Rozdział 17.1

8K 204 210
                                        

Witam w kolejnym rozdziale!!

Ostrzegam, że dzisiaj mamy mocno opisowy rozdział, który nie jest odpowiedni dla wrażliwych czytelników

Miłego czytania <33

***

    „Spędzisz ze mną noc, Gwendolyn..."

    Błagam, musiałam się przesłyszeć. Przecież to niemożliwe, że chce posunąć się do czegoś takiego. I to za jaką cenę? Za głupie radio. Gdybym mogła cofnąć czas, nigdy bym się na to nie zgodziła i wymyśliłabym inny sposób, żeby zdobyć to cholerne elektryczne urządzenie.

    Jak w amoku kręcę głową, kiedy mężczyzna łapie mnie za ramię. Wyrywam mu się i podnoszę się z ławki. Zaczynam gorączkowo rozglądać się za miejscem, w którym mogłabym się przed nim schować. Zaczynam iść w stronę alejki z różami, ale wtedy Luca łapie mnie za nadgarstek i przyciąga do siebie, przez co ląduję na jego kolanach.

    — Nie zgadzam się na to — mówię i kręcę głową. — Zrobię wszystko, ale nie to.

    — Czy mogłabyś... — zaczyna, ale nie daję mu dokończyć.

    — Nie. Nie zrobię tego. Możesz mnie pobić albo zabrać do piwnicy, ale nie zmusisz mnie do spędzenia z tobą nocy. Nie rozumiem dlaczego...

    Luca przykłada mi dłoń do ust i zmusza mnie do zamknięcia się. Marszczę brwi i posyłam mu mordercze spojrzenie, z którego nic sobie nie robi. Układam mu wolną dłoń na torsie, starając się od niego odsunąć, ale nic to nie daje. Moja dłoń spoczywa na jego twardych mięśniach, które dodatkowo napinają się pod moim dotykiem.

    — Czy dasz mi kiedyś dokończyć wypowiedź? — pyta i nieznacznie unosi brew. Naśladuję jego minę i kręcę przecząco głową. — Nie jest to rozkaz, który masz wykonać natychmiast. Jestem cierpliwy. Poczekam na odpowiedni moment.

    Cofam głowę w tył, przez co w końcu mnie puszcza. Chcę zejść z jego kolan, ponieważ czuję się cholernie niezręcznie, ale nie pozwala mi na to, przytrzymując mnie za biodra.

    — Nigdy nie nadejdzie odpowiedni moment — zapewniam go z pewnością w głosie.

    Moje myśli niekontrolowanie przenoszą się do wieczora w teatrze. Pamiętam dotyk Luki na swoim ciele i to, jak bardzo mi się podobało. Pragnęłam jego dotyku, a jego bliskość zdołała w jakiś sposób załatać dziurę, którą w sobie mam. Przypominam sobie także o tym, jak źle poczułam się po tym, jak przestał i jak wielkie wyrzuty sumienia miałam przez to, że mu na to pozwoliłam.

    Spoglądam z rezerwą na mężczyznę, który w dziwny sposób zdołał przejąć nade mną kontrolę. Nie tyle fizycznie, ile psychicznie. Zdołał zasiać we mnie ziarno, które teraz przynosi plony. Nie wiem, jak to uczynił, ale jego bliskość mnie nie obrzydza, a wręcz przeciwnie. W pokręcony sposób jej pragnę, choć mój umysł krzyczy, że powinnam trzymać się od niego z daleka.

    — Mam przypomnieć ci o tym, do czego doszło między nami w teatrze? — pyta mnie z niepokojącym błyskiem w oczach, po czym przesuwa dłoń na moje udo. — Wydaje mi się, że wtedy szczególnie się nie sprzeciwiałaś.

    — Już nigdy ci na to nie pozwolę.

    Jestem tego pewna równie mocno, co tego, że nazywam się Gwen Palmer. Pamiętam, jak bardzo zmieszana z błotem się wtedy poczułam i jestem pewna, że już nigdy więcej mu na to nie pozwolę. Już nigdy nie chcę poczuć się tak, jak w tamtym momencie.

    — Nigdy nie mów nigdy, farfalla. — Puszcza mnie, przez co szybko się podnoszę. Zbyt szybko, ponieważ robi mi się ciemno przed oczami i gdyby nie Luca, który łapie mnie za ramię, skończyłabym na ziemi. — Przejdziemy się?

DEVIL'S TIME [+18]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz