Dream P.O.V
Wielki bal Bożonarodzeniowy miał się odbyć już dziś wieczorem. Leżałam na mięciutkim łóżku w moim dormitorium podczas, gdy Hermiona nerwowo przymierzała wszystkie sukienki jakie wygrzebała z kufra.
-Możet ta?-zapytała stając przede mną w szafirowej sukni do ziemi-Czy myślisz, że nie?
-Ładna-odparłam beznamiętnie poczym ponownie zatopiłam się w lekturze podręcznika od opieki nad magicznymi stworzeniami, bardzo fascynował mnie ten przedmiot.
-Powiedziałaś dokładnie to samo przy dziesięciu innych-westchnęła zirytowana.
-Ah... przepraszam, trochę się denerwuje przed balem-wyznałam.
Dziewczyna przysiadła obok mnie na skraju łóżka.
-Przecież już zaliczyłaś jedną imprezę, czego się boisz?-zdziwiła się-No i idziesz z swoim chłopakiem, więc to powinna być dla ciebie czysta przyjemność.
Przełknęłam śline. Nie wiedziałam czy mam jej powiedzieć.
-No, bo...-zawahałam się-Cormac powiedział, że ma dla mnie niespodziankę po balu, w swoim dormitorium-wydusiłam-A ja nie mam bladego pojęcia o co może chodzić-przyznałam zawstydzona.
Miona najpierw patrzyła na mnie z szeroko rozwartymi oczami jakby coś sobie uświadomiła a potem zaśmiała się kładąc na materacu.
-Dream! Twoja niewinność jest urocza!-zachichotała-On chcę to z tobą zrobić-poruszyła dwuznacznie brwiami.
Na moment krew odeszła mi z twarzy a potem spaliłam wielkiego buraka.
-O nie...-ukryłam twarz w dłoniach.
-Hej, jeżeli nie jesteś gotowa po prostu mu to powiedz-położyła dłoń na moim ramieniu-Kochasz go na tyle aby poświęcić dla niego twój największy skarb?
Czy go kocham? Oczywiście, ale czy chcę mu oddać moje dziewictwo?
-Ja... nie wiem-przyznałam-Ale go kocham, może po prostu jeszcze nie jestem gotowa-stwierdziłam.
-Rozumiem.
Przez godzinę przymierzałyśmy sukienki. Ona zdecydowała się na miętową sukienkę z dekoltem w kształcie serca. Ja natomiast wybrałam sukienkę w kolorze głębokiej czerni, była koronkowa z wyciętymi plecami i długim rękawem. Niewątpliwie był to trafiony prezent.
***
Na obiedzie dosiadłyśmy się do chłopaków. Ron i Harry mocno dyskutowali o jakimś stworzeniu i jego właściwościach. Herm chętne włączyła się do rozmowy.
Ja natomiast wtuliłam się do mojego chłopaka. Ten uśmiechnął się do mnie szeroko i cmoknął w czubek nosa.
Po posiłku zauważyłam, że Hope odchodzi od stołu ślizgonów, co mnie zdziwiło Draco za nią nie poszedł. Korzystając z okazji, że mogę porozmawiać z nią sam na sam wymknęłam się za nią.
-Hope!-dogodniłam ją dopiero na korytarzu.
-Dream?-zdziwiła się-Co się stało?
-Nic, chciałam poplotkować-zaśmiałam się-Co u ciebie?
-Jest... dobrze-odparła z uśmiechem, dziwnie na mnie patrzyła a ten uśmiech był najbardziej sztuczny jaki u niej kiedykolwiek widziałam-Trochę pokłuciłam się z Draconem, ale już lepiej.
-O co poszło?-zapytałam z troską.
-Eh... to dupek, nie warto się nim zajmować-mruknęła-Pieprzony arystokrata.
-Przykto mi, mi i Cormacowi układa się świetnie-uśmiechnęłam się słabo.
Teraz na ułamek sekundy przez jej twarz przeplutł się grymas, widziałam ból w jej oczach co mnie zdziwiło.
-Ja muszę już iść-przytuliła mnie na pożegnanie.
Już miała odejść, ale rzuciłam jej na odchodnym:
-Wiem kim jesteś Hope, ale proszę... nie rób nic głupiego, nie ulegaj.
Przez chwilę patrzyła w pustkę analizując moje słowa. Potem uśmiechnęła się cierpko.
-Jasne.
Poszła dziwnie szybko znikając za rogiem. Co ją ugryzło? Wzruszłam jedynie ramionami, zawsze była nerwowa, więc to pewnie nic takiego.
Jednak w jej zachowaniu było coś mocno nie tak, ale nie byłam w stanie rozgryźć co konkretnie. Wydawała mi się jakaś przybita. Było mi jej żal, chciałam jej pomóc, ale ona cały czas umacniała mur między nami.
-Coś się stało?-podskoczyłam ze strachu słysząc za sobą głos.
Wysoki męszczyzna stał przede mną patrząc na mnie ciemnymi oczyma.
-Syriusz... nie strasz-dyszałam próbując uspokoić walące serce.
-To była Hope?
-Tak-przemknęłam śline.
Facet pokręcił głową i zrobił krok moją stronę.
-Mówiłem ci, żebyś się do niej nie zbliżała-warknął.
-Nie jesteś moim ojcem!-syknęłam w odwecie-Moi rodzice dają mi większą swobodę.
-Twoi rodzice-powiedział kpiącym tonem-RODZICE-syknął.
Spojrzałam na niego dziwiona, dlaczego powiedział to głosem, który aż ociekał jadem? Biła od niego silna nienawiść.
-Syriusz..?-zapytałam zdezorientowana.
-Nieważne-westchnął i bez słowa po prostu odszedł.
Okej... to było dziwne. Ten gość już od początku był jakiś podejrzany, ale teraz to mnie naprawdę zaciekawił. Co kryje się za jego słowami? Miałam silne przeczucie, że niedługo dowiem się prawdy i jest ona niedaleko.
-Dream?-dopiero teraz zauważyłam przed sobą Hermione-Coś ci jest?
-Nie-skłamałam-Nic.
-Gotowa na najbardziej szlony wieczór w twoim życiu w objęciach Cormaca?-zagaiła uśmiechnięta.
-Tak-odparłam bez zastanowienia.
Potrzebowałam teraz czyjejś bliskości, to wsztstko mnie przytłcza. Te tajemnice, sekrety... Było mi także ciężko z powodu Hope. Ale miałam cudownego chłopaka, który był dla mnie wszystkim.
Kocham go, kocham Cormaca Mclaggena...
Przperaszam za tak długą przerwę od rozdziałów, ale podczas, gdy Hope piszę dzielnie i zawsze na czas, ja mam po prostu lenia i mi się nie chcę xD Bardzo was za to przepraszam i mam nadzieję, że to więcej się nie powtórzy. Nie bijcie! Proszę was ;)
~Dream~
CZYTASZ
Listen To Your Heart
De TodoDwie młode przyjaciółki trafiają do Hogwartu. Czy znajdą tam dom i przyjaciół? Czy znajdą miłość? Czy wyjaśni się wiele spraw związanych z ich przeszłością?
