KONIEC.

369 14 9
                                        

Przebudziłam się jakoś o trzeciej w nocy bo Michas zaczął płakać. Wstałam z łóżka I podeszłam do Michasia. Wzięłam go na ręce i wyszłam z pokoju. Nie chciałam żeby obudził Borysa woec to najlepsza opcja. Po kilku minutach znowu spał. Wróciłam do pokoju i odłożyłam do łóżeczka i położyłam się obok Borysa przytulając go.
Gdy się obudziłam było już rano. Michaś najwyraźniej spał ponieważ nie płakał, Borys również spał. Wstałam z łóżka I poszłam do toalety. Zrobiłam skinvare, rozczeslam włosy I wróciłam do sypialni. Wzięłam szare dresy i czarną koszulkę Borysa. Ubrałam się I nagle obudził się Michaś który zaczął płakać. Wzięłam go na ręce I wyszłam z sypialni. Zeszłam na dół I zrobiłam Michasiowi mleczko a sobie tosty. Borys zapewne będzie spał długo więc mu narazie nic nie robiłam ponieważ była dopiero siódma co na mnie na prawdę szybko. Nakarmiłam Michasia, położyłam go na dywanie i usiadłam obok, dałam mu gryzaczka i włączyłam telefizje. Nie wiem ile minęło ale nagle poczułam jak ktoś mnie przytula a potem całuję

-dzień dobry- przywitał się zaspany Borys

-no dzień dobry tatuś coś dziś późno wstał- zaśmiałam się

-a to przez twój telefon który zaczął dzwonić inaczej bym spał- przyznał

-kto dzwonił?- zapytałam

-nie wiem, nie odebrałem był to jakiś obcy numer- odpowiedział

-no chyba, że tak, co byś zjadł?- spojrzałam ja niego

-Co zrobisz to zjem- powiedział

-tościki mogą być?-

-oczywiście-

Wstałam z dywanu a na moim miejscu usiadł Borys. Poszłam do kuchni i zrobiłam Borysowi tosty a do tego herbatkę. Gdy weszłam do salonu Borys bawił się z Michasiem. Było to przesłodkie...

DUZY SKIP TIME
Santia z Borysem wieli ślub i mają już trójkę dzieci: Michasia, Nele oraz Antka.
Borys wraz z Santia dbali o siebie jak i o dzieci. Dobrze je wychowali. Michał ma już swoją żonę i dwójkę chlopczyków, Nela ma męża i trójkę dzieci, dwie dziewczynki i jeden chłopczyk a Antek ma może i dwie dziewczynki. Santia z Borysem dalej ze Sobą szczęśliwi. Niestety dziś nadszedł ten dzień w którym muszą się pożegnać jednak widziec będą się w innym miejscu...

Szpital- Santia i Borys leżą na tej samej sali. bardzo chorzy i nie wiedzą ile mogą tak jeszcze wytrzymać

-Slonko podeszłabyś na chwilkę?- zapytał Borys

-co tam?- zapytała siadając na łóżku Borysa

-kocham cię najmociej na świecie i chce żebyś żyła jeszcze bardzo długo jednak to moja pora, dziękuję Ci za te wszystkie lata i chwilę spędzone z tobą jesteś najlepszą osoba jaka mogłem poznać... Kocham cię Santio Ryskala..- powiedzial trzymając i całując dłoń blondynki

-Borys kochanie proszę nie..- mowila

-ty dasz rada ja już nie- powiedział I przytulił do siebie po czym urządzenia zaczęły piszczeć

-Borys kochanie...- powiedziała płacząc I mocno go przytulając

Niestety Borys zmar. Santia się bardzo załamała przy czym jej stan się pogorszył. W tym czasie ciągle były przy niej jej dzieci jak i wnuczkowie. Niestety mieisec po śmierci Borysa Santi stan pogorszył się jeszcze Bardziej i również zmarła tego samego dnia co jej mąż...
Spotkali się w tym samym miejscu tylko u góry i wspominali swoje młodzieńcze czasy.

KONIEC.

MYSZKO...Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz