Rozdział 35.

7.2K 204 267
                                        

Witam w kolejnym rozdziale!!

Mam nadzieję, że Wam się spodoba i miłego czytania życzę <33

***

    Przyglądam się efektowi swoich niemal godzinnych starań. Nie miałam pojęcia, w co mogę ubrać się na randkę z Christianem, ale ostatecznie postawiłam na krótką czarną spódniczkę, białą bluzkę z golfem bez rękawków, kurtkę jeansową i czarne trampki. Włosy chciałam zostawić rozpuszczone, ale nie zdążyłam ich umyć, więc związałam je w niskiego koka.

    — Masz w sobie coś z dziecka idącego na rozpoczęcie roku szkolnego, ale w seksownej wersji — kwituje Scarlett, kiedy pytam ją o to, czy mogę tak wyjść.

    — To dobrze, czy źle? — pytam nieusatysfakcjonowana jej odpowiedzią.

    — Zajebiście. — Kiwa z uznaniem głową, podchodzi do mnie i uderza mnie szybko w pośladek. — Zabiłabym za takie ciało.

    Po jej słowach na moje policzki wkradają się rumieńce, które blondynka kwituje dźwięcznym śmiechem. Sama także wygląda cholernie dobrze, ponieważ ma dzisiaj wolne w pracy i idzie z jakimś nowo poznanym mężczyzną na kolację. Nie powiedziała mi o nim nic oprócz tego, że mógłby być jej ojcem. Cóż, o gustach się nie dyskutuje, a poza tym, kim ja jestem, żeby oceniać. W kwestii dobrego gustu do mężczyzn nie mam zbyt wiele do powiedzenia.

    Wyciągam telefon i wchodzę na swoją konwersację z Chrisem. Pół godziny temu napisał, że będzie po mnie o dwudziestej, a jest już piętnaście minut po, co nie jest do niego podobne. Punktualność jest jedną z jego zasadniczych zalet.

    Po raz kolejny wybieram jego numer i do niego dzwonię, ale nie odbiera.

    — Co jest? — pytam samą siebie, wpatrując się w wyświetlacz.

    — Wystawił cię? — Blondynka marszczy brwi, a ja wzruszam ramionami. — Nie ma opcji. Chłop ślini się na twój widok.

    — To niekoniecznie dobrze — stwierdzam, nieco się przy tym krzywiąc.

    — Spójrz na to z praktycznej strony — zaczyna, podchodząc do mnie na odległość mniejszą niż metr. — Jest niebrzydki, inteligentny, czasem całkiem zabawny, a jego ojciec jest cholernym prezesem banku. Takim teściem nawet ja bym nie pogardziła.

    Wybucham śmiechem przez jej słowa i posyłam jej niedowierzające spojrzenie. Przywykłam do tego, że Scarlett ma dość... nietuzinkowe podejście do mężczyzn i zmienia ich jak rękawiczki, a mimo to liczba kandydatów wcale nie maleje.

    Telefon zaczyna wibrować mi w ręce, więc spoglądam na podświetlony ekran.

Od: Christian
Wybacz za spóźnienie, Gwendolyn.

Do: Christian
nic się nie stało, przyjedziesz po mnie?

Od: Christian
Dasz radę przyjechać sama? Coś mi wypadło i się nie wyrobię, a nie chcę, żeby rezerwacja nam przepadła.

Do: Christian
jasne, nie ma problemu

    Chowam telefon do torebki i zaczynam zakładać buty. Scarlett prawi mi monolog dotyczący tego, że w tym momencie powinnam kopnąć go w dupę i zaczekać, aż sam ogarnie mi transport. Nie mam co do niego takich wymagań i zamówienie taksówki nie jest dla mnie najmniejszym problemem.

    — Nie prowadź po pijaku — mówi blondynka, przez co przewracam oczami.

    — Przecież nie mam nawet auta — odpowiadam ze śmiechem.

DEVIL'S TIME [+18]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz