łapy od niej

576 13 9
                                        

Nagle wystrzeliły konfetti I race dymne koloru... Niebieskiego. Byłam w szoku alę też się bardzo cieszyłam. Przytuliłam się do Borysa który mnie uściskał i Pocałował. Po dobrych dwóch godzinach zostało nas już mało bo większość pojechali do siebie. Siedziałam z Borysem i Rozmawialiśmy z Eliza i Marcelem

-my zaraz z Borysem przyjdziemy- powiedział Marcel

-gdzie idziecie?- zapytałam

-na dwor na chwilkę, zaraz będziemy spokojnie- Pocałował mnie w głowę Borys i odeszli

Rozmawiałam z Elizka Gdy podszedł do nas znajomy Borysa z Polski. Nie znałam go za bardzo a nawet to wogole więc się nie odezwałam

-hej Santus, mogę cię na chwilę?- zapytał podając dłoń w moją stronę

-a kim ty niby jesteś co?- zapytała Eliza

-nie do ciebie gadałem blondyno, chodź Santusia- chwycil mnie za nadgarstek i pociaglon

-puść- odezwałam się

-czy ty się dobrze czujesz? Nie widzisz, że jest w ciąży?!- krzyknęła wkurzona Eliza

-weź się ogarnij, Santia tego chce to o co ci chodzi? Nie masz co do gadania- stwierdził i pociagnol mnie za sobą

-ja nie chce, puść mnie bo zawołam Borysa- powiedziałam próbując się mu wyrwać

-bądź posłuszna suko- podniósł na mnie rękę jednak kiedy miał mnie uderzyć podbiegł Borys

-lapy od niej, masz jakiś problem skurwysynie?- zapytał Borys odpychając go odemnie

-nie ja tylko...-nie dokończył

-jak nie to wypierdalaj stąd a nie szarpiesz mi kobiete- powiedział z powaga Borys

-ta... pa- odpowiedział i odszedł jak najszybciej

-nic ci nie jest kochanie? Zrobił ci coś?- zapytał Borys podchodzac i przytulając mnie

-nie jest okej.. dziękuję- odpowiedziałam

-chodź usiądź- powiedział

Usiadłam na krześle i przez całą resztę trwania tego na sali Borys ciągle był obok mnie. Wkoncu zostaliśmy sami. Zaczęłam sprzątać pomimo, że mówili żebym tego nie robiła. Było już w miarę czysto i poczułam lekkie kopanie w brzuch. Czyżby ktoś chce się wydostać?
Podeszłam do Borysa który wyniósł właśnie worek ze śmieciami

-misiek- powiedziałam

-co tam?- zapytał odwracając się w moją stronę

-dużo jeszcze zostało?- zapytałam

-troszkę, chcesz wrócić do domu- powiedział

-troszkę źle się czuję, chce mi się spać- odpowiedziałam

-zawiozę cię do domu- powiedział i chwycil kluczyki

-a może Elizka jechać? Nie chce być sama- dodałam

-jasne- odpowiedział I podeszliśmy do Elizki

-Eli- zaczęłam

-co tam kochana?- zapytała i odwróciła się w moją stronę

-pojedziesz z Santia do domu? Jest zmęczona a nie chce być sama- wytlumaczyl Borys

-jasne, to ja mogę pojechać samochodem a wy ogarniecie i przyjedziecie drugim- powiedziala

-okej tylko ostrożnie tam- powiedział

-chilluj nie pozwolę żeby Santi zrobiła się krzywda, chodź misia idziemy- powiedziała Eliza I obie odeszłyśmy

MYSZKO...Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz