Hope P.O.V
Chodziłam po korytarzach. Dalej ciężko było mi uwierzyć że Draco jest taki podły. Naprawdę zakochanie tak boli? To ja już wolę się odkochać. Z moich myśli wyrwał mnie czyjś dotyk na dłoni. Odwróciłam się i zobaczyłam czarnoskórego ślizgona.
- Musimy porozmawiać Hope. Proszę- mówił to takim błaglnym głosem.
- Jasne, mów.
- Draco cię kocha nad życie.- mówił to tak szybko że musiałam kilka razy przestudiować jej treść.
- Gdyby mnie kochał nigdy by nie całował się z Pansty. - syczałam
- zauważyłaś kto z tobą zaczął często rozmawiać?
- Astoria?
- No niekoniecznie
-Teodor?
-Bingo mała!
- I co z tego? Przecież to zwykły kolega.- mówiłam z ironią w głosie
- Czyli jak każdy kolega ślini się na twój widok i wygląda jak miałby cię za chwile zerżnąć? - mówił bardzo poważnie.
- Do czego zmierzasz Blais?
- Dobra powiem ci bo jesteś dla mnie jak siostra... Nott rzucił na Smoka imperiusa.. ponieważ nie mógł wytrzymać, że wybrałaś go. A nawet zauważyłaś że stał przy drzwiach gdy zobaczyłaś jak Pansy klei się do Malfoya. Sam mi się do tego przyznał. Chcę żebyście byli razem. A Dracon nie może bez ciebie żyć. Proszę cię wybacz mu. Zresztą sama go kochasz. A tak poza tym jak ręka? Dobrze się czujesz? Widziałem że ledwo wytrzymałaś ból.- w jego głosie słyszałam troskę.
Podwinęłam rękaw i obróciłam głowę aby nie patrzeć. Brzydziłam się tego.
- Pamiętaj jesteśmy z tobą. Zakon Feniksa jest z nami. Wie że nie jesteśmy źli. To nie nasza wina że nasi rodzice są tacy. Trzymaj się- powiedział przytulając mnie i odszedł.
Szłam sama któraś minutę i moją głowę zajmowały trzy myśli.
1.Draco i moje uczucie do niego.
2. Wojna i bycie sługą Voldemorta.
3. Dream i tęsknota za nią.
Nagle zauważyłam byłą przyjaciółkę. Bałam się o nią. Myślałam że mnie ominie ale ni stąd ni z owąd niemalże biegła i wtuliła się do mnie. Bardzo szybko odwzajemniłam uścisk. Tęsknota za nią źle na mnie wpływała.
- Przepraszam Hope- wydukała
- Jestem potworem... Dream uważaj na siebie.- mówiłam szeptem
-Nie jesteś! Nie mów tak!
- muszę iść porozmawiać z pewną osobą. Spotkamy się jeszcze?
- Pewnie!- uśmiechnęła się blado
Szłam w stronę pokoju życzeń i zobaczyłam tam stojącego Harrego. Zauważył mnie i szedł w moją stronę. Szybko się odwróciłam ale nie zdążyłam uciec. Złapał mnie za rękę i patrzał wrogo.
- Nie wiem co knujesz z Malfoyem ale dowiem się tego. Słyszałam co mówił ci Dumbeldore. Jesteś wtyką. Ale twój chłopak Draco jest śmierciożercą zresztą ty też. - wysyczał
- Słuchaj Bliznowaty, nie obchodzi mnie Twoje zdanie ale nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy. Matka cię kultury nie nauczyła? A nie zaraz, nie zdążyła. - zadrwiłam i odeszłam.
Szybkim krokiem podążałam w stronę lochów. Niedługo po tym zdarzeniu znalazlam się pod obrazem.
-Hasło!
- "Czysta krew to podstawa w świecie magii"
Otworzyły się drzwi i zobaczyłam tą fretkę. Zauważył mnie szybciej niż się spodziewałam.
- Wiesz już co on zrobił. - brzmiało to jak stwierdzenie niż zapytanie .
- Tak
- Bardzo Cię przepraszam. Wiem może to i nie moja wina. Ale nie mogę sobie wyobrazić ile bólu wtedy poczułaś. A co do moich uczuć.. zapomnij. Nie możesz być z kimś kogo nie kochasz.- widziałam że mówi to z bólem.
- O czym ty mowie? Kocham cię! Tylko musiałam to przemyśleć. To normalnie u mnie. Ale chcę z tobą być! A tym bardziej że nie jesteśmy w ciekawej sytuacji. Chcę Cię wspierać.- mówiłam to bardzo szybko ledwo łapałam tlen.
Szybko do mnie podszedł i przytulił. Czułam się w jego ramionach bardzo bezpiecznie. To był ten którego pokochałam.
- Trzymasz się jakoś?- zaczął
- Tak.. chociaż nie mogę uwierzyć że jestem dopiero tu niedawno a mogę umrzeć za moich rodziców. Boję się że stracę każdego na kim mi zależy. Przecież to takie nieludzkie. Wszyscy będą myśleć że jesteśmy najgorsi.- mówiłam prawie płacząc. Było tego za wiele dla mnie.
- Zrobię wszystko żeby nic ci się nie stało. Hope, bo ja musze ci coś powiedzieć.- zaczął bardzo niepewnie.
- Hmm?
- Muszę zabić Dumbeldora. Wraz z tobą.- jego oczy były wypełnione smutkiem i żalem.
- Jak to?- powiedziałam bez emocji.
- Dziś dostałem list. Dostaliśmy zadanie. Ale jeszcze nie teraz. Dopiero mamy się oswoić z tą informację.
- To nasz koniec. Ja tego nie zrobię.
- Myślisz, że ja to zrobię? Narazie nie martwmy się tym.
-Dobrze. - szybko się to niego przytuliłam. Gdy nagle wpadł dumny Teo, który był pewny że jego plan zadziałał. Jego wzrok zatrzymał się na nas.
- Hooo-pp-e? Jak ty? Znaczy dlaczego? Co wy tu robicie? - zapytał zdziwiony.
Podeszłam szybko i zdałam mu jeden pożądany cios w nos. Polała się krew. Nott szybko wybiegł a ja trzymałam się za obolałą rękę. Popatrzyłam na zegarek miałam jakieś 10 minut do kolacji. Ubrałam szatę szkolną. Przy wyjściu czekał na mnie roześmiany Draco który do teraz śmieje się z całej sytuacji. Szliśmy spokojnym krokiem. Kolacja akurat się zaczęła. Spojrzałam na stół gryfonów i zauważyłam Dream. Nie śmiała się jak kiedyś. Po starej przyjaciółce został tylko cień. Jadłam kolacje zmusu. Nie miałam ochoty ale " pani-zrobisz-tak-jak-ja-każę" powiedział że jak nie zjem to wepchnie mi to do buzi. Z naszej kłótni o to czy będę jadła czy nie wyrwał nas Teo.
- PRZEPRASZAM ALE MUSZE COŚ POWIEDZIEĆ NASZA KOCHANA KOLEŻANKA HOPE TO ŚMIERCIOŻERCA KTÓRY ZABIJA Z ZIMNĄ KRWIĄ. WRAZ Z SWOJĄ BANDĄ SĄ SŁUGAMI CZARNEGO PANA. ZOBACZYCIE JAK ZABIJE KTÓREGOŚ Z NAS. ALE TERAZ ZAMILKNĘ PONIEWAŻ ZARAZ TEN POTWÓR RZUCI W MNIE AVADĄ.- wrzeszczał. Wszyscy się na nas patrzyli. Patrzyli na mnie i mówili coś po cichu. Nawet nauczyciele patrzyli się na mnie z przerażeniem. Oni doskonale o mnie wiedzieli jaką rolę pełnię ale i tak dalej czułam się strasznie.
Szybko wybiegłam z płaczem. Nie mogłam zrozumieć jak on mógł to przy wszystkich powiedzieć. Słyszałam krzyki nauczycieli, Draco, nawet Dream usłyszałam, gdy krzyczała na Teo. Poczułam gdy ktoś mnie chwyta za rękę i ciągnie w dół lochów. To był Snape. Wszedł z mną do klasy w której uczy. Zaczął mówić;
- Słuchaj Hope! Teraz wszyscy będą wytykać palcami i mówić przykre rzeczy. Ale ty nie masz prawa się im poddać bo inaczej cały plan legnie w gruzach. Nie możesz chodzić w krótkich bluzkach. Zaktyta od góry do dołu. Zrozumiano? - syczał
- Tak jest panie profesorze.
- Możesz odejść.
Myślałam gdzie teraz pójść... pokój życzeń. I też tam się udałam.
~Hope~
CZYTASZ
Listen To Your Heart
De TodoDwie młode przyjaciółki trafiają do Hogwartu. Czy znajdą tam dom i przyjaciół? Czy znajdą miłość? Czy wyjaśni się wiele spraw związanych z ich przeszłością?
