Santia:
Rano gdy wstałam Borys jeszcze spał. Nie byłam za bardzo wyspana jednak trzeba wstać. Gdy zobaczyłam w zegarek było dopiero po dziewiątej. Borys zapewne będzie spał jeszcze długo więc przebrałam się w wygodne ubrania. Zeszłam na dół I zrobiłam kanapki dla Borysam Zaniosłam mu to na gore I położyłam obok tabletki jakby bolała go głową. Napisałam karteczkę, że wracam około dwunastej i jakby co to jestem na sali i tam właśnie nie udałam. Po kilku minutach już na niej byłam, otworzyłam ją i poszłam do kuchni. Wyjęłam worki i zaczęłam jakoś sprzątać. Wszystkie naczynia włożyłam do zmywarki a resztę do zlewu. Posprzątałam na stołach i została podlega. Nawet nie wiem ile minęło a zobaczyłam, że ktoś wchodzi na salę
Borys:
Rano gdy wstałem obok mnie nie było Santi. Napierdalala mnie głowa ale dało się przeżyć. Gdy się odwróciłem zobaczyłem talerz z kanapkami a obok tabletki i wodę, i w dodatku karteczkę od Santusi
"Wracam około dwunastej jadę posprzątać na sali. Kocham cie i smacznego!"
Słodkie. Zjadłem na szybko kanapki, wziąłem tabletki i się przebrałem. Zniosłem talerz na dół I włożyłem do zmywarki. Santia zawsze musi mieć wszędzie pożądek. Ubrałem się w kurtkę I założyłem buty I wyszedłem z domu. Najbliżej miałem do Marcela więc tam poszedłem. Zadzwoniłem do drzwi I otworzyła mi Gawron
-siema- powiedziałem
-siemano wchodz- powiedział
-co robicie?- zapytałem
-Marcel kto przyszedł?!- krzyknela Eliza
-Borys!- odpowiedział- Eliza się szykuje a ja gram- odpowiedział mi
-jest Santia?- zapytała schodząc na dół Eliza
-Nie ma, pojechała na salę sprzątać- powiedziałem
-że jej nie pomożesz, jadę jej pomóc- powiedziała
-Gdy wstałem to już hej nie było- wzruszyłem ramionami
-Dobra Marcel ubieraj koszulkę I jedziemy jej pomóc, biedna sama sprzata- powiedziała I wzięła kluczyki
Marcel zalozyl koszulkę I wyszliśmy z domu. Weszliśmy do samochodu I Eliza pojechała pod salę. Weszliśmy do środka I zobaczyłem Santie która pakowała jakieś śmieci do worka
-hej!- krzyknela Eliza
-co tu robicie?- zapytała Santia i się do mnie przytuliła
-przyjechaliśmy Ci pomóc, co sama sprzątać będziesz kochana- wytłumaczyła
-Nie dużo mi zostało poradziłabym sobie sama- powiedziala Santia
-mogłaś mnie obudzić pojechałbym z tobą- powiedziałem I również ja przytuliłem
-jest prawie dwunasta a przyjechałam tu już o dziewiątej- powiedziała
Po chwili wszyscy zaczęliśmy już sprzątać. Gdy skończyliśmy Eliza z Marcelem już pojechali a ja z Santią dopiero kończyliśmy pakować prezenty które dostałem bo każdy gość co przyniósł prezent kładł go na stół. Gdy wszystko było spakowane przyjechał właściciel sali I oddaliśmy klucze I wróciliśmy do naszego domu. Teraz wszystkie prezenty trzeba wnieść do chociażby salonu
-Borys, twoi rodzice mają dziś przyjechać- powiadomiła mnie Santia
-skąd wiesz?- zapytałem
-bo z nimi wczoraj rozmawiałam i mają przyjechać i zobaczyć jak mieszkamy i te tamte- powiedziała
-aha no chyba że ta, kiedy mają być?- zapytałem
-wieczorem- odpowiedziała
Resztę popołudnia spędziłem sam z Santią. Pomogłem jej trochę posprzątać żeby nie musiała robic wszystkiego sama. Nakryłem do stołu bo mnie o to poprosiła i trochę pomogłem jej w gotowaniu ale tam nie idzie mi za dobrze. Pierwszy poszedłem się szykować jak Santia jeszcze gotowała. Gdy byłem gotowy od razu po mnie poszła Santia. Gdy oboje byliśmy gotowi wszystko też było już gotowe i mogliśmy odpocząć na kanapie ale nie za długo bo usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Pewnie moi rodzice. Poszliśmy oboje i otworzyłem drzwi gdzie stali moi rodziedzice, Maksym i Marysia
