Rozdział 5.

9.6K 243 148
                                        

Sama nie wiem dlaczego, ale jakoś podoba mi się ten rozdział hahaha

Miłego czytania <33

***

    Czekam na strzał, który ostatecznie zakończy moje życie, jednak on uparcie nie pada. Mam wrażenie, że każda kolejna sekunda dłuży mi się w nieskończoność. Chcę, żeby było już po wszystkim.

    Nagle Luca kuca obok mnie i przenosi lufę pistoletu na mój podbródek. Nie ruszam się, nie mogąc oderwać wzroku od martwego ciała doktora.

    — Popatrz na mnie — odzywa się tak spokojnym, przyjemnym dla uszu głębokim głosem, który wydaje się nawet kojący. Wiem jednak, że są to tylko pozory. Jego brat nauczył mnie tego, że jakakolwiek życzliwość jest w tym miejscu podszyta czymś mrocznym.

    Luca łapie mnie za włosy i przekręca moją głowę w brutalny sposób, żebym na niego spojrzała. Wyraz jego twarzy jest jak zwykle nieodgadniony, a w oczach pojawia się blask, jakby zabicie człowieka wywołało w nim poczucie satysfakcji i euforii.

    — Zaczynasz działać mi na nerwy, farfalla.

    Mężczyzna przesuwa broń coraz niżej, lufą dotyka moją szyję, a potem zjeżdża na piersi i mój bok. Zatrzymuje się dopiero na udzie, po którym zaczyna powoli jeździć, w górę i w dół. Moje ciało pokrywa się gęsią skórką i nie mogę zapanować nad jego drżeniem.

    — Już po raz trzeci chciałaś uciec. Poprzednie dwa razy przeżyłaś — mówi, a kącik jego ust nieco się unosi. — Nikomu wcześniej nie udało się dokonać czegoś podobnego.

    Wślizguje się bronią pod moją koszulę i zaczyna sunąć nią po mojej nagiej wrażliwej skórze. Zatrzymuje się na brzuchu, do którego mocniej przyciska lufę. Zdaję sobie sprawę z tego, że koszula podjechała mi do góry, przez co moje miejsca intymne są na widoku, jednak Luca nie odrywa spojrzenia od moich zamglonych przez łzy oczu. Czuję, jak sutki mi twardnieją przez zimno, które panuje na dworze.

    — Proszę... Chcę po prostu wrócić do domu.

    Zdaję sobie sprawę z tego, że brzmię naiwnie i w tym momencie raczej powinnam błagać go o życie, jednak egzystowania w tym miejscu życiem nazwać nie można. Chcę opuścić to miejsce w jakikolwiek możliwy sposób. Jeśli tylko śmierć zdoła mnie od niego uwolnić, mogę zgodzić się na ten układ.

    — Wiem, że poziom edukacji w Stanach jest zatrważająco niski, jednak sądziłem, że powtórzenie czegoś kilka razy wystarczy, żebyś się tego nauczyła. Nawet zwierze by zrozumiało — mówi powoli, akcentując każde słowo. — Świadków nie puszcza się wolno.

    Nagle zabiera broń z mojego ciała i się podnosi. Zamykam oczy, czekając na wystrzał, ale zamiast tego Luca łapie mnie za włosy i w mało delikatny sposób zmusza mnie do wstania. Rusza w kierunku willi, ciągnąc mnie za sobą. Spoglądam przez ramię w kierunku doktora Marino, który wpatruje się w niebo niewidzącymi oczami.

    — To boli... — jęczę, kiedy nie zwalnia uścisku.

    Mężczyzna chwyta mnie jeszcze mocniej, jakby moje prośby dodatkowo go nakręcały. Chwilę później wchodzimy do willi, a on popycha mnie w kierunku schodów prowadzących na piętro. Spodziewałam się, że zaprowadzi mnie do piwnicy, ale nie na piętro.

    — Rusz się — syczy mi do ucha, a ja mimowolnie spełniam rozkaz i na chwiejnych nogach pokonuję kolejne stopnie. — Idź prosto. Czwarte drzwi na lewo.

    Jak marionetka idę do wskazanego miejsca i przystaję przed drzwiami, które otwiera dla mnie Luca i wpuszcza mnie do środka. Wchodzę do wielkiego pokoju, w którym centralne miejsce zajmuje ogromne łóżko. Dalej znajduje się biurko z dwoma fotelami, kanapa ze stolikiem kawowym, wiele regałów z książkami oraz barek z przeróżnymi alkoholami. Pomieszczenie jest pięknie urządzone, a dekoracje dodają mu dodatkowej elegancji.

DEVIL'S TIME [+18]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz