Ja spałam na moim szpitalnym łóżku, a Finn obok Jane na fotelu. Niby nie są razem, ale wiem, że będą. Dobrały się dwa patyki.
----------------
~~~time skip~~~
4 dni później.
Jane pov.
Jest piątek. Rachel na szczęście już wróciła do domu. Lekarze stwierdzili, że może już wyjść, bo nie ma zbyt wielkich obrażeń, ale i tak musimy na nią uważać.
Siedzieliśmy teraz wszyscy w pokoju Jacka. Chłopak robił coś na laptopie a my siedzieliśmy i się nudziliśmy.
Jeśli chodzi o Finna i Rachel, to można powiedzieć, że oni tu mieszkają. Z tego co wiem jest tak od dawna.
Wczoraj dołączył do nas również Wyatt, który wydaje się być spoko typem oraz Sadie, którą wszyscy nazywają marchewą, przez jej włosy. Polubiłam te dwójkę.
-Ale nuuuuudy. - Przeciągnął Finn.
Jeśli chodzi o nasze relacje, to wsumie nie wiem jak to nazwać. Poprostu to skomplikowane. Raz możemy się tulić i całować, a potem nagle jeb i nie wiadomo dlaczego, albo się do siebie nie odzywamy, albo wzajemnie się wyzywamy.
-Zagadzam się. - Odparł od niechcenia Wyatt.
Spojrzałam na Alexie. Dziewczyna właśnie przytulała się do Noah, który chwilę wcześniej przyniósł jej herbatkę.
Ich relacja robi się coraz bardziej intymna. Pasują do siebie, to fakt. Ja mam wielką nadzieję, że oni niedługo będą razem.
Zrobiło mi się niewygodnie, więc zmieniłam pozycje. Położyłam się na plecach, a moja głowa zwisała luźno poza łóżkiem. Patrzyłam teraz na Finna siedzącego pod ścianą. Wolfhard spojrzał się na mnie podejrzanie i chytrze się uśmiechnął. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
Po pewnym czasie rozbolała mnie głowa, więc znowu zmieniłam poze. Zeszłam na podłogę i usiadłam obok Finna. Spojrzałam na moje wcześniejsze miejsce i cicho się zaśmiałam.
Na moim miejscu leżała teraz Alexie, a na niej siedział Jae. Rodzeństwo zaczęło się wyzywać. Bawiło mnie to. Chłopak siedzący obok mnie, przybliżył się i szepnął do mojego ucha.