-hej dzieciaki- powiedzials moja mama
Przywitaliśmy się z wszystkimi i poszliśmy do stołu. Usiadłem obok Santi I wszyscy zaczęliśmy jeść
-mmm kto tak dobrze gotuje?- zapytała moja mama
-a kto inny ma gotować jak nie Santia?- powiedziałem
-chyba musisz mi wysłać przepisy na takie przepyszne rzeczy Santuś- zasmiala się
-miło mi i nie ma problemu- odpowiedziała Santia
Gdy wszyscy zjedliśmy rodzice zaczęli rozglądać się po domu(domie nie wiem). Wraz z Santią zaczelismy przeprowadzać ich już po całym domu. Gdy skończyliśmy wszyscy usiedliśmy na kanapie I rozmawialiśmy. Było już jakoś po dwudziestej drugiej i pojechali do domu. Santia zaczęła sprzątać i wkładać wszystkie naczynia do zmywarki oczywiście trochę pomogłem chociaż Santia nie chciała żebym jej pomagał. Szybko poszedłem się wykąpać i czekałem na Santie w sypialni. Po kilku minutach przyszła w samej bieliźnie. Wyglądała... wyglądała jak Bogini. Miała szczupła ciało, wcięcie w tali, włosy miała rozpuszczone, okrągły tyłem i duży biust. No i czego ma jej brakować? Ideał kobieta. Nie spuszczjac z niej wzroku patrzyłem jak idzie do szafy z której wyciągnęła moja koszulkę I zarzuciła ją na siebie. Po co? Nie wiem. Odwróciła się w moją stronę, podeszła i położyła się na łóżku kładąc się blisko mnie
-już jestem co oglądamy?- zapytała
-ciebie- odpowiedziałem patrząc na nią
-a na telewizorze?- spojrzała na mnie
-włącz co chcesz- podałem jej pilota
-okej?- powiedziała
Santia włączyła jakąś komedie, przykryła się kołdrą I ułożyła się w wygodnej pozycji. Za nim się do mnie przytuliła jak robiła to zawsze to ja położyłem swoją głowę na jej brzuch oplatając jedną dłonią jej talię a drugą udo. Blondynka się uśmiechnęła i zaczęła miziać mnie po włosach. Po jakimś czasie zasnąłem...
Santia:
Gdy Borys zasnęł na moim brzuchu wiedziałam, że teraz nie mogę się ruszyć żeby go nie obudzić. Słodko wyglądał gdy spał. Po jakiejś godzinie oglądania komedii która włączyłam stała się nudna więc przełączyłam na coś bardziej ciekawego. Oglądałam tak do momentu aż nie zachciało mi się spać, wyłączyłam telewizor i leżałam w ciszy patrząc na Borysa. W pokoju jedynie widniały lekkie Ledy które świeciły na czerwono. Zaczęłam myśleć. Zaczęłam myśleć o tym co by się teraz stało gdybym odzyskała kontakt z rodzicami? Natanem? Czy było by tak jak teraz czy tak jak kiedyś? Czy coś by się zmieniło? Czy nadal mieszkała bym teraz w Polsce i nie bała się tam o życie Borysa? Było by tak jak dawniej? Tylko, że miałabym tam swój domek z Borysem, dwa małe pieski i kotki? Na pewno miałabym dużo więcej wsparcia od rodziców i każdego... Była bym jeszcze bardziej szczęśliwa? Ale czy ja jestem nie szczesliwa? No nie.. jestem w cholere szczęśliwa ale czy to to samo szczęście co kiedyś? Jak byłam mała i niczym się nie przejmowałam? Czy to jeszcze to szczęście kiedy poznałam Borysa I się w nim zakochałam? Wiele myśli zaczęło przelatywać przez moją głowę... nie wiem kiedy ale zaczęło robić się jasno za oknem a ja dalej nie spałam...
Santia ogarnij się musisz iść spać i przestać myśleć! Ale czy tak się da? Oczywiscie, że tak. Jebane myśli...
Wkoncu z przymusu zamknęłam oczy i po kilku minutach zasnęłam...
CZYTASZ
MYSZKO...
Ficção AdolescenteW opowieści występują przekleństw, przemoc, sceny seksualne, seks, narkotyki lub papierosy, alkohol itp.
