Oboje zbliżyli się do wieży w poszukiwaniu szarego Jedi o którym mówiła Ahsoka. Dzieliło ich parę metrów od wejścia, gdy nagle z górnej barierki jakiś głos zaczął wykrzykiwać.
- Kim jesteście i czego szukacie?
- Szczęścia! - krzyknął Ben. - I pomocy!
- Szczęścia tu nie znajdziecie, ale pomocy owszem, lecz zależy od kogo tej pomocy oczekujecie! - odezwał się głos ponownie. Rey cofnęła się o kilka kroków, aby zobaczyć kto ich nawołuje.
- Przysyła nas Ahsoka Tano. - powiedziała do tajemniczego głosu
- A to ciekawe! Mam z Ahsoką dobry kontakt, wręcz codziennie rozmawiamy przez hologram, a ona mi o niczym nie powiedziała. - Tajemniczy głos zaczął podejrzewać, że przybysze nie mają zbyt dobrych zamiarów.
- To dlatego, że nie zdążyła. - odparł Ben do Rey i popatrzył się na barierkę, na której stał ten, którego obaj poszukują.
- Co tam szepczesz? - głos się zirytował. - Czemu Ahsoka miałaby mi nie zdążyć czegoś powiedzieć?
- Drogi szary Jedi - zaczęła Rey. - o ile pan jest tym, którego szukamy. Najwyższy Porządek połączył się wraz z tym, który obiecał go zniszczyć, z Ruchem Oporu. Razem te organizację zbudowały Gwiazdę Sougaz, czyli jeszcze bardziej potężniejszą broń od Bazy Starkiller.
- A co ma to wspólnego z Ahsoką? - zaczął się niepokoić.
- Niech pan da jej dokończyć! - rzekł Ben
- Gwiazda ta została niedawno użyta na mnóstwach planet, które ta broń zniszczyła w proch. Planeta Coruscant była ich pierwszym celem.
- To jest niemożliwe... - szary Jedi zaczął niepokojąco chwiać się, ale w ostatniej chwili chwycił się poręczy. - Wejdźcie do środka, proszę.
Rey wraz z Benem uczynili to, o co Jedi ich prosił.
Środek wierzy był większy, niż wydawałoby się z zewnątrz. Ściany były ozdobione maskami szturmowców pomalowanych w rozmaite kolory. Można było rzec, że dom ten był dość ładnie urządzony jak na warunki panujące w galaktyce.
- Usiądźcie proszę. - wskazał na dwuosobowy fotel. Sam zaś zajął miejsce na krześle na przeciwko fotela na którego obaj przybysze posłusznie usiedli. - Opowiadajcie teraz co was tu sprowadza.
- To było tak... - Rey i Ben naraz zaczęli.
- Po kolei. - zaśmiał się szary Jedi. - Tak jeszcze dobranej pary to ja w życiu nie widziałem!
- Ale my nie... - oboje spojrzeli na siebie
- A wmawiajcie sobie, co chcecie, ja i tak wiem swoje. - znowu się zaśmiał - Dosyć żartów. Teraz opowiadajcie.
A więc oboje zaczęli opowiadać swoją historię od samego początku, o tym, jak walczyli przeciw sobie w Bazie Starkiller, jak potem moc łączyła ich w niespodziewanych momentach, na co stary Jedi omal się nie zakrztusił zrobioną przez siebie herbatę, których swoich rozmówców z chęcią poczęstował. Z zafascynowaniem przysłuchiwał się historii, które działy się wprawdzie kilka dni temu, aż w końcu doszli do tej właśnie chwili.
- To niesamowite, że wam udało się przejść aż tak wiele, ale pójdę o zakład, że ja przeżyłem więcej.
- W to nie wątpię. - przyznała rację Rey. - Ale niech pan teraz powie, czy dobrze myślimy, że to pan jest tym szarym Jedi, o którym opowiedziała Ahsoka.
- Mam na imię Ezra Bridger i jestem tym, o którym opowiadała wam Ahsoka.
- I czy pan...
- Mówmy sobie po imieniu, Rey. Nie jestem aż tak stary, aby do mnie mówić pan. - znowu Ezra zaczął się śmiać.
- Dobrze, a więc, czy ty pomożesz nam wejść w świat już umarłych, aby duchy pomogły mi uleczyć moją rękę?
- I by mogły nam pomóc we wprowadzeniu równowagi w galaktyce? - spytał Ben
- Oczywiście. Z chęcią też i ja wejdę w ten świat pozamaterialny, aby móc porozmawiać z moimi przyjaciółmi, którzy już odeszli.
CZYTASZ
REYLO || BALANCE
Science Fiction#1 miejsce w reylo - 05.12.2018 #1 miejsce w zlotemysli - 24.02.19 #1 miejsce w podloga - 25.02.19 Moje pierwsze opowiadanie o reylo! Mam nadzieję, że ci się spodoba! Po wydarzeniach z "Ostatnich Jedi" Rey udaję się do opuszczonej bazy Ruchu Oporu n...
