×23×

490 47 240
                                    

mame, pls powiedz, że wcale nie jest tak źle.

I JA KCE KOMENTARZE. DUSZO

"oto depresja"

×××

- Andy. - usłyszałem cichy głos, i w tamtej chwili wiedziałem już, że to koniec mojego snu.

Jednak ten - zbyt znajomy - głos, był strasznie blisko mnie. Obudził mi się zmysł węchu, przez co poczułem ciepły zapach czekolady.

Ryan

naprawdę został ze mną przez całą noc?

Uśmiechnąłem się delikatnie.

- Czas wstawać. - przeczesał dłonią moje włosy, powodując tym u mnie palące rumieńce.

jasne, ciesz się póki możesz.

to nie był ani pierwszy, ani nie ostatni dzień, przegrywie.

Otworzyłem oczy i zatrzymałem się jak wryty.

- Sen. - wyszeptałem, czując narastające nudności.

- Co? - Ryan poruszył się niespokojnie, widząc zapewne, jak wszystkie kolory uciekają mi z twarzy.

- Sen. - jęknąłem, czując narastające łzy. Zerwałem się z łóżka i pobiegłem do łazienki, czując że dłużej nie wytrzymam. Upadłem nad toaletą i zwróciłem do środka wszystko, co wczoraj zjadłem.

gruba świnia.

Cichy szloch wypadł mi z ust, kiedy skończyłem i opadłem na podłogę, zupełnie sflaczały. Czułem się źle, strasznie źle. I fizycznie i psychicznie.

nie wierzę.

to naprawdę wróciło.

to wszystko.

to wszystko wróciło.

Ryan stanął w futrynie drzwi, a ja podniosłem na niego zmarnowany wzrok, oddychając przez usta.

Chłopak, który dalej był tylko w spodniach od piżamy, podszedł do mnie i spuścił wodę w toalecie. Usiadł obok mnie i westchnął głośno.

- Nie musisz tego robić. - wychrypiałem, patrząc na niego przez łzy.

- Czego? - zapytał zdziwiony.

- Tak się mną przejmować. - odpowiedziałem, patrząc tępo przed siebie, czując kolejne łzy. - Rozumiem że jest Ci źle, że mnie prześladowałeś, ale nie musisz robić tego wszystkiego. Tylko cię ranię, bo ciężko jest Ci na mnie patrzeć. W sumie jak każdemu. - uśmiechnąłem się smutno.

- Nie chcesz żebym był twoim przyjacielem. - stwierdził, a głos mu zadrżał.

- Nie, źle mnie zrozumiałeś. - odpowiedziałem szybko, odwracając się do niego. - Przeze mnie nie śpisz w nocy, zamartwiasz się...

- Bo mi na tobie zależy. - przerwał mi, patrząc na mnie dużymi oczami. Zrobiło mi się mega ciepło na sercu.

- I chce się z tobą przyjaźnić. - kończyłem, starając się powstrzymać uśmiech. - Bo to najlepsze co mnie w życiu spotkało. Ale nie chcę cię niszczyć Ryan.

- Nie przestanę. - powiedział twardo, kręcąc głową. - Choćby mnie siłą zabierali, ja zostanę przy tobie. Chyba że sam zdecydujesz, że masz mnie dosyć.

- Tego nie zrobię. - uśmiechnąłem się, pomimo mojego obecnego stanu, uśmiechnąłem się do niego. Odwzajemnił to, i przez chwilę patrzyliśmy się na siebie, z szerokimi uśmiechami.

𝚠𝚑𝚊𝚝 𝚢𝚘𝚞 𝚌𝚊𝚗'𝚝 𝚜𝚎𝚎 × 𝑹𝒂𝒏𝒅𝒚 ZAWIESZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz