44

533 26 4
                                        

Wraz z chłopakiem podniosłam JJ i szybko skierowaliśmy się w stronę mojego samochodu. Alexie szybkim ruchem podążyła za nami.

___________

Wsiadłyśmy do pojazdu, podziękowałyśmy James'owi za pomoc i szybko pojechałyśmy do domu Grazer'a.

Zaparkowaliśmy na podjeździe i wysiadłyśmy. Podeszłam do Jane i pomogłam jej wysiąść. Jej policzek był cały we krwi.

-Wiecie, że nie musicie mi pomagać? Sama dam sobie radę. Wracajcie do szkoły. - Powiedziała słabo.

-Nie ma mowy, nie zostawimy się w takim stanie. - Odpowiedziała Al.

Byłyśmy już prawie pod drzwiami, gdy te się otworzyły a zza nich wyłonił się Oleff. Podbiegł do nas i wziął od nas ranną dziewczynę. Jednak nie jest taka ci*a i ją podniósł, ale przecież JJ to patyk.

-W ogóle co ty tu robisz? Nie powinieneś być w szkole? - Zapytałam chłopaka.

-Nie dzisiaj na uczelni mają jakiś dodatkowe zajęcia, więc nie wszyscy musieli na nie iść. - Odrzekł.

Chciałam zadać mu następne pytanie, ale ten wszedł do łazienki z Jane na rękach i poprosił mnie bym znalazła apteczkę.

Jane pov.

Gdy wysiadłam z samochodu myślałam, że już będzie lepiej. Błąd. Było gorzej, albowiem prawie zemdlałam. Nagle poczułam jak ktoś mnie podnosi. Napewno nie była to żadna z dziewczyn. Poczułam delikatny kojący zapach wokół siebie.

Docierały do mnie tylko zagłuszone głosy. Jakbym była gdzieś daleko, pod wodą.

Chwilę później chłopak, który przez cały czas mnie niósł, usiadł.

-Jane nic ci nie jest? Jane! Jane! - Zaczął mówić trochę przestraszonym głosem, ale i on wydawał się jak zza mgły. - Jane proszę, powiedz coś.

I w tym momencie dotarło do mnie kto to jest.

-Wyatt? - Zapytałam cicho.

-Uf, ty żyjesz! - Powiedział z ulgą.

Zobaczyłam tylko, jak Rach wchodzi do łazienki i kładzie coś na wannie.
Wyszła.

-Dasz radę usiąść sama?

-T-tak. - Powiedziałam drżącym głosem.

Wstał i pomógł mi usiąść na toalecie.

Wyciągnął jakieś waciki i coś jeszcze z apteczki. Mój obraz powoli zaczął się wyostrzać.

-Uwaga bo teraz zaszczypie. - Powiedział przyciszonym głosem.

~~Wyatt pov. ~~

-Teraz zaszczypie, trochę poboli i przestanie. - Powiedziała. - Szkoda, że z sercem tak to nie działa.

-Szkoda. - Odpowiedziałem z wyczuwalnym smutkiem.

Przyłożyłem wacik do jej policzka, a ona tylko się wzdrygnęła i cicho mruknęła. Po kilku minutach było już po wszystkim. Ale ślady zostały. Dwie delikatnie tylko zaczerwienione kreski, jedna trochę mocniejsza, ale też słaba i ta ostatnia najgłębsza.

Przytuliłem Jane i powiedziałem:

-Już jest dobrze. Zagoi się.

Ona delikatnie odwzajemniła uścisk. Krew z rany już przestała lecieć. Na szczęście.

Ogarnąłem łazienkę, wziąłem apteczkę i pomogłem wstać dziewczynie.

~~Alexie pov~~

Siedziałam z Rachel i czekałam na to, aż Wyatt wróci z Jane. Martwiłam się.

Siedziałyśmy jakieś 5 minut w ciszy, którą przerwał zchodzący z góry Noah.

Noah.

Wstałam i podeszłam do chłopaka. Nie panowałam nad sobą. Poprostu podeszłam i się w niego wtuliłam. Tak mi tego brakowało.

Schnapp z początku nie wiedział co się dzieje, ale chwilę później odwzajemnił uścisk.

Staliśmy tak w ciszy. Przyjemnej ciszy.

-Noah możemy porozmawiać? - Zapytałam.

-Oczywiście.

Weszliśmy na górę do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku i czekałam, aż chłopak usiądzie obok. Gdy to zrobił powiedziałam:

-Ja wiem, że zachowałam się jak idiotka, ale ja nadal cię kocham.

-Też cię kocham Al i ty wcale nie zachowałaś się jak idiotka, to raczej ja byłem idiotą, robiąc takie głupstwo.

Nic nie odpowiedziałam. Poprostu się do niego przysunęłam i go pocałowałam.

fucked up Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz