Nic nie odpowiedziałam. Poprostu się do niego przysunęłam i go pocałowałam.
__________
~~NEXT DAY~~
-Noah... Noah, Noah ty śledziu wstawaj! - Krzyknęłam na chłopaka, który spał obok mnie.
-Daj mi spać! - Odpowiedział.
-Never! Wstawaj. - Powiedziałam i zaczęłam robić mu malinkę na szyi. Ten tylko się zaśmiał.- No Schabik wstawaaaaaaj! - Przeciągnęłam błagalnie.
-Oj no dobra!
~~Jane pov. ~~
Obudziłam się i poczułam czyjąś rękę na mojej tali. A no tak. Przypomniał mi się cały wczorajszy dzień.
Po tym jak Wyatt opatrzył moją ranę, poprosiłam go by jako mój dobry ziomek, został na noc. Nie miałam ochoty siedzieć sama, bo wtedy myślałabym o tym za długo.
Poruszyłam się, a ramiona chłopaka mocniej się zacisnęły.
Znowu czułam wokół ten przyjemny zapach.
Chłopak się obudził.
-Hej księżniczko. - Szepnął.
-Hej ziomuś. - Zaśmiałam się cicho.
Chłopak przysunął się jeszcze bardziej. Jego ciepłe usta musnęły moją szyję.
-Wyatt! - Zaczęłam śmiać się jeszcze bardziej. Po całym moim ciele przeszły dziwne ciarki.
Już chciałam coś powiedzieć gdy usłyszałam głośny pisk Alexie. Dochodził z salonu.
Momentalnie podskoczyliśmy i już chwilę później zbiegaliśmy po schodach.
Gdy wbiegliśmy do salonu zobaczyliśmy Al i Noah. Chłopak przytulał roztrzęsioną dziewczynę. Przed nimi leżała paczka.
Podbiegłam i ją otworzyłam. Gdy zobaczyłam jej zawartość, odsunęłam się i przyłożyłam rękę do buzi. Już kilka sekund później Wyatt też znał jej zawartość.
Podszedł do mnie i przytulił.
W kartonie znajdowały się zdjęcia martwych dziewczyn, zakrwawiony nóż i list. Podniosłam ostatnią rzecz i zaczęłam czytać.
Droga Alexie Martell.
A może droga już niedługo nieżyjącą Alexie Martell. Jak wolisz. Pewnie już zapoznałaś się z zawartością paczki.
Pięknę zdjęcia prawda? Tobie też zrobię taką sesję. Chyba, że go w końcu zostawisz. Oh jaka ty jesteś głupia. Ten nóż, hmmm możesz sobie nim podciąć żyły. Zrób to co chcesz, tylko zostaw Noah, albo tak jak mówiłam skończysz jak dziewczyny na zdjęciach.
Z gorącymi pozdrowieniami.
A.S. ❤️
Upuściłam list. Spojrzałam na Wyatta. W jego oczach również był strach. Wielki strach. Przytuliłam go jeszcze mocniej. Chwilę później wstałam i podeszłam do Alexie. Przytuliłam ją i Noah. Tuż po mnie powtórzył moje ruchy, Oleff.
Siedzieliśmy tak, gdy do domu nagle weszła Rachel z Jae i Jack'iem.
-Co tu się... - Zaczął Grazer, po czym spojrzał na paczkę i zdjęcia. Wstałam i podeszłam do niego. Opowiedziałam mu w skrócie. Był tak wściekły jak Jae, Noah i Wyatt. Sami nic z tym nie możemy zrobić. Niestety.
