38

2.7K 167 15
                                        

Jak mam mu o tym powiedzieć? Przecież on się wścieknie... A już było tak dobrze. 

Raz się żyje. Wchodzę.

- Yoongi? Możemy pogadać? - zapytałam wchodząc do jego studia. Odwrócił się do mnie i uśmiechnął.
- O czym? Zaraz będę gotowy i możemy jechać po rzeczy - odpowiedział z uśmiechem na ustach. Przygryzłam wargę i podeszłam do niego, usiadłam na biurku i chwilę odczekałam.
- Co jest? - zapytał i pogładził mnie po udzie.
- Nie możemy ze sobą zamieszkać - powiedziałam najszybciej jak się da. Yoongi zmarszczył brwi.
- Dlaczego? 
- Rozmawiałam o tym z Namjoonem kiedyś. Doszłam do wniosku, że powinnam spróbować pożyć na własny rachunek. Nie u kogoś, nie z kimś ale sama - powiedziałam, a on się zaśmiał.
- Żartujesz tak? 
- Nie Yoongi, mówię poważnie. Wynajęłam nawet mieszkanie, nie mogę się teraz wycofać.
- Ale jak Ty sobie to wszystko wyobrażasz? 
- Jak to jak? Normalnie. Będziemy się spotykać ale każde z nas będzie miało własny kąt. Chyba dobre rozwiązanie - odpowiedziałam, a on pokręcił głową.
- Nie - odpowiedział - Zamieszkasz ze mną. To już ustalone.
- Pomiędzy kim a kim? Bo ja raczej nic z tobą nie ustalałam - odpowiedziałam. Wiedziałam dokąd zmierza ta rozmowa, ale nie mogłam odpuścić.
- Ale ja nie chcę bez Ciebie mieszkać - warknął - Nie chcę być już więcej sam.
- A ja mam ją odwrót. Zawsze byłam z kimś, potrzebuje pobyć sama.
- Czy dalej rozmawiamy o mieszkaniu?
- Sama nie wiem... - odpowiedziałam.
- Nie chcesz mnie? 
- Chce... Ale poprostu daj mi więcej wolności, więcej czasu. Chce poczuć się jak dorosła i samodzielna osoba.
- Ale tutaj też możesz być... - zaczął ale mu przerwałam.
- Właśnie, że nie. Nie mogę. Ty zawsze będziesz przychodzil mi na ratunek, zawsze będziesz mi pomagał.
- To źle?
- Nie ale... Cholera, wszyscy mieli chwilę samodzielności tylko nie ja. Czuje się... Źle z tym rozumiesz? 
- Nie rozumiem - warknął i wstał. Złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie.
- Chce żebyś przyjeżdżał do mnie, żebyś zabierał mnie na randki a później odwoził do domu. Chciałabym zapraszać Cię na noc, chciałabym trochę za Tobą zatęsknić i pisać Ci słodkie smsy na dobranoc i dzień dobry - powiedziałam mu do ucha i złożyłam pocałunek za jego uchem. Westchnął i objął mnie.
- Tego chcesz? - zapytał.
- Tak - odpowiedziałam, a on skinął głową.
- Ale codziennie będziesz mnie zapraszała na noc - powiedział i klepnął mnie w pośladek. 
- Co weekend - odpowiedziałam, a on się zaśmiał.
- O nie, nie - odpowiedział.
- Co dwa dni?
- Niech będzie 
- Dziękuję Yoongi - mruknęłam a on powoli zbliżył swoje usta do moich i cmoknął je. 

Czy to możliwe, że jeszcze przed chwilą prawie się kłóciliśmy? A teraz Yoongi jest potulny jak kotek. Mój mały potulny kotek.

- Kocham Cię - szepnęłam pomiędzy pocałunkami.
- Ja Ciebie bardziej - odpowiedział.

Resztę dnia spędziliśmy na ustalaniu zasad mojego samodzielnego mieszkania. W między czasie zdążyliśmy się pokłócić 4 razy. A już po chwili przytulać jakbyśmy się rok nie widzieli.

- Kiedy mam Ci pomóc z przeprowadzka? - zapytał Yoongi gdy leżeliśmy na kanapie i oglądaliśmy jakiś beznadziejny film.
- Poradz... - zaczęłam, ale on nie pozwolił mi dokończyć.
- Kiedy?
- Jutro? Jutro po uczelni mam wolne, więc wtedy.
- Rany... Stresuje się... - szepnął. 
- Czym się stresujesz?
- Boje się, że jak zamieszkasz sama to przestaniesz mnie chcieć - odpowiedział, a ja się zaśmiałam.
- Gdyby tak było to ludzie by się nie zakochiwali. Będę dalej Cię potrzebowała, dalej będę Cię kochała. A nawet troszkę mocniej - mruknęłam i pocałowałam go w szyję.
- Mocniej? - zapytał i pogładził mnie po udzie.
- Mocniej... - odpowiedziałam i przytuliłam go jeszcze mocniej.

- Yoongi! Yoongi! - krzyknęłam wchodząc do pokoju, który zajmowałam u Namjoona - Co ty robisz? - warknęłam i wyrwałam mu z ręki moje majtki.
- Ty naprawdę chodzisz w czymś takim? - zapytał zszokowany.
- O co Ci chodzi? Majtki jak majtki - odpowiedziałam i wróciłam do pakowania.
- Majtki? Tego nie można nazwać majtkami - mruknął i podrapał się po szyi - Często nosiłaś to podczas naszych spotkań?
- Zawsze je noszę - prychnęłam.
- Co?! - krzyknął - Nie mówisz poważnie prawda?
- Mówię całkiem powaznie - odpowiedziałam. A on podszedł do mnie i przytulił mnie od tyłu. Przejechał nosem po mojej szyi i złożył na niej pocałunek.
- Może teraz pokażesz mi jakie masz - mruknął i klepnął mnie w pośladek. Zaskoczyło mnie to, ale nie dałam po sobie poznać. Odwróciłam się do niego i zbliżyłam swoje usta do jego.
- Zapomnij - szepnęłam.
- A to dlaczego?
- Bo teraz chciałam się spakować i wreszcie przestać siedzieć na głowie Namjoonowi i Hayoon - odpowiedziałam.
- Ale mała przerwa... - zaczął i przyciągnął mnie jeszcze bliżej. Walnęłam go w ramię i odsunęłam się.
- Później - odpowiedziałam, a on uśmiechnął się od ucha do ucha. 
- Na to liczyłem - odpowiedział. Zaśmiałam się i wróciłam do pakowania. 

Kilka godzin później staliśmy już w moim salonie i rozpakowywalismy resztę rzeczy. Było ich niewiele dlatego poszło tak sprawnie.

- Ładnie tu - usłyszałam za sobą głos Yoongiego. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i skinęłam głową.
- Prawda - odpowiedziałam i podeszłam do niego. Objęłam go i zaciągnęłam się jego zapachem.
- Jak się z tym wszystkim czujesz?
- Chyba nareszcie mogę powiedzieć, że żyje - odpowiedziałam. Taka była prawda, po raz pierwszy poczułam się wolna, ale zajęta przez Min Yoongiego. Pełna obaw, ale szczęśliwa... To chyba o to chodziło, prawda? 



NevermindOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz