Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Nieznany: Ładnie to tak się zabawiać?
Kurwa. Kurwa. Kurwa...
Odłożyłam telefon i wyszłam z łóżka. Zarzuciłam na siebie sweter i spojrzałam na śpiącego Yoongiego. Wykasowałam smsa i wyszłam do kuchni.
Co jak te zdjęcia wstawi ktoś do internetu? Albo wyśle do jakiejś gazety plotkarskiej? Ale by były problemy...
Usiadłam na kanapie i wyciągnęłam telefon. Po raz pierwszy od tygodnia odpisałam na wiadomość.
Nomi: Czego chcesz?
Nieznany: Ciebie... Zawsze tylko Ciebie.
Nomi: Jimin... Cholera, przecież ty mnie nawet nie kochasz...
Nieznany: Ale chce wszystkiego co należy do Yoongiego.
Nomi: Dasz mu spokój jak od niego odejdę?
Nieznany: Tak.
Wiedziałam... Odłożyłam telefon i oparłam się o kanapę. Muszę go zostawić? Dlaczego po raz kolejny ktoś wtrąca się pomiędzy nas? Może nie jesteśmy sobie pisani...
- Dlaczego nie śpisz? - usłyszałam zaspany głos Yoongiego. Usiadł obok mnie i objął. - Nie umiem spać... - Nie zmęczyłem Cię za bardzo? - Najwidoczniej - odpowiedziałam i oparłam się o jego klatkę piersiową. - To może powtórka? Tylko tym razem na kanapie - mruknął i pogładził mnie po udzie. Odsunęłam się od niego. Nie możemy... Jimin napewno dalej mnie obserwuje... - Nie Yoongi, nie mam ochoty - odpowiedziałam, a on zaśmiał się i cmoknął mnie w czoło. - Dobrze, dobrze. To może film? - Poprostu przytul mnie - powiedziałam i wyślizgnęłam się na jego kolana. Zaśmiał się i objął mnie mocno. - Co Cię męczy maleńka? - Nic takiego... Poprostu czuje się zmęczona tym wszystkim... - To może chcesz sobie zrobić przerwę i pojechać gdzieś? - Ale masz pracę... Ja mam studia i pracę... - Na weekend hm? - zapytał, już miałam się zgodzić ale przypomniało mi się, że Yoongi ma urodziny. - W ten nie mogę, ale następny czemu nie - odpowiedziałam. - A co robisz w tej weekend? - zapytał i spojrzał na mnie. - Hm... Umówiłam się że znajomymi... - skłamałam, a on posmutniał. - Oh... No okej, nie było tematu - powiedział - To jak? Wracamy do łóżka czy może wolisz pooglądać film? - Łóżko - szepnęłam i zarzuciłam ręce na jego ramiona. Wstał razem ze mną i ruszył w kierunku sypialni.
- Hallo Nomi!! Słuchasz mnie? - potrząsnął mną Hoseok. Spojrzałam na niego i przestałam na chwilę myśleć o Jiminie. - Sorry, co mówiłeś? - zapytałam. - Ja już ogarnąłem salę i gości - powiedział Hoseok. - A ja catering, tort, muzykę - powiedział Namjoon i spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. - A ja co? - Ty masz kupić coś ładnego i zapewnić później atrakcje Yoongiemu w łóżku - powiedział Hoseok i poruszył brwiami. Namjoon się zaśmiał a ja walnęłam Hoseoka w głowę. - Odwal się - powiedziałam. - Oj no żartuje - powiedział Hoseok i mnie przytulił. - O której te urodziny? Szybko wam to poszło. - Sobota godzina 19 - powiedział Hoseok. - Dużo będzie osób? - zapytałam, a Namjoon skinął głową. - Skoro zapraszał ludzi Hoseok to tak. Będzie ich kurewsko dużo. - Rany... Zaczynam się stresować... - mruknęłam. A Hoseok objął mnie mocniej. - Z nami nie musisz się stresować - powiedział. A ja skinęłam głową i znów przypomniałam sobie o Jiminie. Ciekawe czy jest tutaj...
Telefon Hobiego zawibrował. Spojrzał na niego i uśmiechnął się. - Dobra muszę lecieć. Jesteśmy w kontakcie - powiedział i dopił kawę. Skinelismy głową z Namjoonem i już po chwili nie było go.
- Zakochany... - mruknęłam. A Namjoon się zaśmiał. - Nareszcie przyszedł i czas na niego - odpowiedział. Oparł głowę na dłoniach i spojrzał na mnie - Co się dzieje Nomi? - Nic... A czemu pytasz? - Jesteś wystraszona, zamyślona... Cos się dzieje - powiedział. - Wydaje Ci się... - mruknęłam i chciałam wstać. Ale złapał mnie za rękę. - Jimin? - Co? - Jimin nie daje Ci spokoju? - Przestań... - warknęłam i chciałam się wyrwać. Ale trzymał mnie mocno. - Co znów chce od Ciebie? Czemu nie przyszłaś i nie powiedziałaś, że coś jest nie tak? - powiedział z pretensja w głosie. - Bo jestem duża Namjoon, radzę sobie sama - odpowiedziałam. A on puścił moja dłoń. - Nomi... Nie możesz... Pogadaj z Yoongim - powiedział Namjoon. - Nie ma o czym - powiedziałam i wyszłam z kawiarni. Ruszyłam szybkim krokiem w kierunku domu. Musiałam przejść przez cholerny park, robiło się już ciemno... Nienawidzę zimy. Założyłam kaptur, rękawiczki i spuściłam wzrok. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu...
- Witaj Nomi, nareszcie się spotykamy... - powiedział jakiś damski głos. Podniosłam wzrok i zamurowało mnie. - Lisa?