Widziałam jakim wzrokiem patrzyła na nas Ally. Była zazdrosna o Harrego. Z każdą sekundą byłam coraz bardziej przekonana, że dobrze zrobiłam godząc się na plan bruneta. Staliśmy jeszcze chwilę przytuleni, po naszym ,,wyznaniu". Mam nadzieję, że Al uwierzyła w te kłamstwa. Kiedy straciłam dziewczynę z pola widzenia stwierdziłam, że to odpowiedni moment, by Harry mnie puścił.
-Emm.. Harry?- powiedziałam niepewnie. Brunet podniósł głowę i lekko rozluźnił zaciśnięte na moim ciele ręce. Jego spojrzenie zdawało się być niemym pytaniem o co chodzi.-Ona już sobie poszła.- stwierdziłam.
-Nasz związek- zawiesił cudzysłów w powietrzu- będzie istniał tylko przy niej?- powiedział lekko zirytowany.
-Nie o to chodzi Harry, ja...
-Nie uważasz, że to dziwne?- nie dał mi dokończyć.- Po jej wczorajszym tweetcie jesteśmy uznawani za parę w całej szkole. To podejrzane jeśli będziemy zakochani w sobie tylko przy niej, a gdy będzie znikać za ścianą będziemy odskakiwać od siebie jak poparzeni. Inni też patrzą.- dokończył.
-Masz rację.-stwierdziłam po czym złapałam bruneta za rękę i pociągnęłam w stronę korytarza na którym stali chłopcy- Chodź kochanie, powiemy o nas światu.-powiedziałam żartobliwie, a odpowiedzią jaką dostałam był śmiech Harrego i cudowne dołeczki na jego policzkach.
-Hej chłopaki!- krzyknęłam entuzjastycznie. Cały czas ciągnęłam za sobą Harrego po czym przyciągnęłam go naprawdę blisko siebie, maksymalnie zmniejszając dystans między nami. Brunet stał przodem do kolegów, a bokiem do mnie, gdy oplotłam ręce wokół jego ręki i delikatnie przytuliłam twarz do jego ramienia.- Przedstawiam wam Hery.- moje słowa skierowałam do chłopaków stojących przed nami. Kątem oka widziałam jak Harry przewraca oczami na moje słowa, mocno zaciskając usta żeby nie zacząć się śmiać.
-Yyy... Nie rozumiem.- powiedział mulat nerwowo drapiąc się po karku. Jego mina wyglądała trochę jakbyśmy mu właśnie tłumaczyli najtrudniejszą matematyczną zasadę albo wzory z fizyki.
-Spokojnie Zayn, wszytko ci wytłumaczymy- przerwał mi dzwonek informujący, że zaraz rozpoczną się pierwsze lekcje.-ale nie teraz.-dokończyłam. Znowu spojrzałam na Harrego, który cały czas powstrzymywał się od śmiechu. Fakt, mówiłam dość teatralnym tonem, a słowa wypowiadałam w szybkim tempie.
-Tak swoją drogą Mery jestem.-powiedziałam z uśmiechem na ustach wystawiając dłoń do chłopaków.
-To już wiemy- powiedział Niall.
-Harry za dużo opowiada- wyjaśnił Liam.
-Ja jestem Zayn- w końcu ktoś uścisnął moją dłoń.- A to jest Niall i Liam- pokazał na swoich kolegów.
-To już wiem.-powiedziałam wesołym głosem.- Harry dużo opowiada- dokończyłam. Na moje słowa cała czwórka cicho zachichotała.- Wpadnijcie dzisiaj do mnie o siódmej. Harry wam wytłumaczy gdzie mieszkam i będziemy mieć dużo czasu żeby wyjaśnić wszytko na temat naszego związku.- wypowiadając ostatnie słowo przewróciłam oczami. Nie dałam im czasu na odpowiedź, bo od razu odwróciłam się w stronę Harrego. Stanęłam na palcach i dłońmi oplecionymi na barku chłopaka, próbowałam go delikatnie nachylić w moją stronę, by móc mu coś powiedzieć na ucho. Po kilku sekundach zmagań z wzrostem bruneta udało mi się go nachylić do tego stopnia by móc mu coś wyszeptać.
-A ty skarbie przyjdziesz do mnie o czwartej, bo mamy do pogadania.-powiedziałam głosem słyszalnym tylko dla mnie i dla Stylesa. Po czym się odwróciłam, pożegnałam z chłopakami i zamierzałam ku klasiez w której miały rozpocząć się moje zajęcia.
Nie poznałam siebie. Nigdy nie byłam śmiała w tematach związków czy miłości. Nigdy nie byłam też cichutka, ale moje zachowanie przed chwilą nie pasowało do mnie. Tak właśnie działa na mnie Styles.
____________________________________________________________________________
Usiadłam w rogu klasy, a przede mną zajął miejsce Justin. Zdziwiona byłam, że nie usiadł w pobliżu Ally. Spojrzałam na dziewczynę, ta zaś swoje rzeczy położyła na ławce w drugim końcu sali. Kipiała gniewem, a jej wzrok był wlepionyw moją osobę. Zdenerwowało ją to, że Justin usiadł koło mnie oraz to jak zobaczyła mnie z Harrym na korytarzu. Nie miałam wyrzutów sumienia, sama się o to prosiła.
Do klasy wszedł pan Smis. Jest on nauczycielem plastyki w naszym liceum. Jego obecność w sali sprawiła, że momentalnie stało się cicho. Nie na długo, bo zaraz po rozpoczęciu lekcji dziewczyny z pierwszych ławek rozpoczęły swoją rozmowę. Justin też sobie pozwolił na zabranie głosu.
- Hej słoneczko, tęskniłaś?- słowa skierował w moją stronę.
-Nie.- odpowiedziałam pewna siebie. Po czym spuściłam głowę, a wzrok skupiłam na zeszycie. Mój gest miał dać chłopakowi do zrozumienia, że nie mam ochoty na dalszą rozmowę z nim.
- Ja jednak myślę, że bardzo tęskniłaś, a wręcz śniłaś o naszym kolejnym spotkaniu.- zasugerował dupek. Tak, dupek to idealne określenie.
-Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo się mylisz.-powiedziałam ze spokojem i posłałam mu malutki uśmiech pomimo tego, że gniew rozpierdalał mnie od środka.
- Mój kolega chciał cię poznać- powiedział z łobuzerskim uśmiechem. Uniosłam wysoko brwi co było moją odpowiedzią na jego słowa, nie wiedziałam o co mu chodzi. Po czym chłopak złapał się za spodnie w czułym miejscu.- mmm, już twardnieje.- odruchowo ruszyłam nogą kopiącym gestem, a mój but zatrzymał się na jego udzie prawie dotykając krocza. Od razu zabrałam nogę.- Myszko, tam możesz dotykać rączka albo ustami.- powiedział i przygryzł wargę.
Tego było za wiele. Podniosłam rękę prosząc nauczyciela o możliwość zabrania głosu. Spojrzał na mnie dając mi tym pozwolenie.
- Czy mogłabym się przesiąść?
- Jasne, Mery. Usiądź w ławce za Ally.
Wzięłam swoje rzeczy i usiadłam za dziewczyną. Do końca lekcji nie działo się już nic co wzbudzało we mnie jakie kolejek emocje, oprócz nudy wywołanej przez historię sztuki romantyzmu.
________________________
Resztę lekcji starałam się siadać z dala od Justina i Ally aby uniknąć niezręcznych sytuacji. Po dzwonku kończącym ostanią lekcję. Skierowałam się do szafki po książki. Wychodząc ze szkoły zobaczyłam Al, która kłóciła się z tym dupkiem. Podeszłam powoli tak by mnie nie zauważyli, a żebym ja mogła usłyszeć ich rozmowę.
- Daj mi już spokój!- krzyczała na chłopaka.
-Obiecałaś? Obiecałaś. Więc teraz grzecznie dotrzymaj słowa.
- Nie zrobiłeś nic, żebym zdobyła dowody, że go zdradza.- krzyczała wściekła. Zrozumiałam, że rozmowa dotyczy mnie.
- Oj skarbie... Chodź do łazienki i zrób to tak dobrze jak ostatnio.- powiedział wręcz błagalnym tonem.
Wstałam i podeszłam do dziewczyny.
-Nie sądziłam, że jesteś zdolna do takiego czegoś. Naprawdę szukasz powodu do zniszczenia mojego związku?- powiedziałam z niedowierzeniem.
- Aj pierdol się- warknęła w moją stronę brunetka i odeszła ciągnąc za sobą Justina.
Wybuchnęłam śmiechem i ruszyłam w kierunku domu. Niedługo przychodzi Harry.
YOU ARE READING
,,I was always alone" H.S
FanfictionJeden ruch potrafi zmienić cały scenariusz. Przez zwyczajny mały gest może powstać nowa historia. Ale jest wiele ról, w tym te zazdrosne, które zrobią wszystko by zmienić zakończenie. Jedynym logicznym wyjściem z sytuacji jest gra, zwyczajne udawani...
