Spojrzałam na mojego dziadka, jego twarz wykrzywioną w grymasie bólu. Strzał, który oddałam, nie zabił go, ale z pewnością postrzelił jego nogę na tyle, by nie mógł się ruszyć. Zamiast usłyszeć cokolwiek, co choćby na chwilę złagodziłoby napięcie w tym pokoju, widziałam tylko pogardę, jaką zawsze żywił wobec kobiet. Czułam, że mam go w rękach, że to ja mam przewagę.
Moje serce biło szybciej, a ręce lekko drżały, ale nie z powodu strachu. Czułam, jak wewnętrzna siła rośnie we mnie, jak burza gotowa do wybuchu. Nigdy nie czułam się bardziej pewna siebie, choć wokół panowała cisza, jakby cały świat zawiesił się w czasie. Nie pierwszy raz znalazłam się w takiej sytuacji, przez lata niejednokrotnie uczestniczyłam w takich akcjach, często właśnie grając pierwsze skrzypce. Nigdy nie sądziłam, że zmuszona będę stać w ten sposób przed osobą w jakikolwiek sposób spokrewnioną ze mną, zawsze rodzina była świętością, ale ten mężczyzna, choć genetycznie był ze mną związany, rodzinom nie był. Wiedziałam, jaki stosunek miał do tego mężczyzny mój ojciec, więc nie czułam się za grosz winna tej sytuacji. Jednak mimo to, nigdy nie chciałam być na tym miejscu, na którym się znalazłam.
Nachyliłam się nad nim, patrząc mu prosto w oczy. Nie mogłam już patrzeć na jego twarz, pełną arogancji, z pogardą wyryta w każdym zmarszczeniu. Czułam, jak wszystko we mnie rwie się do działania. Byłam silniejsza niż kiedykolwiek. I teraz on to zobaczy.
– Co teraz, dziadku? – Zatrzymałam się, wciąż trzymając broń w ręce, patrząc na niego z chłodną pewnością. – Myślisz, że możesz mnie lekceważyć? Że po tym wszystkim będziesz mógł traktować mnie jak głupią dziewczynę, którą trzeba zamknąć w kącie i trzymać na łańcuchu? Dalej myślisz, że powinnam być ozdóbką takich oblechów jak Ty?
Jego twarz wykrzywiła się z wściekłością. Próbował wstać, ale ból w nodze, a może i świadomość, że nie ma już żadnej siły w tej sytuacji, powstrzymały go. Wydobywał z siebie stłumione pomruki, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie mógł. Wiedziałam, że nie spodziewał się, że to ja będę miała teraz przewagę. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek to ja stanę tutaj, z bronią w ręku, w pełnej kontroli.
Przełknęłam ślinę, ale nie odwróciłam wzroku. Teraz to ja miałam głos. To ja decydowałam, co się stanie. A on... On nie miał już nic do powiedzenia.
– Jesteś tylko kobietą, Lara. – Jego głos był twardy, pełen pogardy, jak zwykle. – Nie masz prawa decydować. Powinnaś być ozdobą. Nie masz prawa do niczego. Nie rozumiesz, jak działa ten świat.
Czułam, jak przez moje ciało przepływa energia złości. Moje dłonie zacisnęły się na broni, ale nie strzeliłam. Nie musiałam. To nie była już walka o życie. To była walka o coś, czego nigdy nie chciał mi dać – szacunku. Nie tylko mi ale żadnej kobiecie, manipulował nimi od dziesiątek lat, moją prababką, babką i teraz, jak się okazało matką.
– Mam dość twoich słów, dziadku – powiedziałam spokojnie, ale z wściekłością, która nie miała już granic. – Mam dość bycia traktowaną jak ktoś, kogo można zignorować. Teraz to ja mam głos. I to ja decyduję, co się dzieje.
Zatrzymałam się na chwilę, pozwalając tej ciszy zdominować pokój. Jego wzrok nie zdradzał niczego, ale w jego oczach dostrzegałam tylko jedno – frustrację, która nie zmieniała faktu, że to ja byłam tu teraz na górze. To ja byłam w kontrolnej pozycji, choć nie chciał tego zaakceptować. W tym czasie podniósł się, a własciwie Roberto go postawił na nogi. I choć wzrostem był mi równy, to ja wiedziałam, że nie dorasta mi nawet do pięt. Byłam od niego wyżej, byłam silniejsza, a co najważniejsze moja pozycja była silniejsza. Przed drzwiami pokoju usłyszałam jakieś hałasy, ale nie przywiązałam do nich teraz zbytniej wagi.
CZYTASZ
Hidden secrets
Teen FictionW świecie pełnym cieni nie ma miejsca na słabość. Gdy miałam 3 lata, wierzyłam, że jest moim bohaterem. Gdy miałam 6, zrozumiałam, że nie ma bohaterów - są tylko potwory. Gdy miałam 12, zaczęłam bać się sekretów szeptanych za zamkniętymi drzwiami. G...
