Dream P.O.V
Gdy zaklęcie minęło bitwa jeszcze trwała. Szybko podniosłam się z ziemi.
Poczułam ogromną nienawiść. Cały żal i chłód powrócił na nowo. Rzuciłam parę zaklęć w zakapturzoną postać, ale ta zniknęła w kłębach czarnego dymu. Ucieka, takie typowe dla śmierciorzerców.
Nagle wpadłam na kogoś. Ruda czupryna... George!
-Dream-wygląda jakby wielgachny kamień spadł mu z serca-Cieszę się, że żyjesz-wypala na co ja reaguję śmiechem.
-Psy Czarnego Pana nie wystarczą aby mnie zabić.
Uśmiecha się. Niesamowite mimo, iż ma bliźniaka to jego oczy są inne niż u Freda, to znaczy takie same, ale... jednak inne. Serdeczne jak u brata, ale posiadają jeszcze takie ciepłe złote iskierki. Tak bardzo przypominają te Cormaca...
Chłopak widząc, że się w niego wpatruje posłał mi pytające spojrzenie. Wzruszyłam ramionami i go przytuliłam. Najpier był nieco dziwiony, ale potem obiął mnie szczelie zamykając w swych ramionach.
-Powinniśmy im pomóc!-otrząsam się w porę-Przecież oni tam walczą.
Razem z rudym biegiliśmy do mojego domu. Po drodze rzucałam zaklęciami w wszystkien zakapturzone postacie na mojej drodze. Nigdzie nie dostrzegałam Hope. Wszyscy byli w markach, ale nawet pod zakryciem poznałabym ją. Mimo wszystko byłam szczęśliwa, nie zaatakowała mnie ani nikogo z moich przyjaciół. Może żałuję tego co zrobiła.
Nagle usłyszałam rozdzierający krzyk. Krzyk bólu. Ktoś cierpiał. Bez chwili namysłu rzuciłam się biegiem w tamtą stronę.
Zobaczyłam skulonego na trawie Harrego. Jego twarz wykrzywiał grymas a z nacięcia na jego policzku spływała kropelka krwi.
Podbiegłam do niego.
-H-Harry- drżącymi dłońmi starłam czerwoną ciecz z jego twarzy-Co się stało?
-Rzucono na mnie Crucio-wzdrygnął się.
Przeczesałam delikatnie jego włosy aby go uspokoić. Nie przypuszczałam, że ciemne kosmyki okażą się tak miękkie i przyjemne w dotyku. Przez chwilę w milczeniu patrzyliśmy na siebie.
-Kto to zrobił?-zapytałam choć bałam się, że to imię będzie mi bardzo znajome...
-Hope.
Tego się obawiałam. A więc wciąż, po tym wsztstkim nie zmieniła się ani trochę? Nic a nic? Była potworem, teraz nie miałam już co do tego wątpliwości. Głupia Dream, zawsze jesteś tak ślepa i chcesz dawać szansę nawet tym, którzy cię zranili...
-Przykro mi-powiedział Potter jakby czytając mi w myślach-Dla niej nie ma już nadziei...
-...straciłam ją na zawsze-samotna łza spłynęła mi po policzku, ale wytarłam ją rękawem swetra-Hope, to imię zupełnie do niej nie pasuję...-dodałam z pogardą.
Pomogłam zielonookiemu wstać. Po chwili przestał się chwiać i zaczął normalnie chodzić. Postanowiliśmy dołączyć do walczących.
Ramię w ramię z wybrańcem i resztą odpieraliśmy atak aż ci zaczęli stopniowo się wycofywać. Jeden wysunął się niebezpiecznie w naszą stronę.
-Sectumsempra!-wrzasnął bliznowaty.
Ta osoba padła w jednej chwili na ziemi rzucałą się w kałuży własnej krwi. Pan Wesley podszedł do niego i zdarł maske.
-Zabini...-szepnęłam.
Najstarszy z rodziny rudzielców wycyelował we wroga i już miał rzucić jakieś zaklęcie.
-Nie!-usłyszeliśmy rozpaczliwy krzyk.
Ginny minęła wszystkich i uklękła obok chłopaka.
-Nie dam wam go skrzywdzić!-dodała przez łzy.
Odczyniła zaklęcie choć nie do końca wiem jak tego dokonała.
-Uciekaj Blaise!
Ten na zawołanie zniknął wzbijając się w góre w kłębach dymu. Reszta uczyniła to samo. To koniec. Już koniec...
Tak wiem, jestem leniwa i nie chcę mi się pisać. Nie bijcie mnie... Hope już dostaje nade mną białej gorączki xD Postaram się pisać częściej i systematyczniej! Do następnego!
~Dream~
CZYTASZ
Listen To Your Heart
RandomDwie młode przyjaciółki trafiają do Hogwartu. Czy znajdą tam dom i przyjaciół? Czy znajdą miłość? Czy wyjaśni się wiele spraw związanych z ich przeszłością?
