Borys:
Gdy wstałem było jakoś po jedynastej. Santia nadal spała więc nie budząc jej zszedłem na dół I poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie herbatę i usiadłem na kanapie grając i czekając jak wstanie Santia. Było już po dwunastej I ona nadal nie schodziła. Może późno poszła spać? Minęła kolejna godzina i Santia dalej nie wstawała. Poszedłem więc do pokoju. Santia dalej spała. Było to dziwne, oddychała normalnie. Usiadłem obok niej I zacząłem ją lekko przebudzać
-hej Santuś- mówiłem cicho
Po chwili Santia zaczęła się przebudzać. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Było widać po niej, że była nie wyspana
-oł która godzina?- zapytała
-jakoś po trzynastej- odpowiedziałem
-już? Trzeba wstać, jadłeś już coś?- zapytała
-Nie, czekałem aż wstaniesz a ja w kuchni za dobry nie jestem- przyznałem
-mogłeś mnie wcześniej obudzić- powiedziała I wstała z łóżka
-spałaś więc nie chciałem cie budzić- powiedziałem
-co byś chciał zjeść?- zapytała
-najpierw to się dobrze przebudź kochanie i potem pomyślimy co zjemy, czekam na dole- powiedziałem I wyszedłem z pokoju
Zszedłem na dół I czekałem na kanapie. Po chwili zeszła Santia dalej ubrana w swoją "pizame"
-już jestem, co byś chciał zjeść?- zapytała
-moze gofry?- zaproponowałem
-okej- powiedziała I poszła w kierunku kuchni. Ja za nią
-Santuś- zacząłem
-hm?- zapytała cicho wyciągając składniki
-wszystko okej? Nie jesteś jakoś sobą- zapytałem zmartwiony
-Tak wszystko jest okej poprostu się nie wyspałam- odpowiedziała
-o której poszłaś spać?- zapytałem
-Nie wiem ale robiło się już jasno- przyznała
-to co ty robiłaś przez resztę czasu?- zadałem pytanie
-myślałam i jakoś ten czas zleciał- odpowiedziała
-o czym nyslałaś?- podszedłem plizej niej
-o życiu- powiedziała
-a tak szczególnie?- popatrzyłem jej w oczy
-co by się stało jak bym dalej miała kontakt z rodzicami? Natanem? I wiele innych- powiedziała smutna
-myszka nie myśl tak o tym wszystkim- nie wiedziałem jak mam ja pocieszyć
-łatwo ci mówić, masz rodziców, Marysie i Maksyma- przyznała
-mam też ciebie i to ty jesteś najbliżej mnie, a ty masz mnie- przytuliłem blondynkę
-może i tak...- powiedziała cicho
-Nie przejmuj się tym teraz- pocałowałem delikatnie jej czółko- jak chcesz idz spać ja zamówię coś do jedzenia najwyżej- powiedziałem
-nie musisz i tak zrobię- przyznała
Santia zaczęła wkładać do miski wszystkie rzeczy do robienia gofrów i po chwili wlała to do gofrownicy. Odszedłem od Santi żeby na spokojnie mogła zrobić gofry. Ja w tym czasie zrobiłem dwie herbatki. Jedna dla Santi I drugą dla mnie. Po kilku minutach tosty były gotowe, nie mieliśmy owoców więc jedynie dodałem bita śmietanę tak samo Santia. Gdy zjedliśmy Santia wszystko posprzątała i oboje poszliśmy na kanapę. Usiadłem chwytając za pada a Santia położyła poduszkę na moje nogi i się na nią położyła. Po chwili widzialłem, że Santia już śpi. Biedna się nie wyspała. Ale czy to aż tak długo zajęło jej myślenie o tym? Ehhh nie ważne. Było już jakoś po szesnastej i Santia zaczęła się przebudzać. Ja w tym czasie kiedy Santia spała zamówiłem sobie sushi. Po kilku minutach Santia spojrzała na mnie swoimi pięknymi zielonymi oczkami
-wyspana?- zapytałem gładząc ją po głowie
-mhm- wymruczała i wstała z moich kolan siadając obok- która godzina?- zapytała zaspana
-szesnasta trzydzieści trzy- odpowiedziałem
-chcesz coś zjeść?- zapytała
-nie, ja nie, zamówiłem sobie godzinę temu sushi- powiedziałem
-oke- powiedziała I przytuliła się do mnie
-ale są to ty musisz zjeść- powiedziałem
-później, nie jestem głodna- odpowiedziała
-myszko...- przerwała mi
-dopiero wstałam, na prawdę nie jestem głodna później zjem obiecuje- powiedziała
-no dobrze- powiedziałem
Santia leżała przytulając się do mnie I patrzyła jak gram. Po godzinie Santia poszła robić sobie jedzenie.
Dzień minął nam szybko. Był już wieczór. Razem z Santią siedzieliśmy na kanapie oglądając film i jedząc jakieś przekąski w czasie odpakowywalem kilka rzeczy które dostałem z urodzin.
Wszystko było by okej ale nagle przed domem zobaczyliśmy jak ktoś miga latarkami
-widzisz to?- spojrzała na mnie Santia wstając z kanapy
-widzę właśnie- powiedziałem I również na nią spojrzałem
-pojde zasłonić rolety- powiedziała I poszła do przed pokoju. Po chwili zamknęły się wszystkie rolety w domu tak samo drzwi i okna
-może powinniśmy iść zobaczyć kto to?- zapytałem
-nie wiem czy to dobry pomysł wiesz...- powiedziała wchodząc spowrotem do salonu
-Ja pójdę ty poczekasz okej- powiedziałem wstając z kanapy
-Borys proszę cię nie idź- powiedziała
-spokojnie mycha- pocałowałem ją w czoło I poszedłem do drzwi
Otworzyłem je I zrobiłem kilka kroków do przodu, nikogo nie było. Dziwne... zrobiłem kolejne kilka kroków do przodu i rozejrzałem się po okoła.
Dalej nic. Wróciłem się do domu i zamknąłem drzwi, po chwili usłyszałem pukanie w drzwi. Chciałem otworzyć lecz przerwała mi to Santia
-nie otwieraj- powiedziała zatrzymując mnie
-dlaczego?- spojrzałem na nią pytając
-to nikt z znajomych- odpowiedziała
-skąd wiesz? A może ktoś potrzebuje pomocy?- powiedziałem
-poprostu nie otwieraj, wytłumaczę Ci to tylko będziesz musiał uważnie mnie słychać- powiedziała
-co ty kombinujesz?- zapytałem
-nic, chodź- powiedziała
Chwyciła mnie za dłoń I zaprowadziła do salonu. Usiedliśmy na kanapie I Santia zaczęła mówić
-pamiętasz jak byłam w tej śpiączce zanim się tu wprowadziliśmy? Jak się obudziłam Wiktoria powiedziała mi, że mam uważac. Inne mafię chcą zrobić wojnę więc zrobią wszystko żeby dostać się do mnie, jestem szefową mafi więc to już tak jest, że uczepiaja się tylko mnie. Popatrz, to jest osobą która przed chwilą była przed drzwiami, jak byś otworzył mogłoby to się nie dobrze skończyć, teraz jaka kolwiek osoba która zadzwoni do drzwi musisz sprawdzać kto to, jak nikt z znajomych nie otwieraj- wytłumaczyła
-Po co im jakas wojna?- zapytałem. Nie rozumiałem tego totalnie
-dawno nic się nie działo, i ostatnio zmarł szef jednej z mafi dlatego teraz pora na naszą mafię- powiedziała
Nie wiedziałem co mam na to powiedzieć...
-Nie ma żadnego rozwiązania na to?- zapytałem
-jest-odpowiedziała
-jakie- zapytałem ciekawe
-wojna- powiedziała
-a porócz tego?- znów zapytalem
-Nic- powiedziała
-aha...- westchnąlem
Rozmawialiśmy o tym długo. Była już około pierwsza w nocy. Stwierdziliśmy, że czas iść spać. Poszliśmy do naszej sypialni, włączyłem losowy film na netflixie i przytuliłem się do Santi brzucha, po chwili juz spalem...
CZYTASZ
MYSZKO...
Teen FictionW opowieści występują przekleństw, przemoc, sceny seksualne, seks, narkotyki lub papierosy, alkohol itp.
