To było ciężkie.
Dla nas wszystkich.
Jest lepiej, ale nie dla mnie. Nie dla nas.
Widuję je od czasu do czasu. Jasnowłosą sierżantkę miasta.
Brązowowłosą zarządzającą programistyką.
Granatowowłosą szmuglującą pośród mniejszych uliczek.
Czasem myślę, że to ze mną jest coś nie tak. Że tylko ja nie postrzegam tego świata jako uratowany od Ludzi.Wszyscy są z tego dumni, ja nie. W środku mnie jest dość pusto. Zawsze było albo chociaż tak mi się wydaje. Jest coraz lepiej, ale ten stan rzeczy nie jest tym, co plan miał przynieść.
Nie spodziewam się bardzo świetlanej przyszłości. Doskonale o tym wiem. W końcu nie każdy lubuje się w tym jasnym świetle, w którym szczęśliwi są oni. Ja nie. Nyktofilia daje się we znaki.
Tak było zawsze. Przynajmniej dla nich jest lepiej. Czy dla mnie kiedyś będzie?
Nie wiem. Nie chcę wiedzieć.
Chyba nadszedł ten moment, kiedy mam dość tej nicości. Pora to zmienić.
Dokonaliśmy zniszczeń, dokonaliśmy napraw. Teraz jest moment, żeby coś zmienić. Dla siebie, nie dla wszystkich, zwłaszcza gdy wymaga tego ode mnie Trójca.
-Wychodzę. - Mówię. - Wrócę. - I wychodzę.
Kiedyś wrócę. Zawsze wracam.
Podnoszę się, ale nie patrzę na Słońce. Nie patrzę na Księżyc. Nie potrzebuję ich. Nie potrzebuję ich uwagi.
Znam drogę. Wrócę tam, choć nie chcę zbliżać się do tego miejsca.
Nie okłamałem jej.
A przynajmniej tak myślę.
CZYTASZ
‹ D Y S T R O F I A › [Z]
Science FictionMamy unieważniony czas. Od dawien dawna nikt go nie liczy. Ludzie go nie liczą. My też nie. Nie ważne, czego chcesz, Ludzie zawsze wiedzą lepiej co z Tobą uczynić, co uczynić z Nami. To oni decydują o Naszych życiach, snach i myślach. To dzięki ni...