- To była tylko zwykła legenda, którą słyszałem, gdy byłem jeszcze młody. - powiedział Ezra chcąc wyjaśnić całą tą sytuacje. - Poza tym, Aja, masz tyle ciekawych legend związanych ze mną, a ty wybrałaś akurat tę najmniej ciekawą.
- Naprawdę? - zaśmiała się Aja. - W takim razie opowiedz którąś z tych twoich "ciekawych legend".
- No na przykład ta o "świecie między światami"! - chciał obronić się Ezra. Zdziwił się jednak, gdy Aja znowu się zaśmiała.
- Na pewno zmyślasz!
Ben i Rey stali sobie obok ducha Ezry i z coraz większą ciekawością przysłuchiwali się tej rozmowie.
- O jaki "świat między światami" chodzi? - zapytał w końcu Ben. - Co to takiego jest.
- Sam nie wiem, co to jest. - przyznał Ezra.
- Bo kłamiesz i takiego czegoś nie ma! - przerwała Aja.
- Zamknij się już. - zaśmiał się Ezra. - Dorośli rozmawiają!
Aja zrobiła zniesmaczoną minę, ale po chwili dotarło do niej, że wojna wisi w powietrzu, a ona zamiast pomagać przeszkadza. Usiadła więc na trawię i zaczęła z kwiatów pleść wianek.
- Gdy byłem w wieku Aji przeżywałem naprawdę wielkie przygody z moimi przyjaciółmi. Co prawda straciłem też mistrza, ale generalnie wspominam moją młodość dosyć dobrze. Któregoś dnia dostałem cynk, że coś ważnego jest niedaleko bazy wykopaliskowej na Lothal, więc poszedłem tam z moją przyjaciółką. Okazało się, że to są jakieś wrota do innych światów. Tam słychać głosy z przeszłości i z przyszłości. - opowiadał Ezra.
- Niesamowite. - przyznał Ben.
- A wiesz, co Ben? Zdawało mi się, że tam między światami słyszałem też twój głos. - wyznał Ezra, a Bena aż zatkało. - W ten sposób uratowałem Ahsokę, którą zapewne już poznaliście. Próbowałem ocalić też mojego mistrza, ale nie potrafiłem.
- W jaki sposób "uratowałeś" kogoś z przeszłości? - zapytał coraz bardziej zaintrygowany tematem Ben.
- Prosta sprawa. Widać coś w stylu "wyrwy" z przeszłości i w tą "wyrwę" można kogoś przeciągnąć z przeszłości do teraźniejszości. Nie wiem jak to działa jeżeli chodzi o przyszłość i raczej bym nie próbował. - starał się tłumaczyć Ezra.
Aja skończyła pleść wianek z kwiatów. Zakradła się z tyłu Ezry i szybkim ruchem założyła mu wianek na głowę.
Ezra chwycił za to, co nagle miał na głowie. Zaśmiał się, gdy wyczuł wianek z kwiatów i trawy. Odwrócił się do Aji, która na początku przeraziła się, że Ezra będzie zły, ale jak duch zaczął się śmiać, to ona zrobiła to samo.
- To w takim razie lecimy na Lothal. - oznajmił Ben. - Tylko czego tak naprawdę mamy szukać?
- Szukajcie Loth-Wilków! - odpowiedział Ezra po czym wrócił do świata duchów. Zniknął wraz z wiankiem od Aji.
Rey, Ben i Aja pobiegli natychmiast do Sokoła. Po chwili znaleźli się już na orbicie Beniondy.
- To... Po co tak właściwie tam lecimy? - zapytała Aja.
- Proste, cofnąć się w przeszłość i pokonać Najwyższy Porządek jeszcze, gdy posiadali Bazę Starkiller.
- Jak to? - zdziwiła się Aja. - Ty wiesz, że jak zniszczysz Bazę Starkiller, gdy ty na niej byłeś to ty też zginiesz?
- Nie ma nawet mowy o śmierci Bena. - powiedziała Rey. - Trzeba znaleźć inne rozwiązanie. Takie, żeby nikt nie umarł.
CZYTASZ
REYLO || BALANCE
Science Fiction#1 miejsce w reylo - 05.12.2018 #1 miejsce w zlotemysli - 24.02.19 #1 miejsce w podloga - 25.02.19 Moje pierwsze opowiadanie o reylo! Mam nadzieję, że ci się spodoba! Po wydarzeniach z "Ostatnich Jedi" Rey udaję się do opuszczonej bazy Ruchu Oporu n...
