wcale?

425 16 9
                                        

Gdy się obudziłem było już jasno. Wstałem z łóżka I zszedłem na dół gdzie był Kacper, Wiktoria i za pewne był to ten doktor

-chłopak Santi Kozłowskiej?- zapytał

-narzeczony i tak- odpowiedziałem

-pana narzeczona może się obudzić za tydzień albo wcale- powiedział

-jak to wcale?!- zapytałem

-Tak wskazują badania, pani Santia jest zbyt bardzo nadwrażliwą osobą, najwidoczniej przejęła się tymi słowami i jej organizm jest trochę osłabiony.
Nie zauważył Pan, że Santia nie je czasami?- zapytał

-Nie... Santia zawsze je razem ze mną śniadanie, obiad i kolację, jakieś przekąski też czasami jadła- odpowiedziałem. Było mi trochę głupio, że dowiaduje się teraz i wogole, że Santia mało je...

-jadła pani Santia ostatnio obiad albo kolacje?- zapytał

-jadła śniadanie, wstaliśmy o dwunastej to pojechaliśmy i potem do galerii i na plażę- powiedziałem

-dobrze teraz jak się obudzi chociaż miejmy taka nadzieje to musi Pan pilnować pani Santi- powiedział

-dobrze...- odpowiedziałem

Lekarz powypytywal kilka rzeczy i wkoncu pojechał. Zjadłem śniadanie które zrobiła Wiktoria i gadałem z Kacprem

- a tak wogole to wiadomo co ten typ powiedział Santi?- zapytałem

-Tak, powiedzial do niej cis w tym stylu "ty będziesz moja a Borys Poli"- odpowiedział

-Jaka pola?- zapytałem

-Nie wiem to bardziej pytanie do ciebie czy znasz jakąś pole wogole- powiedział

-no znam taka jedna ale to nie mamy kontaktu z pięć lat- odpowiedziałem

-łączyło was coś? Może sobie o tobie przypomniała- rzekł

-kręciliśmy ale to ona znalazła sobie pierwsza chłopaka i straciliśmy kontakt- odpowiedziałem

-Dobra znajdziemy ją i tego typa i powinno być dobrze, chociaż mam taką nadzieję- powiedział

-okej, idę do Santi- powiedziałem wstając

-okej- odpowiedział

Wszedlem na gore I do pokoju w którym była Santia. Leżała na łóżku z zamkniętymi oczami i była podłączona do jakiegoś urządzenia. Usiadłem obok niej i zacząłem mówić... gadałem tak do Santi z kilka minut trzymając ją za dłoń. Niestety musiałem już wyjść bo nie mogę tak długo siedzieć z Santia...

Minęło już sześć dni. Doktor powiedział, że jak Santia nie obudzi się dziś to nie obudzi się wogole. Stresowałem się tym. Jak moja kochana Santia mogła by się teraz nie obudzić? Przez ten czas musiałem sprzedać dom i kupić nowy bo teraz każdy wie gdzie mieszkamy. Przeprowadziliśmy się totalnie na drugi koniec ulicy blisko domu Kacpra I Marcela z Elizą. Był już wieczór siedziałem z Santią I patrzyłem na monitor gdzie pokazywały się jakies kreski i napisy. Nagle do pokoju wszedł Kacper z Doktorem i zaczęli odpinać Santie od sprzetu

-co wy robicie?- zapytałem

-nie ma szans, że przeżyje, przykro mi- odpowiedział Doktor

-Nie! Nie możecie tego zrobić, poczekajmy do jutro proszę- powiedziałem

Nie chciałem stracić Santi...

-Borys już nic się nie da zrobić- oznajmił Kacper

-poczekajmy do jutra proszę, obiecuje, że jutro się obudzi zostawmy ją tu do jutra nie mogę jej stracić!- krzyknąłem

-Borys- powiedział

-zależy mi na niej proszę- przerwałem ledwo powstrzymujac lzy

-okej, jak jutro się nie obudzi to niestety ale nic więcej nie poradzę- powiedział Doktor- ale teraz musimy wyjść niech odpocznie przyjadę jutro- dodał

Wyszliśmy wszyscy z pokoju zostawiając Santie. Lekarz pojechal a ja siedziałem na dole z Kacprem I graliśmy w Fifę. Zawsze jak grałem to Santia siedziała obok mnie I mi przeszkadzała a teraz tego nie robi... grając nie mogłem się skupić. Myślałem tylko I Santi. Była I jest dla mnie najważniejsza...Około pierwszej poszedłem spać.
Gdy wstałem była już około jedynasta. Poszedłem do razu do pokoju w którym była Santia. Dalej spała... wyszedłem i zszedłem na dół. Zjadłem śniadanie i jakoś ten dzień upłynął. Był już wieczór siedziałem jak zawsze w pokoju Santi

-Santia myszko, nie możesz mnie opuścić wiesz o tym. Dasz radę jesteś silna, teraz jak się obudzisz będę się tobą zajmował i będę bliżej ciebie tylko nie możesz odejść za bardzo cię kocham...- mówiłem trzymając jej dłoń

-Borys chodź na chwilę!- krzyknol z dołu Kacper

-przyjdę jeszcze do ciebie mysza kocham cie- pocałowałem jej czoło I zszedłem na dół

-musimy wziąść ubrania I kosmetyki czy tam jakieś pierdółki Santi do nowego domu bo jest już gotowy- oznajmił

-teraz?- zapytałem

-no najlepiej będzie teraz- odpowiedział

-a co z Santią?- zapytałem

-Wiktoria z nią zostanie i będzie nam wszystko mówić a za dwie godziny przyjeżdża lekarz- powiedział

-okej to jedzmy szybko- powiedziałem

Razem z Kacprem wyszliśmy z domu.
Pakowanie rzeczy zajęło nam ponad dwie godziny. Zaaieźlismy wszystko do nowego domu i mieliśmy już wracać do domu Kacpra

-Borys, Wiktoria do mnie dzwoniła i...- nie dokończył

-obudziła się?!- zapytałem

-eh... dowiesz się jak dojedziemy chodź- powiedział

MYSZKO...Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz