Cisza.
Cisza, która zdawała się trwać wieczność, choć w rzeczywistości była tylko ułamkiem sekundy. Czułam, jak wszystko wokół mnie się zatrzymuje. Czas. Powietrze. Mój oddech, który nagle wydawał się zbyt głośny. Zanim zdążyłam pojąć, co się dzieje, już poczułam na sobie dotyk jego rąk.
Flavio był przy mnie. Zatrzymał się tuż obok, a ja nie potrafiłam się ruszyć. Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Jego ręce przesuwały się po moich ramionach, po moich dłoniach, sprawdzając, czy wszystko w porządku. Przeszukiwał każdy fragment mojego ciała, jakby bał się, że za chwilę znajdzie coś, czego się nie spodziewa. I chociaż nie mówił ani słowa, jego ruchy były pełne niepokoju. Bał się. Wiedziałam to. Z początku czułam tylko, jak jego dłonie wędrują po mnie, sprawdzając, ale z każdą chwilą, gdy nie znajdował nic, ten lęk w jego oczach zaczynał ustępować. I choć serce nadal biło mi mocniej, zaczęłam czuć coś w rodzaju ulgi. Na twarzy Flavia widać było, jak się uspokaja. Jego ruchy stawały się bardziej delikatne, jakby obawiał się, że zrobi coś, co może mnie przestraszyć. Nie odzywałam się, choć wiedziałam, że chciałby, żebym powiedziała cokolwiek. Ale nie potrafiłam. Moje ciało było bezwładne, a myśli zlepiały się w chaos, który nie miał początku ani końca. Cały ten czas czułam jego dotyk, nieprzerwaną obecność, która tak bardzo różniła się od tego, co działo się tuż przed tym momentem, kiedy jeszcze bałam się, że sytuacja z hotelu odbija się znacznie gorzej. Obawiałam się, że on wmawiał sobie coś przez ten czas gdy nie odbierałam. Miałam racje, wmawiał sobie, jednak on był przekonany, że strzał był wymierzony we mnie, a nie przeze mnie.
Przeszukiwał mnie coraz dokładniej, jakby bał się, że coś przeoczy. Jego dłonie przesuwały się wzdłuż moich pleców, dotykały ramion, sprawdzały każdą możliwą przestrzeń. Czułam, jak moje ciało reaguje na ten dotyk. Nie chciałam go odpędzać, choć nie wiedziałam, co się dzieje. Wiedziałam tylko jedno – to, co robił, było wynikiem przerażenia. Jego strach przenikał na mnie. I choć wszystko w środku krzyczało, bym go uspokoiła, bym powiedziała coś, ja po prostu pozwalałam mu sprawdzić całe moje ciało. Pozwoliłam, by jego ręce dotknęły wszystkiego, by upewnił się, że nic mi nie jest.
I może to dziwne, ale w tej ciszy, nie czułam nic poza nim. Po prostu byłam. Byłam tu, obok niego, czując, jak ten strach z niego powoli wycieka. Może to był jego sposób na pokazanie mi, że wciąż się liczę, że nie ma niczego, czego by się bał. Może to był sposób, w jaki chciał przekonać siebie, że strzał nie był wymierzony w mnie. Kiedy w końcu sprawdził każdą część mojego ciała, poczułam, jak jego ręce znowu powoli unoszą się w kierunku mojej twarzy. Nie wiem, co się wtedy działo. Moje serce zaczęło bić szybciej, ale nie ze strachu, tylko z nieznanego mi uczucia, które zaczęło mną rządzić. Moje oczy szukały jego wzroku, a wtedy on zbliżył się do mnie. Całkiem blisko. Jeszcze bliżej, niż mogłabym się tego spodziewać. A potem poczułam to. Jego usta na moich.
Pierwszy pocałunek był szybki, nieśmiały. Jakby wybuchł w tej chwili, z jednej strony niekontrolowany, z drugiej pełen ukrytej troski. Jego ręce objęły moją twarz, a ja poczułam, jakby wszystkie moje lęki rozpuściły się w tym dotyku. Wiedziałam, że chciał mnie uspokoić. Wiedziałam, że to jego sposób na wyrażenie tego, co nie mieściło się w słowach. I może to dziwne, ale nie potrzebowałam niczego więcej. Kiedy pocałunek stał się głębszy, poczułam jakby czas się zatrzymał. Zatrzymał się dla nas. W tej chwili wszystko miało sens. Czułam jego ręce na moich plecach, a potem jak przyciąga mnie bliżej siebie. Nie wiem, ile trwało to, co działo się między nami, ale wiedziałam, że chciałam tego. Chciałam być blisko niego, chciałam czuć, że to, co czuję, jest prawdziwe. Że nie ma już strachu, że wszystko, co się wydarzyło, może przestać istnieć w tej chwili. Nie musieliśmy mówić. Nie musiałam nic tłumaczyć. Wszystko, co chciałam, to być tu, w jego objęciach. Całować go. Czując, jak jego ciało odpowiada na moje. Jakby przez ten moment nasza więź stała się czymś większym niż słowa, większym niż cokolwiek, co moglibyśmy wymyślić.
CZYTASZ
Hidden secrets
Novela JuvenilW świecie pełnym cieni nie ma miejsca na słabość. Gdy miałam 3 lata, wierzyłam, że jest moim bohaterem. Gdy miałam 6, zrozumiałam, że nie ma bohaterów - są tylko potwory. Gdy miałam 12, zaczęłam bać się sekretów szeptanych za zamkniętymi drzwiami. G...
