć. Miała zadrapanie pod okiem i była blada. Przejąłem się jej stanem. Nigdy tak nie wyglądała. Nawet jak brała narkotyki. Nie wiedziałem co robić, wziąłem ją na ręce i zaniosłem do siebie do pokoju I tam ją położyłem. Przykryłem ją kołdrą. Była cała zimna. Usiadłem obok blondynki i rozmyślałem dlaczego ona wogole wyszła z domu I wróciła po dwóch tygodniach. A no tak...
To przezemnie. Może moje słowa nad którymi nie miałem kontroli bardzo ją zraniły? Aż tak bardzo, że wróciła w takim stanie a ja miałem wyjebane? Nigdy na nią nie zasługiwałem i nie zasługuje przez koje głupie zachowanie. Jestem pieprzonym dupkiem.
Zraniłem ją. Zraniłem dziewczynę którą kocham i kochałem od pierwszego poznania. Położyłem się blisko blondynki, wszedłem pod kołdrę i się w nią wtuliłem. Czułem jej cichy oddech, był spokojny. Po kilku minutach zasnąłem wtulona w nią. Obudziłem się słysząc krzyki z dołu które mnie wołają. Z niechęcią wstałem na łóżka patrząc na Santie która jeszcze spała. Już byłą cieplutka i nie była blada. Wyszedłem z pokoju I zszedłem zaspany na dół
-czego się drzecie od rana- zapytałem zaspany
-od rana?! Jest trzynasta i ty mówisz od rana?! Człowieku ogarnij się trochę- powiedział oburzony Zabor. Wszyscy stali się ostatnio dla mnie nie mili...
-boże dobra nie wiedziałem okej- odpowiedziałem cicho
-my jedziemy szukać Santi mamy dość tego, że nie ma jej przez ciebie- powiedział Gawron
-czemu zawsze przezemnie?!- zapytałem zły
-bo to przez twoje głupie słowa wyszła i nie wróciła!- krzyknela Eliza
-dobra idźcie już lepiej na prawdę mam was dość- powiedziałem kierując się na górę
-jak jej nie znajdziemy to chyba cie zabije przysięgam- powiedział Gawron
-okej- odpowiedziałem obojętnie bo tylko ja wiedziałem, że Santia wróciła
-serio jest ci to takie obojętne?!- zapytała wściekła boberka
-TAK!- krzyknąłem i wróciłem do pokoju
Słyszałem jak wszyscy wyszli z domu. Ja spowrotem położyłem się obok blondynki I ją przytuliłem, było mi to teraz potrzebne tylko żeby jeszcze ona mnie przytuliła było by pięknie...
Leżałem tak dobra godzinę gdy poczułem jak moja blondynka się przebudza. Odwróciła twarz w moją stronę i otworzyła powoli oczy
-hej- powiedziałem cicho
-co ja tu robie?- zapytała zaspana
-wróciłaś dziś rano, nie za dobrze wyglądałaś i przyniosłem cie tu- odpowiedziałem
-mhm- powiedziała zaspana i zamknęła oczy
-tak wogóle to przepraszam cie za tamto co mówiłem, nie wiedziałem co robię- powiedziałem- to wszystko co mówiłem to nie była prawda...- Po chwili dokończyłem
-rozumiem- odpowiedziała cicho przytulając się do mnie
-na serio?- zapytałem z niedowierzaniem
-tak, wiem, że jak bym Ci nie wybaczyła albo się poprostu na ciebie obraziła to została bym sama tak jak kiedyś...- powiedziala- wiesz... Moi rodzice wyjechali i nie wrócili do tej pory, z Natanem nawet nie mam kontaktu a dom został sprzedany, dlatego tu siedze- dokończyła
-to gdzie ty byłaś przez te dwa tygodnie?- zapytałem
-nie wiem, ostatnie co pamiętam to jak wracałam z imprezy a potem obudziłam się w szpitalu i tu doszłam- odpowiedziała
1047 SŁÓW
SORKA ZA BŁĘDY
CZYTASZ
MYSZKO...
Teen FictionW opowieści występują przekleństw, przemoc, sceny seksualne, seks, narkotyki lub papierosy, alkohol itp.
