"49. Co dalej?*

3.6K 221 139
                                        

*Angela następny dzień rano.*

Kiedy wstałam byłam sama w domu. Zeszłam leniwie na dół, ale nikogo nie było. Na stole leżała karteczka "Jestem na zakupach. Zrób sobie śniadanie. Mama💟". O tej porze na zakupach? A nie czekajcie... Już jest 11:20... To chyba jednak normalne.

Poszłam do pokoju i nałożyłam czarne szorty, białą, krótką bluzeczkę i na to cieniutki czarny sweterek ( taka firanka, tylko czarna i z długim rękawem). Poszłam do kuchni i zjadłam śniadanie. Siedziałam przed telewizorem kiedy przypomniałam sobie, że od powrotu mamy nie włączyłam telefonu. Pobiegłam na górę, wzięłam to co chciałam i tak samo szybko wróciłam na kanapę.

Odblokowałam telefon i zobaczyłam wiadomość.

Od n.n: Hej Angela! Chciałem zapytać o co chodziło z tym kolesiem... Czemu chciał ci zrobić krzywdę? Denerwuje mnie moja niewiedza i chciałbym ci pomóc...
Odezwij się...
Michał xx

Od razu zapisałam sobie jego numer. Ale odpiszę mu później.

Tylko pytanie skąd on ma mój numer?!

Od Leo❤: Hej kochanie! Jak się spało? Spotkamy się dzisiaj księżniczko?💘

Jemu też później odpiszę.

Od n.n: A dzisiaj co będzi? Napad? Porwanie? Tylko kogo? Może hmm... Sam nie wiem... Może pójdziemy na calość i dokończymy to z wczoraj? Leondre już za długo spokojnie chodzi po tym świecie... Jak myślisz co sobie zrobi kiedy dowie się najgorszego? Dzisiaj jestem osobiście niedaleko ciebie... Myślisz, że będziesz wiedziała kim jestem?

Tego sms się przestraszyłam. Byłam gotowa płakać... Ale moja mama wtedy wróciła do domu, więc musiałam się opanować.

- Wróciłaaaaam!- wydarła się na cały dom, a ja pobiegłam pomóc jej z zakupami.
- Głucha to ja nie jestem!- krzyknęłam równie głośno. I obie się zaśmiałyśmy.
- O właśnie. Wiesz kogo spotkałam?- zapytała kobieta.
- No... Nie, ale pewnie zaraz się dowiem.- uśmiechnęłam się.
- Tomasa!
- Kogo?- krzywo na nią spojrzalam.
- No... Ojca Wiki... Przyjechał na pare dni. Ma podobno dokończyc jakieś ważne sprawy i wraca do Londynu. Miałam cię od niego pozdrowić!- uśmiechnęla się moja rodzicielka.
- O dzięki...- dziwnie widziałam go może dwa razy... No nic...

Kiedy rozpakowalam z mamą resztę zakupów, poszłam na górę, a ona do zaprzyjaźnionej sąsiadki na kawę.

Postanowiłam odpisać na smsy

Do Leo❤: No w sumie to możemy... O której i gdzie?

Od Leo❤: Suuuuper! No to przyjde po Cb o 15:20💗 kocham cię💞

Nie odpisałam, bo w sumie po co?... Mam jeszcze 2h do spotkania, dużo czasu...

Traz dalej... Michał...

Do Michał: Michał... To nie tak, że chciał mnie skrzywdzić... Chciał mnie postraszyć, żebym dała nu telefon i portfel... To nic takiego.. Nikomu o tym nie mów, a najlepiej zapomnij o tej akcji... Przykro mi, że ucierpiałeś i jeszcze raz dziękuję...

Od Michał: Czuję, że kłamiesz... O co chodzi Angela? Chcę ci pomóc... Nie chodzi o to, że ucierpiałem... Proszę, zaufaj mi.

Do Michał: Ale ja nie potrzebuję pomocy... A jak coś to Leo mnie wesprze... Nie zadręczaj się tym i błagam nikomu nie mów.

Od Michał: Nikomu nie powiem. A Leo to ten twój chłopak?

Do Michał: Tak... I bardzo mi pomaga, więc nie masz się o co martwić 😌

Od Michał: Ale jakoś jak go potrzebowałaś to go nie było😐

No co ty nie piwiesz?! No chyba o to temu kolesiowu chodziło! Halo tu logika!

Do Michał: Nie doszukuj się tu niczego... To nie tak...🙇

Od Michał: No ok. A tak btw to podobno dziewczyny przez niego robią różne głupie rzeczy więc uważaj...😟

Do Michał: Nie przez niego... Tylko przez swoją głupotę. Mówilam ci, że wszystko ok i żebyś się nie przejmował😊

Od Michał: No ok. Ale ja tak szybko nie odpuszczę i dowiem się wszystkiego😉 wiem, że coś jest nie tak...😕

Nie no jak jeszcze coś odpiszę to się pogrążę... Koniec! Nic nie odpisuję!

Rzuciłam telefonem o łóżko, tak, że się odbiło i przedmiot wylądował na ziemi. Trudno.

Przez następną godzinę leżałam na łóżku.
Koło 15:00 wstałam i poszłam się ogarnąć. 15 po byłam już gotowa, czekałam na Leo, ale mijały kolejne minuty, a on nie przychodził.
20 po 15 dostałam wiadomość.

Od Leo❤: Podejdziesz do parku, będę tam za 10 min... Przepraszam❤

No spoko, w sumie do parku mam 8 min drogi. Przecież nie zrobię mu za to awantury.

Wzięłam szybko rzeczy i wyszłam z domu. Szłam wolnym krokiem wsłuchując się w muzykę, lecącą ze słuchawek.

Szłam chodnikiem, dziwne, że nikogo nie ma. To miejsce zawsze tętni życiem... Nagle usłyszałam szelest, ktoś zaciągnął mnie do bocznej uliczki. (Nie no serio?! Mogliby wymyślić coś bardziej oryginalnego... Powtarzacie się! Heloł -,-)

Jakiś facet stał twarzą w twarz do mnie. Nie widziałam go, było za ciemno... Zaczął się do mnie dobierać, jeju jaki zbok! Fu! Przyparł mnie do muru. Zaczęłam się wyrywać, płakać, ale nic. Kiedy już miał mi ściągnąć bluzkę, usłyszeliśmy trzask. Facet spojrzał w tył i to była moja szansa. Wysunęłam się spod jego rąk, kopnęłam yyy.. No wiecie gdzie i zaczęłam biec. Facet chyba mnie nie gonił, trochę go to chyba zabolało, ups? Cały czas płakałam. Biegłam jeszcze kawałek, kiedy wpadłam na chłopaka.

- Prze-przepraszam...- wyjąkałam nie patrząc na niego.
- Angela?! To ja Leo!- wtedy podniosłam wzrok. Zobaczyłam mojego chłopaka stojącego z bukietem róż. Od razu się w niego wtuliłam.
- Angela co się stało?!- zapytał kiedy siadaliśmy na ławce.
- Ten facet... On... On... Chiał... Ściągnąć mi bluzkę... On... Chciał mnie... Zgwałcić...- ostatnie słowo wypowiedziałam bardzo cicho. Leo podniusł się z miejsca.
- Zabije chuja!!! Kto to był?!
- Ale ja... Nie wiem.. - rozpłakałam się jeszcze bardziej, a chłopak mnie przytulił.
- Już dobrze... Nie płacz...- uspokajał mnie.

Później chłopak odprowadził mnie do domu. Włożyłam róże do wazonu i razem z Leo poszliśmy do mojego pokoju. Zasnęłam, znaczy prawie. Słyszałam jeszcze tylko jak Leo szepcze

- Znowu mnie nie było... Nigdy mnie nie ma... Nie umiem cię nawet ochronić... Wybacz mi...

Boję się co będzie dalej...




👐👐👐👐👐👐👐👐👐👐👐👐👐👐👐

crazyheart69

Zadowolona?😂💗

"Anioł" |L.D| //ZAKOŃCZONEOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz