Czy ja oszalałam?

149 20 6
                                        

HOPE P.O.V

Ubrana stałam przy lustrze. Znak był taką wiśnią na torcie. Miałam ochotę zedrzeć to z siebie. Los jest niesprawiedliwy. Pierw Dream potem służba u Czarnego Pana a na końcu Draco.
- Czas na spotkanie.- pomyślałam i wyszłam z mojego pokoju.
Byłam już na dole i poprawiałam się jeszcze w lustrze.
- Hope..
Obróciłam się szybko i zauważyłam Draco. Miał spuszczoną głowę w dół.
- Spójrz na mnie. - patrzyłam się na niego z chłodem.
- Proszę przyjdź przed 24.00 muszę coś ci ważnego pokazać. Bardzo proszę ...- i spojrzał w moje oczy. Zauważyłam w jego wzroku ból.
- Niech Ci będzie. Jak tak ci zależy.
Ruszyłam w stronę w drzwi zostawiając go na środku przedsionka.
Aportowałam się do bramy głównej. Na miejscu czekał już on. Jest rude do ramion włosy były w każdym miejscu. Uśmiechnął się szeroko i podszedł.
- Witaj moja koleżanko która nie ma imienia! - po tych słowach przytulił mnie. Jego woda toaletowa przeszła swoim zapachem na mnie.
- Aż tak ci zależy ma moim imieniu? - zapytałam z śmiechem.
- Chcę wiedzieć jak nazywa się osoba przez którą nie mogę spać.- zaczął również się śmiać.
- Jestem aż taką straszna?
- Właśnie wręcz przeciwnie. Przyjedziemy się?
- Pewnie. - i poszliśmy w stronę mostu.
********

Staliśmy na moście patrząc się jak spłynie rzeka. Czułam na sobie jego wzrok. Co chwilę dyskretnie zerkał na mnie.
- Czemu mi się przeglądasz?.- uniosłam wzrok a niego.
- W życiu nie poznałem tak tajemniczej osoby jak ty. Dlaczego taka jesteś? Mam koleżankę Dream. Ona nie jest taka. Jest otwarta i dużo się śmieje. Nie to co ty.
-Dd-rea-am? Przepraszam Fred ale muszę już iść. Czarny Pan będzie zły jak się dowie że nie przyszłam na czas. Do zobaczenia. - rzuciłam szybko.
-Ale jak masz na imię?!- krzyknął
- Zapytaj się Dream.
Byłam przed jakimś starym zegarem. Za niedługo północ.
Aportowałam się szybko do domu. Boże jeszcze go okłamałam. Cudownie. Teraz to się zaczną schody. Ale ja jestem głupia. Przecież mogłam się skapnąć że będzie ją znał.
Stałam już w przedsionku. Za pięć minut 24.00. Poszłam na taras. Chłopaki stali i o czymś gorliwie rozmawiali.
- Hej, wszytko okej? Stało się coś?- zapytałam z zaskoczeniem.
Obaj od siebie odskoczyli jak oparzeni.
- Nie, Nie. Jest dobrze.- zapewnił mnie Blaise.
Za moimi plecami pojawili się Ginny, Asti, Haggins, Crab , Goyle.
- Chyba wszytko na miejscu.- szepnęła do mnie Astoria.
- Jak nigdy. -uśmiechnełam się słabo.
- DOBRA CHODŹCIE! OBLICZAMY - krzyknął Blaise.
Stanęłam koło Draco. Pamiętam że coś chciał.
10! 9! 8! 7! 6!...
-Będziesz ostatnią i pierwszą osobą jaką kocham i pocałuje.
Spojrzałam na niego a on wpił mi się w moje wargi. To był pocałunek tęsknoty i żalu.
2!1! SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!
A my dalej w zawziętym pocałunku. Zrozumiałam że tego najbardziej chciałam.
Oderwaliśmy się od sobie. Ponieważ zabrakło nam powietrza.
R

uszyłam w stronę swojego pokoju.
Czy ja oszalałam?

~Hope~

Listen To Your HeartOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz