Rozdział 25.

7.5K 200 68
                                        

Już 25 rozdział, aż trudno uwierzyć. Mam wrażenie, że dopiero zaczęłam pisać devil's

W każdym razie miłego czytania życzę <33

***

    Przyglądam się Erin, która siedzi na brzegu pomostu i moczy stopy w dzikim jeziorze. Wyciągam z torby swój strój kąpielowy, po czym schodzę z pomostu i idę w stronę pobliskich zarośli. Co prawda oprócz nas nikogo tutaj nie ma, więc nikt mnie nie zobaczy, ale i tak wolę się schować. Nie przebieram się, żeby się kąpać, ale po to, żeby się opalić. Mimo tego, że mam czternaście lat, nadal nie umiem zbyt dobrze pływać.

    Część jeziora i pomost należy do naszych dziadków mieszkających na wsi, do których przyjechaliśmy na kilka tygodni wakacji. Rodzice jak zwykle pracują i zostali w mieście, a Devon szlaja się gdzieś ze swoimi przyjaciółmi, choć miał z nami siedzieć. Mój starszy brat za miesiąc kończy osiemnaście lat, a od pewnego czasu zachowuje się tak, jakby był dorosły. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni chciał grać ze mną w The Last of Us na PlayStation.

    Ściągam z siebie ubrania i przebieram się w zwykły jednoczęściowy czarny strój, po czym wracam do młodszej siostry. Uśmiecham się do niej szeroko, dostrzegając jej rozpromienioną twarz. Ostatnio nie miała łatwego czasu. Była członkiem eksperymentalnego projektu, który polegał na laserowym leczeniu zwyrodnień kości. Erin nigdy nie chodziła, ale lekarze mówią, że jest nadzieja.

    — Potrzebujesz czegoś? — pytam ją, kiedy siadam obok niej na pomoście i także zanurzam stopy, przy czym wyraźnie się krzywię, ponieważ woda jest strasznie zimna.

    — Nie. — Kręci przecząco głową, przez co kilka pasem jej blond włosów wyplątuje się z jej koka, którego pospiesznie jej zrobiłam. — Chyba widziałam tu karpia i suma. — Wskazuje na taflę wody, a ja pospiesznie się podnoszę. Nienawidzę ryb i dodatkowo mam na nie alergię. W wersji na talerzu, ale jednak.

    — Nie boisz się, że cię ugryzą? — pytam, patrząc na jej niewzruszoną twarz.

    — Nie mam czucia w nogach, Gwenny — odpowiada ze śmiechem, a ja czuję, jak momentalnie robię się czerwona.

    Do kogo trafi nagroda siostry roku? Na pewno nie do mnie. Erin jest o całe lata świetlne bliżej do jej otrzymania, niż ja.

    Jest wspaniała i kocham ją nad życie. Zawsze się uśmiecha, jest najzabawniejsza z naszej trójki i nigdy nie narzeka, choć ma na co. Erin jest jak promień słońca, który zawsze sprawia, że każda chwila staje się lepsza.

    — Zadzwonię do babci, żeby zaczęła robić obiad. — Zaczynam rozglądać się za swoim telefonem i szybko zdaję sobie sprawę z tego, że gdzieś mi zniknął. — Kurw... kurde. Idę poszukać telefonu.

    — Zostawiłaś go w krzakach? — pyta rozbawiona blondynka. — Gwenny...

    — Zaraz wracam.

    Ruszam truchtem w stronę lasku i przystaję przy zaroślach, w których się przebierałam. Przykładam dłoń do klatki piersiowej, kiedy czuję nieprzyjemne pieczenie. Ostatnio zdarza mi się to coraz częściej przy nawet najmniejszym wysiłku fizycznym. Czuję nieprzyjemne duszności, ciężko mi złapać oddech i mam okropny suchy kaszel.

    Pochylam się i rozglądam się za urządzeniem. Uśmiecham się sama do siebie, kiedy odnajduję go w piasku. Zauważam, że mam kilka nowych wiadomości od brata. Okazuje się, że już do nas idzie i będzie za jakieś pięć minut. Świetnie, tylko godzina spóźnienia.

DEVIL'S TIME [+18]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz