- Na razie jesteśmy w pułapce. Potrzebujemy ochrony, jesteśmy w niebezpieczeństwie, a nasze ruchy są znikome.
- Do czego zmierzasz?- zapytał patrząc na szachownicę.
- Ale- ciągnęła dalej łapiąc króla, po czym podniosła go na wysokość ich oczu i za...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
||||||||||||||||||||||||||||||||||| | | | | | |
Sprawiłeś, że moje życie zakwitło jak teraz zakwitają te kwiaty na moim grobie. | | | | | | |||||||||||||||||||||||||||||||||||
Czy to było to ?
Miejsce do którego dążyli przez ten cały czas. Bezpieczna przystań, bez choroby, dreszczu, czy ludzi gotowych ich zabić?
Życie,w którym nie musieli uciekać.
Stał w śmigłowcu, którego właz pozostawał otwarty, ukazując kilkadziesiąt domków, małe pola uprawne oraz biegające w pośpiechu osoby. Gdzieś koło niego ludzie z prawego ramienia rozładowywali paczki i kosze żywnościowe, gdy on nie ruszał się ze swojego miejsca.
Jego przyjaciele odeszli, oglądając ich nowy dom a on stał. Czekał na niewiadomo co.
- Ona chciała żebyś był szczęśliwy - głos z boku wybudził go z transu.
Odwrócił wzrok od trawy, skupiając się na postaci koło niego.
Maria. Stała z miną nie wyrażającą kompletnie nic, a w jej dłoni znajdowała się mała torba, najpewniej ze śmigłowca.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Nie znałam jej długo - odparła, robiąc krok do przodu- Ale nie musiałam żeby zobaczyć jedno. Kochała cię Newt. I była gotowa oddać życie za każdego z was. Byle byście byli szczęśliwi. Była waszą bohaterką. I będzie na zawsze.
Nie dając mu odpowiedzieć Maria odwróciła się i wyszła ze statku spokojnym krokiem kierując się wgłąb bezpieczniej przystani.
A Newt zadecydował.
- Kocham cię Tin tin- wyszeptał ściskając w dłoni jej nóż. Nie był pewny jakim cudem miała go cały czas przy sobie. Pomimo wszystkiego co przeżyli- I dziękuję za wszystko.
Jeden krok. Wszytko będzie dobrze. Drugi krok. Ona chciała żebyś był szczęśliwy. Trzeci krok. Przyjaciele zawsze będą przy tobie , jak ty jesteś przy nich. Czwarty krok. Jego stopy zapadły się lekko, kiedy powoli stąpał po trawie. Piąty krok. To była ich partia. Szósty siódmy a potem ósmy i dziewiąty. To był koniec gry.
Wygrali.
|||||||||||||||||||||||||||||||||||
Drogi Newtcie
Jeśli to czytasz oznacza to, że się udało. Niestety w momencie, w którym to czytasz mnie już nie ma.
Jednak chce żebyś wiedział, że nie boje się tego. Nie śmierci.
Pamiętam, gdy spoglądałam w twoje oczy widząc w nich ten błysk miłości, który pozwalał mi wierzyć, że jeszcze będzie dobrze.