Sylwester

629 14 2
                                        


Santia:
Gdy się obudziłam nie było obok mnie Borysa. Poleżałam chwilę z nadzieją, że zaraz przyjdzie ale jednak nie przyszedł. Znów zaczęłam myśleć o tym co powiedział mi wczoraj wieczorem.
Nie wiedziałam o problemach Borysa bo nigdy o nich nawet nie wspominał. Stwierdziłam, że zejdę na dół. Wstałam z łóżka I udałam się do drzwi. Słyszałam, że ktoś na dole rozmawia więc po cichu zeszłam na dół. Na dole był tylko Borys z panią Kasią i panem Tomkiem (nwm jak mają na imie) z którymi sie przywitałam I usiadłam obok Borysa. Po kilku minutach rozmowy rodzice Borysa pojechali do sklepu. Wkońcu zostałam sama z Borysem

-jesteś głodna?- zapytał patrząc na mnie

-nie- odpowiedziałam krótko- Borys możemy pogadać?- zapytałam

-o czym?- patrzył na mnie pytająco skoro wiedział o co chodzi

-o tej terapeutce- powiedziałam

Borys jedynie wzdechnął i poszedł po schodach na góre. Weszłam za nim i poszliśmy do pokoju. Borys usiadł na łóżku a ja obok niego

-Borys powiedz mi o co chodzi proszę, pomoge ci- mówiłam łapiąc go za dłoń

-Santia, to nie jest proste, nie wiem co mam z tym zrobić...- powiedział załamanym głosem

-ale co się dzieje powiedz- popatrzyłam na niego

-jak pięć miesięcy temu przyleciałem do Polski to zaczepiła mnie... moja była, nie jest ona zwykłą dziewczyną- powiedział biorąc oddech- ona jest wcielonym diabłem. Dowiedziała się na moim instagramie, że jestem z tobą to już zaczęła do mnie wypisywać ale ją zablokowałem, a w Polsce mnie zaczepiła i...- zaczął oddychać szybciej

-hej Borys spokojnie- próbowałam go lekko uspokoić

-powiedziała mi, że jak z nią nie będę to cie... zabij3- powiedział

-wieżysz w takie coś? Borys i ty się tym przejmujesz misiek- powiedziałam I go przytuliłam

-ale to nie wszystko...- popatrzył na mnie

-to powiedz mi to wszystko- powiedziałam. Borysa chwilę się zastanawiał ale wkoncu zaczął

-od tych pięciu miesięcy koedy jestem w Polsce mnie prześladuje i wszędzie upokarza, grożąc mi, nie chce żeby tobie coś się stało dlatego od dawna chciałem żebyś ze mną przyjeżdżała, wykańczała mnie już ona i Marysia zapisała mnie do tej terapeutki, przychodzi raz w tygodniu gdy tu jestem... chciałem Ci powiedzieć wcześniej ale jakoś coś mnie blokowało..- powiedział

-Borys misiek- przytuliłam go- wiesz, że jak by ta dziewczyna co kolwiek do mnie chociaż by powiedziała to już by miała przejebane więc nie masz się czym stresować okej? A to, że cie upokorzyła to nic, i tak dla mnie jesteś całym światem tak samo dla swojej rodziny czyli to co jest najważniejsze, a jak chcesz się wygadać to też zawsze możesz do mnie- powiedziałam pocieszając bruneta

-kocham cię- przytulił mnie z całej siły

-ja ciebie też- uśmiechnęłam się

Minęło już kilka godzin I była już dziewiętnasta czyli wigilia, ubrałam się w czarną sukienkę tak jak prosił mnie Borys który też bym ubrany na czarno. Czas minął nam miło i przyszedł czas na prezenty. Wszyscy dostali prezenty. Nawet ja co było bardzo słodkie... Każdy był bardzo szczęśliwy z prezentów które dostał. Było już po wigilii leżałam razem z Borysem w łóżku który grał na telefonie. Wtuliłam się w Borysa a na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech

-kocham cię najmocniej- powiedziałam cicho do bruneta

-Też cie kocham- odpowiedział I mnie przytulił

Po chwili Borys skończył grać i położył swoją głowę na moją klatkę piersiową (chyba wiecie o co chodzi) i się wtulił. Również go przytuliłam I tak usnęliśmy. Rano gdy wstałam Borys dalej spał na mnie. Nie miałam jak wstać nie budząc go więc poprostu leżałam i Patrzyłam na Borysa który już po kilku minutach też wstał uśmiechnięty

-dzień dobry myszka- powiedział wtulajac się jeszcze bardziej

-hejo misiek- odpowiedziałam śmiejąc się cicho

-jak się spało?- zapytał i spojrzał na mnie

-bardzo dobrze- uśmiechnęłam się do chłopaka

Pobyt u rodziców Borysa minął nam bardzo dobrze. Dziś wieczorem wracamy do USA. Ten dzień minął nam bardzo szybko i była już dwudziestą a my już wchodziliśmy do samolotu. Ja ponownie usiadłam obok okna i obok mnie Borys. Na szczęście tyn razem nikt nie siedział obok nas. W czasie lotu przespałam się z dobre dwie godzinki, tak samo Borys. Gdy byliśmy już w USA, spokojnie wróciliśmy do naszego ciepłego domku I od razu poszliśmy spać

SKIP TIME DO SYLWESTRA
Dziś mamy sylwester! Powiedziałam Borysowi, że przyjeżdża do mnie jedną z moich koleżanek. Nie był zbytnio zadowolony ale nic mu nie poradzę. Jednak do niego też ktoś przyjedzie. Ostatnio zgadałam się z Elizą i Boberka które mają przyjechać z chłopakami na dwudziestą. Borys o niczym nie wiedział więc Cieszyłam się, że zrobię mu niespodziankę. Żądko z kim widzi się jak tu jesteśmy. Ma tu tylko trzech kolegów nie licząc Marcela i Wiktora lecz oni nie mogli przyjechać. Od rana zaczęłam szykować przekąski i dekorować dom żeby potem na spokojnie się uszykować. Borys w tym czasie pojechał do sklepu po jakieś drobnostki. O siedemnastej wszystko było już gotowe i razem z Borysem siedzieliśmy na kanapie

-o której ma być ta twoja przyjaciółką?- zapytał

-na dwudziestą a co tam?- zapytałam

-nic- odpowiedział

O dziewiętnastej zaczęłam się szykować. Pomalowałam się ale nie za mocno i założyłam czarną krótką sukienkę beż ramiączek. Włosy miałam rozpuszczone, Borys również był ubrany na czarno. O dwudziestej usłyszeliśmy dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć drzwi a Borys siedział w salonie i gral w fife. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Elizę I Marceka

-hejka!- przywitałam się

-siema- odpowiedzieli jednocześnie

-wchodźcie- wpuściłam ich do środka i zaprowadziłam do salonu

-siema!- krzyknął Gawron wchodząc do salonu gdy tylko zobaczył Borysa

-elo, co tu robisz?- zapytał zdziwiony Borys

-Nie mówiła ci Santia?- zaśmiał się Marcel

-Santia!- krzyknął do mnie Borys

-no co?- również się zaśmiałam i weszłam do salonu z Elizka

Po chwili przyjechali też Zaborowscy. Borys od razu był szczęśliwy, że jednak wkoncu widzi się z chłopakami. Ja również byłam szczęśliwa na widok dziewczyn. Nie wiedzieliśmy się wszyscy dwa lata! Wszyscy dalej dobrze się dogadywaliśmy, chłopaki pili tak samo jak ja i dziewczyny. Wszyscy razem świetnie się bawiliśmy i każdy z nas był szczęśliwy. Eliza z Marcelem jak i Emila z Wiktorem zostali na noc. Dom mieliśmy duży więc na spokojnie się wszyscy zmieściliśmy.

1002 SŁOWA!
DAWNO NIE BYŁO! ZASTANAWIAM SIE CO DAĆ DALEJ ALE TO MOZECIE PODAC JAKIES POMYSLY. MIŁEGO MISIE!

MYSZKO...Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz