rozdział 12

426 59 5
                                        

Widziałam jakim wzrokiem patrzyła na nas Ally. Była zazdrosna o Harrego. Z każdą sekundą byłam coraz bardziej przekonana, że dobrze zrobiłam godząc się na plan bruneta.  Staliśmy jeszcze chwilę przytuleni, po naszym ,,wyznaniu". Mam nadzieję, że Al uwierzyła w te kłamstwa. Kiedy straciłam dziewczynę z pola widzenia stwierdziłam, że to odpowiedni moment, by Harry mnie puścił.

-Emm.. Harry?- powiedziałam niepewnie. Brunet podniósł głowę i lekko rozluźnił zaciśnięte na moim ciele ręce. Jego spojrzenie zdawało się być niemym pytaniem o co chodzi.-Ona już sobie poszła.- stwierdziłam.

-Nasz związek- zawiesił cudzysłów w powietrzu- będzie istniał tylko przy niej?- powiedział lekko zirytowany.

-Nie o to chodzi Harry, ja...

-Nie uważasz, że to dziwne?- nie dał mi dokończyć.- Po jej wczorajszym tweetcie jesteśmy uznawani za parę w całej szkole. To podejrzane jeśli będziemy zakochani w sobie tylko przy niej, a gdy będzie znikać za ścianą będziemy odskakiwać od siebie jak poparzeni. Inni też patrzą.- dokończył.

-Masz rację.-stwierdziłam po czym złapałam bruneta za rękę i pociągnęłam w stronę korytarza na którym stali chłopcy- Chodź kochanie, powiemy o nas światu.-powiedziałam żartobliwie, a odpowiedzią jaką dostałam był śmiech Harrego i cudowne dołeczki na jego policzkach.

-Hej chłopaki!- krzyknęłam entuzjastycznie. Cały czas ciągnęłam za sobą Harrego po czym przyciągnęłam go naprawdę blisko siebie, maksymalnie zmniejszając dystans między nami. Brunet stał przodem do kolegów, a bokiem do mnie, gdy oplotłam ręce wokół jego ręki i delikatnie przytuliłam twarz do jego ramienia.- Przedstawiam wam Hery.- moje słowa skierowałam do chłopaków stojących przed nami. Kątem oka widziałam jak Harry przewraca oczami na moje słowa, mocno zaciskając usta żeby nie zacząć się śmiać.

-Yyy... Nie rozumiem.- powiedział mulat nerwowo drapiąc się po karku. Jego mina wyglądała trochę jakbyśmy mu właśnie tłumaczyli najtrudniejszą matematyczną zasadę albo wzory z fizyki.

-Spokojnie Zayn, wszytko ci wytłumaczymy- przerwał mi dzwonek informujący, że zaraz rozpoczną się pierwsze lekcje.-ale nie teraz.-dokończyłam. Znowu spojrzałam na Harrego, który cały czas powstrzymywał się od śmiechu. Fakt, mówiłam dość teatralnym tonem, a słowa wypowiadałam w szybkim tempie.

-Tak swoją drogą Mery jestem.-powiedziałam z uśmiechem na ustach  wystawiając dłoń do chłopaków.

-To już wiemy- powiedział Niall.

-Harry za dużo opowiada- wyjaśnił Liam.

-Ja jestem Zayn- w końcu ktoś uścisnął moją dłoń.- A to jest Niall i Liam- pokazał na swoich kolegów.

-To już wiem.-powiedziałam wesołym głosem.- Harry dużo opowiada- dokończyłam. Na moje słowa cała czwórka cicho zachichotała.- Wpadnijcie dzisiaj do mnie o siódmej. Harry wam wytłumaczy gdzie mieszkam i będziemy mieć dużo czasu żeby wyjaśnić wszytko na temat naszego związku.- wypowiadając ostatnie słowo przewróciłam oczami. Nie dałam im czasu na odpowiedź, bo od razu odwróciłam się w stronę Harrego. Stanęłam na palcach i dłońmi oplecionymi na barku chłopaka, próbowałam go delikatnie nachylić w moją stronę, by móc mu coś powiedzieć na ucho. Po kilku sekundach zmagań z wzrostem bruneta udało mi się go nachylić do tego stopnia by móc mu coś wyszeptać.

-A ty skarbie przyjdziesz do mnie o czwartej, bo mamy do pogadania.-powiedziałam głosem słyszalnym tylko dla mnie i dla Stylesa. Po czym się odwróciłam, pożegnałam z chłopakami i zamierzałam ku klasiez w której miały rozpocząć się moje zajęcia.

Nie poznałam siebie. Nigdy nie byłam śmiała w tematach związków czy miłości. Nigdy nie byłam też cichutka, ale moje zachowanie przed chwilą nie pasowało do mnie. Tak właśnie działa na mnie Styles.

____________________________________________________________________________

Usiadłam w rogu klasy, a przede mną zajął miejsce Justin. Zdziwiona byłam, że nie usiadł w pobliżu Ally. Spojrzałam na dziewczynę,  ta zaś swoje rzeczy położyła na ławce w drugim końcu sali. Kipiała gniewem, a jej wzrok był wlepionyw moją osobę. Zdenerwowało ją to, że Justin usiadł koło mnie oraz to jak zobaczyła mnie z Harrym na korytarzu. Nie miałam wyrzutów sumienia, sama się o to prosiła.

Do klasy wszedł pan Smis. Jest on nauczycielem plastyki w naszym liceum. Jego obecność w sali sprawiła, że momentalnie stało się cicho. Nie na długo, bo zaraz po rozpoczęciu lekcji dziewczyny z pierwszych ławek rozpoczęły swoją rozmowę. Justin też sobie pozwolił na zabranie głosu.

- Hej słoneczko, tęskniłaś?- słowa skierował w moją stronę.

-Nie.- odpowiedziałam pewna siebie. Po czym spuściłam głowę, a wzrok skupiłam na zeszycie. Mój gest miał dać chłopakowi do zrozumienia, że nie mam ochoty na dalszą rozmowę z nim.

- Ja jednak myślę, że bardzo tęskniłaś, a wręcz śniłaś o naszym kolejnym spotkaniu.- zasugerował dupek. Tak, dupek to idealne określenie.

-Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo się mylisz.-powiedziałam ze spokojem i posłałam mu malutki uśmiech pomimo tego, że gniew rozpierdalał mnie od środka.

- Mój kolega chciał cię poznać- powiedział z łobuzerskim uśmiechem. Uniosłam wysoko brwi co było moją odpowiedzią na jego słowa, nie wiedziałam o co mu chodzi. Po czym chłopak złapał się za spodnie w czułym miejscu.- mmm, już twardnieje.- odruchowo ruszyłam nogą kopiącym gestem, a mój but zatrzymał się na jego udzie prawie dotykając krocza. Od razu zabrałam nogę.- Myszko, tam możesz dotykać rączka albo ustami.- powiedział i przygryzł wargę.

Tego było za wiele. Podniosłam rękę prosząc nauczyciela o możliwość zabrania głosu. Spojrzał na mnie dając mi tym pozwolenie.

- Czy mogłabym się przesiąść?

- Jasne, Mery. Usiądź w ławce za Ally.

Wzięłam swoje rzeczy i usiadłam za dziewczyną. Do końca lekcji nie działo się już nic co wzbudzało we mnie jakie kolejek emocje, oprócz nudy wywołanej przez historię sztuki romantyzmu.

________________________

Resztę lekcji starałam się siadać z dala od Justina i Ally aby uniknąć niezręcznych sytuacji. Po dzwonku kończącym ostanią lekcję. Skierowałam się do szafki po książki. Wychodząc ze szkoły zobaczyłam Al, która kłóciła się z tym dupkiem. Podeszłam powoli tak by mnie nie zauważyli, a żebym ja mogła usłyszeć ich rozmowę.

- Daj mi już spokój!- krzyczała na chłopaka.

-Obiecałaś? Obiecałaś. Więc teraz grzecznie dotrzymaj słowa.

- Nie zrobiłeś nic, żebym zdobyła dowody, że go zdradza.- krzyczała wściekła. Zrozumiałam, że rozmowa dotyczy mnie.

- Oj skarbie... Chodź do łazienki i zrób to tak dobrze jak ostatnio.- powiedział wręcz błagalnym tonem.

Wstałam i podeszłam do dziewczyny.

-Nie sądziłam, że jesteś zdolna do takiego czegoś. Naprawdę szukasz powodu do zniszczenia mojego związku?- powiedziałam z niedowierzeniem.

- Aj pierdol się- warknęła w moją stronę brunetka i odeszła ciągnąc za sobą Justina.

Wybuchnęłam śmiechem i ruszyłam w kierunku domu. Niedługo przychodzi Harry.

,,I was always alone" H.SStories to obsess over. Discover now